która z was ma tylko slub cywilny?
:) nikt się nie obrazi pewnie.

witam na forum:-)

a to o czym pisałaś - to niestety fakt w naszym kraju:/
(kwestie historyczne, czyli "powstawanie" sakramentu małzeństwa w
takiej "oprawie" jaką widzimy dziś - to też odrębna historia:-) ale prawdziwa,
podobnie jak obrządek mszy świętej, czy wystrój/plan budowy kościoła)

do franciszkanów i dominikanów mogę "dorzucić" chrystusowców - też "fajni"
księża - zarówno w kwestii chrztów dzieci "małżeństw niesakramentalnych" jak i
duszpasterstwa takich małżeństw.

w temacie wątku:
jestem ochrzczona, po sakr. bierzmowania, chodzę czasem do kościoła, nie
przyjmuję komunii, dzieci ochrzczę, ślubu kościelnego nie wezmę - nie wzięłabym
nawet, gdyby szanowny małżonek posiadł unieważnienie swojego poprzedniego ś. k.

a biała sukienka do cywilnego też może być :-)
"kościelny" nie uzurpuje sobie wyłączności na biel stroju ślubnego.
(byle nie taka falbaniasta i koronkowa beza!!! BRRRRR....)

pozdr.

Joanna

     

  Mój małż od dziś jest kawalerem ;-)))))))))))
"rozwod koscielny " to z kolei moj skrot myslowy
uwazam aniu ze to nadinterpretacja
mysle ze dziecko znaaacznie bardziej podle czulo sie w chwili cywilnego rozwodu
rodzicow, i w chwili faktycznego rozpadu ich malzenstwa
wtedy wlasnie nastapilo "wymazanie" jak to nazywasz malzenstwa rodzicow
a o uniewaznieniu malzenstwa koscielnego po kilku latach dziecko wcale nie musi
wiedziec, a juz na pewno na codzien tego nie odczuje
Ps
wronka gratuluje i zazdroszcze
asia

  Mój małż od dziś jest kawalerem ;-)))))))))))
> problemu przy rozwodzie cywilnym. po takim rozwodzie dziecko tez jest
przeciez
> dzieckiem pozamalzenskim , gdyz rodzice juz malzenstwem nie sa

Mylisz pojecia. Rozwod cywilny stwierdza, ze malzenstwo przestaje istniec.
Uniewaznienie slubu koscielnego to stwierdzenie faktu, ze malzenstwa w sensie
sakramentalnym nigdy nie bylo.

  obrońcy węzła małżenskiego
Troche sie znam na prawie kanonicznym i pragne Cie poinformowac ze w Kosciele Katolickim mozna
uzyskac stwierdzenie niewaznosci malzenstwa a nie uniewaznic malzenstwo.Niby drobne
przejezyczenie ale zasadnicza roznica.Sprawa w I instancji wg.Kodeksu Prawa Kanonicznego powinna
trwac najdluzej 1rok,natomiast w II instancji pol roku.Jednak jak widac jest to tylko teoria.II instancja
jest tylko wtedy gdy pierwsza instancja jest za stwierdzeniem niewaznosci.Mam jeszcze pytanie.Pisza tu
niektorzy ze ksiadz im kazal wpisac w pozwie np. ze nie chcieli miec dzieci to wpisali.Jaki ma to
sens,jezeli nie bylo tak naprawde.Po co oszukiwac jezeli jest sie wierzacym.Po to aby wziac nowy slub?
Bezsensu jak dla mnie.Jezeli malzenstwo bylo waznie zawarte to jest wazne a nie wy wymyslacie jakies
bzdurne pomysly aby tylko uzaskac to stwierdzenie niewaznosci.Czy nie macie wyrzutow sumienia z
tego powodu?Przeciez mozna wziac rozwod cywilny i po sprawie.

     

  slub koscielny bez cywilnego
melila napisała:

> Moze gdy zachodzą poważne przeszkody na gruncie prawa cywilnego,
a "religijnie"
>
> wszystko jest w porządku ?
> Może np. gdy jedna strona ma ślub cywilny z kimś innym ?
> Albo gdy jest obcokrajowcem i nie moze sobie załatwić stosownego
zaświadczenia.

jesli ktoś ma ślub cywilny z kimś innym to chyba nie jest możliwe wogóle brał
jeszcze taki ślub dopóki nie dostanie rozwodu albo unieważnienie małżeństwa ,
prawda?? przecież branie ślubu z dwoma osobami naraz to jest bigamia i jest to
zakazane, wiec ten powód raczej odpada, a jesli chodzi o to że ktoś jest
obcokrajowcem i nie ma Polskiego obywatelstwa to tez wydaje mi się że nie
dostałby ślbubu ani kościelnego ani cywilnego bez stosownych dokumentów, są
pewne przepisy których niestety nie da sie przeskoczyć i nic na to nie
poradzimy,pozdrawiam

  ślub cywilny ...tylko ;(
nie mów że ,,tylko" cywilny. sam wychodzę za mąz za miesiąc z kawałkiem,będzie
to slub cywilny a ja jestem najszczęsliwszą kobietą na świecie. nie mysle że
,,tylko"- myślę ze będę żoną człowieka którego bardzo kocham , że będę nosiła
jego nazwisko. nie zrezygnowaliśmy w tym dniu z całej oprawy- pięknej
sukni,kwiatów, wesela,to nasz dzień i nikt i nic go nam nie zepsuje.moja rodzina
zaakceptowała fakt ślubu cywilnego bez zastrzeżeń. nie mów że tylko - ciesz
się swoją miłością i szczęsciem. nie ukrywam że my również mamy w planie
unieważnienie małzeństwa kościelnego mojego narzeczonego ale w tej chwili o tym
nie myślę. pozdrawiam
d

  ja nie chcę mieć dzieci a mąż tak - problem
Nic dziwnego, że facet chciałby dziecko
Chcę tylko napisać: dlaczego uważasz, że w wyniku negocjacji tylko Ty masz
wygrać, postawić na swoim? To nie żadne negocjacje
ponadto rozejście się jest bardzo możliwe. W przypadku ślubu kościelnego jest to
powód do unieważnienia małżeństwa (jesli jedna strona nie powiedziała
bezpośrednio, że nie zamierza miec dzieci) w przypadku ślubu cywilnego także
można z tego powodu uzyskać rozwód. Zresztą - i dobrze. Czemu niby pozwolić na
oszukiwanie i zwodzenie męża.
Blanka

  Jakie dokumenty?
tu też racja

ostatnio zdarza się coraz częściej

za bardzo uogólniełem, co prawda trafnie ale to już inna sprawa

apropos rozwodu cywilnego i unieważnienia kościelnego to to nie jest tylko inna
nazwa - jak pisze Sylwek - z momentem rozwodu małżeństwo ustaje a z momentem
unieważnienia uznaje się je za niebyłe

pozdr.

  KSIĄDZ
mike_mike napisał:

> Zaraz zaraz Lena, nie zmieniaj tematu. Pisałaś, że ponowny ślub po rozwodzie
> jest złamaniem jednego z 10-u przykazań. Chciałbym wiedzieć którego.

Nie masz racji, nigdzie nie pisałam,że *ponowny ślub po rozwodzie* bo w
kościele katolickim nie ma rozwodów. Albo masz ten jeden ślub ważny albo
starasz się o unieważnienie małżeństwa /czyli małżeństwa nie było bo
okoliczności sprawiły,że ślub nie był ważny/ czyli następny ślub jest tym
pierwszym. Jesli kościół nie daje sam rozwodów to oczywiste, że nie uznaje
cywilnych rozwodów a nawet ślubów cywilnych. Z samym np.ślubem cywilnym wobec
kościoła nie jest się małżeństwem tylko żyje się "w códzołóstwie" W kościele
katolickim życie bez ślubu koscielnego to właśnie cudzołóstwo czyli złamanie 6
przykazania.. Kościół nawet uzna,że ktoś odszedł od męża lub żony, że ważne
powody skłoniły go do tego ale nakaże "życie w czystości". Czy to jest do
zrealizowania to zupełnie inny temat.

  czy trwalibyście w takim związku?
A dlaczego facet chce tkwić w takim związku, coś tu nie gra. Może to kolejny
powód do rozstania. Na marginesie unieważnienie zw. małżeńskiego kościelnego i
tak wymaga cywilnego rozwodu i aby o to wystąpic należy poddać sie swego
rodzaju przesłuchaniu. W Krakowie zajmują sie tym chyba Dominikanie.

  Czym jest małżeństwo?
Titus flavis próbuje nam udowodnić /a raczej wmówić/, że umowa jest czymś
nierozerwalnym a co za tym idzie małżeństwo jest związkiem w założeniach
trwałym. Nie bardzo wiem na jakim kodeksie się opiera bo raczej nie na prawie
cywilnym. Nawet prawo kononiczne przewiduje unieważnienie takiej umowy w
szczególnych przypadkach. Titus flavius jest ortodoksyjnie uczciwym
człowiekiem - mam nadzieję, że we wszystkim.

  Dziewczyny w związkach na odległość
A na Twoim miejscu starałabym sie o unieważnienie ślubu - jesli mieliście
kościelny. Nie chciałabym kontynuować zabawy z małżeństwo z facetem, który już
na starcie okazał się tak nielojalny. Wydaje mi się, że miałabyś podstawy do
unieważnienia ślubu kościelnego (z cywilnym sprawa jasna).

  Czy po rozwodzie moze byc slub koscielny?
Oczywiście, że jest to możliwe. Jeśli miał ślub tylko cywilny, to może mieć
kościelny. Polskie prawo nie ma nic do rzeczy, bardziej prawo kanoniczne, które
mówi, że ślub kościelny można zawierać tylko raz. Wówczas nawet po rozwodzie
cywilnym jest się w oczach kościoła mężem i żoną - dopóki nie nastąpi śmierć
jednego z małżonków lub też unieważnienie małżeństwa kościelnego.
Jeśli twój znajomy nie miał dotąd ślubu kościelnego, wówczas jak najbardziej
może go mieć.

  Papież miał zginąć w Polsce
> W świetle prawa kścielnego byłoby to małżeństwo nieważne w momencie jego
> zawarcia :D
Hehehehe gdybys przeczytala moja wczesniejsza wypowiedz w watku nieco ponizej,
nie uzylabys tego argumentu ;)
Doskonale o tym bowiem wiem ;)
Tylko wlasnie wykonalas zabawna wolte - od swieckiej konstytucji do prawa
koscielnego ;) Gdy zostanie zawarty nawet zwiazek konkordatowy, to jego
uniewaznienie przez KK, nie niesie za soba automatycznego rozwodu cywilnego.
Ba, malo tego - jesli zwiazek zawarty zostal z cala swiadomoscia bezplodnosci
przez obu partnerow, to nie moze byc to nawet argument w cywilnym procesie
rozwodowym ;)

  rozwód kościelny - proszę o pomoc
a czy fakt ze mezczyzna nie moze miec dzieci jest powodem do uniewaznienia
slubu koscielnego? i czy wystarczy ze przez 5 lat malzenstwa nie zachodzilam w
ciaze a bardzo chcialam miec dziecko? po rozwodzie cywilnym wyszlam za maz i
mam dziecko a bardzo zalezy mi na uniewaznueniu slubu koscielnego. czy to
wystarczajacy powod?

  Rozwód.Drugi swiązek.Ślub.(długie-dla cierpliwych)
Już odpisuję.
Po pierwsze cieszę się,że masz rozwód już za sobą. Ulga, prawda? U mnie tez
było bez orzekania o winie (poszłam mu na rekę)bo zalezało mi na czasie. W
sumie 2 sprawy trwały razem ok 10 minut.ale wiem ,że w kazdym mieście może
czasowo to różnie wyglądać. Ważne,że już po.
Co do uniewaznienia małzeństwa to musisz się udać do Metropolitalnego Sądu
duchownego w Twoim mieście.Składasz:
- metrykę ślubu kościelnego
- sentencję rozwodu cywilnego i uzasadnienie tej sentencji (po prostu wyrok)
- podanie do sądu w dwóch egz. (nic innego jak twoja skarga )- własnoręcznie
podpisana.
Skłądasz i czekasz. Oni się odezwą. Szybciej jest jak nie ma się dzieci. Ale
róznie to bywa bo jedna moja z dzieckiem dostała uniewaznienie po 10 miesiącach
a inna czeka już 4 lata.....Oby było jak najszybciej.
Powodzenia i pozdrawiam.

  Sąd Metropolitalny Warszawa
odpis wyroku rozwodu dalam od razu . Rozwod mialam jakis czas temu. Jesli
rownoczesnie rozwodzisz sie cywilnie i skladasz prosbe o uniewaznienie
malzenstwa koscielnego - moga Cie przekonywac do "ratowania" malzenstwa.
Co nie znaczy ze mnie nie beda przekonywac, bo tez beda, ale juz troche czasu
od rozwodu cywilnego minelo, wiec wiedza ze raczej sie juz nie zejdziemy.

  Literatura rozwodowa?
prawde mowiac chyba nie ma literatury na ten temat. Tzn jest ale bedzie to to
raczej stricte prawnicze opracowania kodeksu rodzinnego i opiekunczego czy
kodeksu postepowania cywilnego z komentarzami. Jednak jest to dosc trudne do
przebrniecia. Poradnikow nt. rozwodow raczej sie nie znajdzie. Zreszta ostatnimi
czasy niektore rzeczy sie pozmienialy .... a szykuje sie jeszcze wieksza zmiana
i bedzie wszystko zupelnie inaczej.
Osobiscie nie spotkalem sie jakas ksiazka na ten temat co nie znaczy ze czegos
takiego nie ma (poprostu nie szukalem). Poszukaj moze na stronach wydawnictw
prawniczych np. C.H. Beck, moze maja tam cos "lzejszego".
Kiedys widzialem ze jakis gosciu na Allegro sprzedawal za jakies nawet
niewielkie pieniadze poradnik swojego autorstwa, ale zlapalem go na tym ze nie
zauwazyl ze sie zmienila ustawa o kosztach sadowych, wiec nie wiem czy ci
polecic czy nie. Zawsze mozesz ew. dopytac sie goscia o to jaki obecnie jest
stan prawny publikacji i wedlug jakiej ustawy o kosztach jest ten poradnik.
Zreszta poczytaj to i inne fora rozwodowe (w sumie sa chyba 3, jedno nie warte
polecenia, na drugim jestes.... a link do trzeciego jest taki:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
Poczytaj, dopytaj a wszystkiego sie dowiesz.
Sprawy o rozwod naleza raczej do kategorii spraw prostych, chociaz czasami sa
sprawy dosc zawile. Trudno powiedziec jaka sprawe ty chcesz wytoczyc.

PS. tak na marginesie to nie ma "rozwodu koscielnego", jest tylko uniewaznienie
malzenstwa.

  Ponowny ślub!?
...a czasem bywa i tak, że ludzie którzy wcześniej mieli ślub cywilny (np.
jedno z nich, albo oboje byli rozwiedzeni), nie mogli wziąć ślubu kościelnego -
biorą ślub kościelny kiedy były małżonek umrze, lub otrzymają unieważnienie
małżeństwa kościelnego. I takie śluby - najpierw cywilny, a potem kościelny
dopiero - zdarzają sie też w dużym odstępie czasu - po roku, po kilku latach,
albo i kilkudziesięciu. Oczywiście kościelny zwieńczony weselem z całą pompą.
Często z białą suknią - chociaż to dla mnie już lekka przesada, jeśli ślub jest
kilka-kilkanascie czy wiecejlat po cywilnym :)

pozdr.

J

  Czy rozwodnik to smiec??
Z tego co wiem to dziecko z malzenstwa ktore zostalo uniewaznione nie jest
traktowane jak dzeicko z nieprawego loza.
Poza tym bedzie "slubne"...slub cywilny byl wazny przeciez. Teraz sie naprawde
dziwie ze wzielismy wtedy slub koscielny, zadne z nas, ani ja ani zona nie
bylismy gorliwymi katolikami...naprawde tylko na pokaz, zeby chyba byly ladne
zdjecia. To glupie jak nie wiem co, ale teraz dopiero widze co to jest slub
koscielny, wiem co to znaczy. Widze ze bylem glupi jak but. Corke miala
chrzest, poszla do komunii...ale to tak jakos mechanicznie.Moj ojciec nie jest
katolikiem, wiec z matka maja slub koscielny. Matka bylej zony nie wyobrazala
sobie, by nie bylo slubu koscielnego, jej opinia byla bardzo wazna, tym
bardziej ze umarla jeszcze przed tym slubem...

  pełnomocnictwo działa wstecz!!!!!!!!!!!
mieszkanie.i.wspolnota:

> Przecież wiecie, że w polskim prawie istnieje instytucja domniemania zgody.
> Więc jeśli na zebranie przychodzi jeden z małżonków i głosuje za - to
> domniemywa się, że drugi też jest za.
> Jeżeli przychodzą oboje i głosują zgodnie - problemu w ogóle nie ma.
> Problem pojawia się, jak zawsze, wtedy, gdy jedno mówi "golono", a
> drugie "strzyżono".
> Ale to jest w ogromnej większości przypadków ICH problem. Ich "podzielony"
> głos przewodniczący zebrania (lub zarząd zbierający głosy) może i powinien
> uznać za nieważny. W ten sposób sami się pozbawiają prawa współuczestniczenia
> w decyzji.

To było proste, ale jak wybrnąć w sytuacji (dość teoretycznej, przyznam, ale
jednak prawdopodobnej) gdy jedno z małżonków podpisuje się za uchwałą w trakcie
indywidualnego zbierania głosów, a potem, po rozesłaniu do wszystkich treści
podjętej uchwały drugie stwierdza, że ono wcale nie było i nie jest za? Może
prewencyjnie zaproponować wszystkim małżeństwom podpisanie oświadczeń o tym, że
zgoda jednego z nich jest równoważna zgodzie obojga? A może jednak taka zgoda
wynika już z przepisów kodeksu cywilnego lub kodeksu rodzinnego i opiekuńczego?

Oczywiścia cały czas rozpatrujemy sytuacje dość skrajne, ale osobiście nie
chciałbym się nigdy znaleźć w sytuacji, kiedy któryś ze współwłaścicieli
nieruchomości doprowadzi do unieważnienia uchwały pod pretekstem braków
formalnych.

Marek Kuchciak, Wrocław
mwk at wr,home,pl

  Ślub kościelny
Ślub kościelny
Hello.
Mam do was pewne pytanie,ponieważ od jakiegoś czasu męczy mnie kwestia ślubu
kościelnego mojego M.My chcemy się pobrać w przyszłym roku i czeka nas
jedynie ślub cywilny,który jest dla mnie zwykłym podpisaniem papierka i nic
więcej.Zawsze bardzo zależało mi na ślubie kościelnym-nie chodzi mi o samą
uroczystość,bo to jest najmniej ważne,ale ślubowanie sobie przed Bogiem itp
itd.Ślub kościelny jest jednak dużo bardziej ważny niż cywil.
Pytanie kieruje do osób,które mają za sobą unieważnienie kościelnego lub
osoby,które chcą do tego doprowadzić.Otóż,czy nie czułyście,że ingerujecie za
bardzo w były związek swojego M prosząc o unieważnienie małżeństwa?Ja powiem
szczerze nie mam odwagi się o to zapytać.Jak w ogóle zacząć rozmowę o tym?i
czy są w ogóle szanse na unieważnienie,kiedy jest dziecko?
Aha i jak długo trwa załatwianie tego?I czy w ogóle warto sie porywać z
motyką na słońce.

Dzięki seredeczne za wszystkie opinie.

  Ślub kościelny, gdy jedna ze stron...
Pytasz o dwie różne rzeczy, więc się nie wściekaj, że dostajesz różne
odpowiedzi.
a) Osoba, która brała ślub w Kościele rzymsko-katolickim i czeka na
unieważnienie pierwszego związku, nie może wziąć ponownie śluby, dopóki
pierwszy nie zostanie unieważniony.
b) Ślub z ateistą jest możliwy. Tekst przysięgi jest taki sam, tylko bez
odwołania się do Boga i wszystkich świętych. To już też ktoś pisał.
c) Osoba, która brała tylko ślub cywilny i czeka na orzeczenie o rozwodzie, też
nie może wziąć kolejnego ślubu, bo nie dostanie z USC zaświadczenia o braku
przeciwwskazań do zawarcia związku małżeńskiego.
d) Jeżeli ktoś jest innego wyznania i brał ślub w innym kościele, a teraz czeka
na jego unieważnienie, też ślubu nie może wziąć, bo ze swojego kościoła musi
przynieść zgodę na zawarcie związku wg innego obrządku. Jeżeli jest już
orzeczony rozwód cywilny, a czeka tylko na unieważnienie kościelnego, to ma
trzy wyjścia:
aa) czeka cierpliwie na wynik,
bb) bierze ślub cywilny, a z kościelnym czeka,
cc) udaje ateistę i popełnia krzywoprzysięstwo (ale to akurat skrajność, w
dodatku głupia).

  unieważnienie ?
Niestety More i Fantko... Monika ma rację... i to chyba całkowitą...

Prawo Kanoniczne w sposób istotny różni się od naszego Kodeksu
Cywilnego... a postępowania kościelne rozważane są bardziej na
płaszczyźnie etyczno-poszlakowej niż dowodowej...

i sorry Fantko mozesz nie lubić "Czarnych" ale upraszczanie do
poziomu kasy jest zbyt proste.

Informacje przekazane przez Monikę mozna uzyskać w każdym Sądzie
Archidiecezjalnym bez zadnej opłaty, z reguły każdego dnia dyżuruje
tam w okreslonych godzinach "Ksiądz-Notariusz" który udziela porad.

Poza tym... branie ślubu "tak sobie dla sprawdzenia" świadczy o
całkowitej niedojrzałości i na ten "numer" obecnie wiele osób
próbuje uzyskać unieważnienie slubu. Jednakże tak jak wszędzie, dla
kogoś wierzącego jest to kwestia sumienia/prawdy/wiary i sorry ale i
tak dla Katolika Prawdę zna NAjwyższy.

Jestem osobą wierzącą, katolikiem, nie wstydzę się swojej wiary ale
często wstydzę się za ludzi którzy są w Kościele Katolickim

Poza tym staram się od dłuższego czasu o unieważnienie swego
małżeństwa.

Obserwuję ten watek i chyba górę nad "duchem pomocy i kochania" tego
forum wzięły wzajemne animozje osobiste.

Obawiam się Moniko że w bardzo niechlujny przedstawiłaś całą
sytuację w pierwszym poście i stąd nieporozumienia.

PS. Moniko tam jest Dziecko, nie wydaje mi się aby budowanie
własnego szczęścia na czyimś bólu miało cokowliek wspólnego z wiarą
katolicką, to tak ode mnie.

  unieważnienie ?
Zdradzony, widzę że
masz w tej dziedzinie największe doświadczenie,
bo doświadczenie oparte o własne przejścia...
To co pisałam nie ma nic wspólnego
z moim lubieniem czy nielubieniem czarnych.
Pisałam to w oparciu o doświadczenie
moich znajomych....
Muszę Ci przyznac rację
że Monika trochę słabo opisała swoją,
a właściwie swojego partnera sytuację.

zdradzony2005 napisał:
> Prawo Kanoniczne w sposób istotny różni się od naszego Kodeksu
> Cywilnego... a postępowania kościelne rozważane są bardziej na
> płaszczyźnie etyczno-poszlakowej niż dowodowej...

Z tego co tutaj napisała Monika wygląda że,
właśnie sprawa etyki nie pozwala
na unieważnienie tamtego małżeństwa.

  Komunia dla rozwiedzionych?
Moje miłe, nie chodze do kościoła, ale nawet ja wiem, to co
podkreśla każdy ksiądz - NIE MA ROZWODÓW KOSCIELNYCH. Można uzyskac
ewentaulnie uznanie małżeństwa za nieważne, za niebyłe, a to nie to
samo co "cywilny" rozwód. Jak nie unieważnisz małżenstwa zawsze
będziesz w obliczu kościoła żoną tego "koscielnego", choćbyś w
cywilu miała juz np trzeciego męża. Z "cywilnymi" żyjesz w grzechu i
możesz liczyc na jakieś ustepstwa ze strony koscioła, jesli twoje
cywilne małżeństwo jest białe.

  kurcze, nie brakuje Wam slubu koscielnego?
kurcze, nie brakuje Wam slubu koscielnego?
chyba w wiekszosci jestesmy wierzace,co?ja przyznam sie szczerze ze wlasnie
przez zycie w konkubinacie (brrr-nienawidze tego slowa)troche oddalilam sie
od kosciola a nawet i Boga.Czasami tesknie za przyjmowaniem komunii sw, czy
spowiedzia,i wcale nie jestem czy bylam jakas katoliczka, o nie,w niedzile do
kosciola i tyle.Ale czuje ze dluzej nie bede portafila tak zyc.Cywilny to
formlnosc i mozna wziasc go w kazdej chwili ale z koscielnym nie taka prosta
sprawa.I tak juz nie spelnia sie marzenia o bialej sukni,weselu itd.Zapraszam
na moje forum "Uniewaznienie malzenstwa".

  smutno mi....
Powiem tak, skoro sie kochacie i chcecie byc ze sobą to spróbojcie zobaczyć czy
to małżeństwo było zawarte jako ważne, bo w kościele nie ma rozwodówitp
I proś Boga, aby Ci pomógł.U niego nie ma rzeczy niemozliwych. Leczy ludzi to i
unieważni coś co sam złączył. Miłość ta prawdziwa też jest darem od niego.

A co do przysiegi to samisobie ja ułozcie i jak sie kochacie to przysiegnijcie
sobie sami w jakims swietym miejscu np kalwarii nie wiem gdzie tak zeby tez
było romantycznie, moze w dzien sobotki siwetojanskiej 23/24 czerwca?
I bukiet rzuc do wody.
tez mozesz miec sukienke itp
Z natury jestem optymistka i juz tyle rzeczy Bog uczynił dla mnie a wydawały
sie byc niemozliwymi np zmian kodeksu, przepisu. Doswiadczyłam tego i Tobie
tego zycze.
a pomysł na wasz slub jest chyba fajny?
a byłoby mniej rozowdo gdyby ludzie wiedzielico to jest małzenstwo i jego
sakramnet. A nie widzieli w nim tylko zmiane stanu cywilnego itp.

  Konstytucja RP zabrania małżeństw homoseksualnych
> "3. Orzekanie o ważności małżeństwa kanonicznego, a także w innych sprawach
mał
> żeńskich przewidzianych w prawie kanonicznym, należy do wyłącznej kompetencji
w
> ładzy kościelnej."
>
> Zatem unieważnienie przez Kościół małżeństwa w tym Kościele zawartego,
unieważn
> ia je także w rozumieniu prawa cywilnego.

Chyba żeś coś źle zacytował z konkordatu, bo w TYM przepisie jest mowa _tylko_
o tym, iż sąd państwowy nie może orzekać o ważności małżeństwa kościelnego.
Małżeństwo z dziedziny pr. cywilnego (sensu largo) i małżeństwo w sensie
sakramentu czy związku opartego o normy religijne to dwa zupełnie rozłączne
stosunki, które można spełniać bądź równocześnie, bądź rozłącznie (np. tylko
małżeństwo kanoniczne, ale np ksiądz naruszy lub nie dopełni procedury
zgłoszenia do USC

  rozwód koscielny
rozwód koscielny
Witam wszytskich w tym temacie chcialabym nawiazac do watku ktorym jest rozwod
koscielny, jestem po rozwodzie cywilnym nasze malzenstwo koscielne trwalo od
konca lipca do grodnia tego samego roku a wczesniej bylismy razem 3 lata mamy
3 letniego syna bardzo bym chciala uzyskac rozwod koscielny ale slyszalam ze
jak jest vdziecko to nie mozna uzyskac jak ktos wie cos na temat rozwodu
(uniewaznienia) koscielnego to bardzo prosze napisac pozdrawiam

  co dobrego wam dał rozwód?
Nigdy nie podejmę decyzji o pojęciu próby unieważnienia kościelnego małżeństwa.
Coś, co może być nieważne, nie staje się nagle nieważne. Nieważność jest od
samego poczatku.
Wynika ona ze "złamania" jakichs zasad przy zawieraniu ślubu, przeszkód, czy
innych okoliczności. Dlatego nieważność sięga aż momentu zawarcia małżeństwa.

Teraz, po rozwodzie cywilnym, nagle szukamy dziury w całym. Nagle mamy
powiedzieć naszym swiadkom, rodzinie, że ten slub to była wielka lipa i jest
nieważny? Argument na obstalunek sumienia, które chce byc spokojne!!!

Dlatego KK latami bada te sprawy, przesłuchje świadków, rodzinę i rzadko
wydaje wyrok unieważniający.
Zaraz pewnie rozlegną sie głosy, że mozna zapłacić i bedzie OK, ale to dopiero
jest lipa. To własnie poprzez przepłacanie, kłamstwa dosteniemy wyrok, który
bedzie nieważny.

Moim zdaniem próba uniewaznienia ważnego małżeństwa jest gorsza od rozwodu, bo
jeden grzech próbujemy zamienic na cnotę poprzez kolejny wystepek.

Jasne jest, że każdy robi, co chce, ale pogadać mozna...

  Nowe podejście u księży?
Całkowicie zgadzam się z nangaparbat.
To nie jest potępienie, tylko pytanie, jak można mówić o nieważności związku,
który trwał przez kilka lub kilkanaście lat.

Pomysł "rozwodu" kościelnego też mi przyszedł do głowy podczas cywilnego
rozwodu, ale właśnie - to nie rozwód, tylko stwierdzenie, że tego małżenstwa
wogóle nie było. Niemniej jednak też nad tym myślałam, nawet byłam u księdza,
który powiedział mi, znając sytuację, że bez problemu dostane unieważnienie.

Ale - nie potrafiłabym później swojej córeczce spojrzeć prosto w oczy. Bo co
innego jest powiedzenie "skarbie, kochaliśmy się z Twoim tatą bardzo, bardzo
chcieliśmy mieć Ciebie, niestety nam nie wyszło życie razem, teraz mamy swoje
rodziny i bardzo Cię oboje kochamy", a co innego "wiesz skarbie, tak naprawdę
to tego związku wogóle nie było, a Ty jesteś wypadkiem". Może napisałam trochę
za ostro, ale tak czuję.

  slub koscielny
to, co można przeprowadzić przed sądem metropolitarnym, to nie "unieważnienie
ślubu kościelnego", tylko "stwierdzenie jego nieważności". czyli stwierdzenie,
że żadnego sakramentu nie było. ja akurat przez to przeszłam. i nie chodziło o
marzenie o kolejnej białej sukience (pewno jej nigdy nie włożę). ale chodziło o
oczyszczenie sytuacji, nie tylko cywilnej, ale również "kościelnej". od bardzo
dawna było we mnie przekonanie, że zostałam po prostu oszukana. że to nie był
sakrament, tylko jedno wielkie oszustwo ze strony mojego byłego męża.
nie wiem ile jest "lewych" "rozwodów kościelnych". ale nie można wszystkich
wkładać do jednego worka. naprawdę, "nieskonsumowanie" małżeństwa to nie jedyny
powód do "stwierdzenia nieważności". u mnie, po blisko 3 letnim procesie,
powołaniu biegłego psychiatry, przesłuchaniu 4 świadków, orzeczono, że mój były
mąż był "psychicznie niezdolny do podjęcia....". stwierdzono coś, z czym ja w
swoim sumieniu się zgadzam. ludzie nie tylko po to by móc wziąć kolejny ślub,
zakładają sprawę o "stwierdzenie nieważności sakramentu". wbreb pozorom w tym
kraju żyje sporo osób, dla których sprawy wiary i religii mają duże znaczenie,
i taki papier, że "naprawdę nie mam wobec tego faceta żadnych zobowiązań" jest
b. ważny.

  Witam ;-)
Witam ;-)
Witam Was!
Czy znacie ten problem uniewaznienia malzenstwa? macie jakies doswiadczenia?
jak chcecie podzielic sie ze mna i innymi osobami tym zainteresowanymi to
piszcie.
Postanowilam utworzyc to forum bo probuje zrozumiec co czuja kobiety majace
tylko slub cywilny,badz takie ktore i tego nie maja.Czy czekacie na
uniewaznienie slubu koscielnego swojego badz partnera?A jesli jestescie juz
po to jak podchodzicie to sprawy na nowo,czy slowa przysiegi malzenskiei" i
slubuje ci milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska az do smierci" po raz drugi
mozna traktowac powaznie?
Piszcie bo probuje to zrozumiec stojac przed tym problemem.

  czujecie sie "gorsze"?
czujecie sie "gorsze"?
Witam Was Panie! Skoro to forum "zony rozwodnikow" to pewnie wiekszosc z was
ma slub cywilny, i wlansie jak sie czujecie z tym slubem? nie brakuje wam
koscielnego?Pytam bo stoje przed taka sytuacja.Moje stanowisko w tej sprawie
jest jasne,powiedzilam swojemu przyszlemu (mam nadzieje mezowi) ze jesli slub
to cywilny i koscielny,poczekam az dostanie uniewaznienie koscielnego,ale
pojawia sie pytanie czy dostanie???poki co czas mija a on nic nie robi w tej
sprawie.Zyjemy na tak zwana kocia lape,ja jestem nikim innym jak konkubina
(nienawidze tego slowa) ale czas cos zminic.Boje sie tylko ze jak wezmiemy
teraz cywilny to juz nigdy nie bedzie koscielnego, moze on wie,czuje ze nie
dostanie uniewaznienia, w koncu to nie takie latwe.I pojawia sie kolejny
problem.Nawet jesli sad koscielny uzna tamto malzenstwo za niewazne bo
powodow mozna mnozyc i to dosc postawnych to ja w sercu wiem ze prawda byla
inna,ze on ja kiedys kochal i mimo mlodego wieku swiadomie slubowal jej
milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska a ze zycie pokazalo inaczej, no coz.To
przysiega przed Bogiem.Jak mialabym sie czuc slyszac jego slowa po raz
drugi???

  Wrocilam ;) Rodos - wrazenia ;)
dzieki ;)
Dzisiaj M zadzwonil do rodzicow i ich powiadomil o zareczynach;)
Bardzo sie ucieszyli, pogratulowali, a ojciec tylko spytal, czy slub
bedzie tylko cywilny,na co M odp., ze tak. "Aha, ok" - nie bylo
pytan. A jego rodzina jest z tych, co chodza do kosciola itd. Wiem,
ze brak koscielnego nie jest dla nich latwy. No ale jakos to
przelkneli (chyba, bo moze jeszcze beda naciskac na uniewaznienie
malzenstwa, ale sie nie dam;)
Tata jeszcze tylko dodal, ze ma nadzieje niedlugo zostac dziadkiem;)
Hehe gdyby znal moje podejscie do macierzynstwa;) No ale to mile, co
powiedzial, bo oznacza calkowita akceptacje mnie, a wiadomo, ze
moglo byc roznie;)

  odcięcie pepowiny jakie to trudne
odcięcie pepowiny jakie to trudne

Wpadłą mi ostatnio do ręki chyba Claudia albo Oliwia nie wiem nie zwróciłam
uwagi na tytuł czasopisma w każdym razie był to artykuł o rozwodach
kościelnych zresztą ciekawy polecam. Zwróciłam uwagę na część tego artykuł€
opowiadająca historię kobiety 60 letniej ze starzem małrzeńskim 25 lat. No i
jak to czesto bywa facet znalazł sobie dziewczynę 20 lat młodszą zarządał
rozwodu. Oni nie mieli dzieci wobec czego ten rozwód dostał po tem zaczął
sprawę o rozwód kościelny który też dostał.Problem polegał na tym że ta jego
żona twierdzi że małżeństwo ich było udane i nie widzi powodów dlaczego się
skończyłó on jej oczywiście wyrzucał że ona nigdy nie chciała dzieci czego
sama się wypiera itd. W każdym razie odwołuje sięod decyzji sądu koscielnego
o unieważnieniu małżeństwa koscielnego.
I teraz moje pytanie: Dlaczego tak bardzo zależy jej na utrzymaniu tego
małżeństwa kościelnego skoro i tak rozwiodła się cywilnie. Po co utrzymywać
farsę. Zresztą sama przyznała, że nie chce żeby on miał czystąkartę i
zaczynał nowy związek utwierdzony nawet przez kościół. Nie rozumiem tego
uporu w zrobieniu komuś na złóść. Przecież sama na tym nic nie zyska tylko
tyle że może się pochwalić że była kiedyś żoną tego faceta a w kościele jest
nią nadal. Tak trudno jest przerwać tę pępowinę.
Zastanawiam się czy ja nie wolałabym odciąć wszystko i zapomnieć o nieudanym
związku niż utrzymywać się ciągle w takiej paranoi.

  odcięcie pepowiny jakie to trudne
Po pierwsze, zdaje sie, ze nie masz 60 lat i 25 lat stazu malzenskiego...

Po drugie, dla niektorych slowa wypowiadane w kosciele, bedace, nota bene
przysiega przed Bogiem, sa wazne. I mimo, ze sie zgodzila na rozwod cywilny
moze nie ma ochoty stwierdzac teraz, ze to, co przyrzekala w kosciele jest
niewazne... Wiesz, kazdy wedlug swego sumienia.. Ja na cywilny tez bym sie
zgodzila, na uniewaznienie koscielnego juz nie.

Leeya

  jest sens to ratować?
Oj!
Powiem Ci w ten sposób. Ja z byłym mężem miałam ślub kościelny. I wiem (od
księdza zasiadającego w sądzie biskupim), że mam pełne podstawy do uzyskania
stwierdzenia nieważności (!) tego ślubu, a mimo to rozpoczęcie procedur jest dla
mnie na tyle stresogenne, że zbieram się już drugi rok. Terminologia w tym
momencie jest dość istotna. Ślubu kościelnego nie można "unieważnić". Można
tylko stwierdzić, że był zawarty w sposób nieważny, co nie jest wcale takie
łatwe, bo musiały zajść określone okoliczności PRZED ślubem. Może Twój mąż nie
ma takiej możliwości, może wie, że ten sakrament był (jest!) ważny? Poza tym
nawet przy pełnych podstawach uzyskanie stwierdzenia nieważności sakramentu
małżeństwa nie trwa chwilę. Na dziś to około 3 lat. Skoro jesteś osobą wierzącą,
powinnaś zdawać sobie sprawę ze statusu sakramentu małżeństwa w kościele. Czym
więc dla Ciebie jest ślub kościelny, skoro wydaje Ci się, że można go tak po
prostu "unieważnić"? I po co Ci on tak naprawdę? Żeby zamknąć buzię pytającym
"Kiedy?" No i przecież mając ślub cywilny żyjesz w grzechu, nie mówiąc już o
planach prokreacyjnych... Trochę to wszystko nie trzyma się sensu... Przecież
jesteś już mężatką, tak? Starasz się o dziecko, tak? Więc o co tak naprawdę
chodzi? O te kilka chwil przed księdzem? Myślisz, że to cokolwiek zmieni,
polepszy, uświęci? Nie sądzisz, że to ciut naiwne?
A może chodzi o zupełnie inne sprawy?

  Konkordatowy a oddzielny cywilny...
Jest bardzo duża różnica!
Ślub konkordatowy to ślub według prawa kościelnego ze skutkiem cywilnym, a co
sie z tym wiąże rządzi się prawami kościelnymi- nie można wziąć rozwodu!!!!
Można mieć zasądzoną separację z podziałem majątku jak przy rozwodzie ale nie
jest się osobą rozwiedzoną, czyli nie można wziąc ponownie ślubu nawet
cywilnego!
Żeby ponownie wziąc ślub trzeba unieważnić małżeństwo w Rzymie - jest to
możliwe ale dość skomplikowane.
Konsultowałam się z prawnikiem w tej sprawie, i sama zdecydowałam sie na dwa
oddzielne śluby.
Pozdrawiam

  czy po ślubie konkordatowym może być rozwód?
Rozwód jest możliwy w odnisieniu do części cywilnej ślubu konkordatowego.
Jednak według kścioła małżeństwem jesteście już do końca swoich dni. Chyba, że
zostanie ono unieważnione przez kościół, ale to nie jest to samo co rozwód. Nie
ma rozwodu kościelnego, nie istnieje coś takiego.

  jest mi smutno...
dokładnie tak. Gdyby nie orzekano, że małżeństwo wg kościoła nigdy nie było
ważne nie byłoby problemu. Gdyby kościół udzielał rozwodów sytuacja byłaby
jasna. Natomiast nagłe informawanie dzieci, że małżeństwo rodziców (w którym
się wychowywały) zostało uznane przez kościół za nieważne, to ciężka próba dla
dzieci. Zwłaszcza kiedy rodzice potem biorą kolejne śluby kościelne. Czym innym
jest stwierdzenie (i uznanie), że coś się rozpadło, a czym innym
zakwestionowanie tego co było. Zwłaszcza w związku z tym, że większość osób
stara się o unieważnienie dopiero kiedy rozwinie się nowy związek. Czyli
unieważniają poprzedni ślub, żeby wziąć kolejny.

Znam kilka rodzin, które dostały unieważnienia ślubu kościelnego, czy wiecie,
że sprawy przed sądem kościelnym trawały znacznie krócej niż ich rozwody przed
sądem cywilnym.

  unieważnienie małżeństwa
Nie uważasz, że można racjonalnie podejść? Szansa na rozpad małżeństwa jest jak
1:5 i wskaźnik będzie rósł więc co za różnica czy facet rozwiedzie się z nią
tylko cywilnie czy również kościelny unieważni? Nie rozumiem chęci utrzymywania
absolutnie fikcyjnego ślubu kościelnego gdy od dawna nie żyje się z danym
partnerem... i co z tego, że Co Bóg złączył i tak dalej skoro życie to
weryfikuje?
Nie odbieraj tego jako czepiania się, jestem niewierząca i dla mnie takie
wątpliwości są z psychologicznego punktu widzenia dziwne po prostu.

  unieważnienie małżeństwa
"Nie odbieraj tego jako czepiania się, jestem niewierząca i dla mnie takie
wątpliwości są z psychologicznego punktu widzenia dziwne po prostu."

właśnie dlatego, że jesteś nie wierząca niegdy nie zrozumiesz tej kwestii do
końca... Taka prawda, tak jak osoba wierząca nigdy nie pojmie jak można nie
wierzyć.

Myślę, że problem jest w wychowaniu "po katolicku". Dziecko od małego jest
uczone tego, że ślub koscielny jest bardzo ważny, że się przysięga przed Bogiem
kochać, szanować i nie opuścić, aż do śmierci, a to wszystko w zdrowiu i
chorobie. Że bierze się go raz w życiu, bo "co Bóg złączył..." itd.
Równocześnie dziecko uczy się życia i wie, że rodzice czasem się rozstają,
rowodzą, wiążą z innymi partnerami. Ale to wszystko jest w sferze cywilnej,
prawa boskie nie są przekreślane (bo człowiek nie rozłączył ślubu kościelnego).
Czasem też pocieszeniem dla dziecka jest to, że chociaż rodzice się rozwiedli
łączy ich ślub kościelny. Choć są z innymi coś nadal ich trzyma. Wszystko co
jest związane z wiarą jest abstrakcyjne - trudne do ogarnięcia dla dziecka -
zwłaszcza uczonego od dziecka pewnego porządku. A potem może dojść do tego, że
tata ślub z mamą unieważnił i zwiął z następną kobietą. Jak do tego
wsszystkiego podejść (zwłaszcza kiedy np. mama nie chciała się zgodzić na
unieważnienie). Dlatego napisała, że pewnie łatwiej byłoby to ogarnąć gdyby
kościół dawał rozwody, a nie orzekał o nieważności małżeństwa.

  czy przesadzam???????
Trudniej dostać unieważnienie kościelnego ślubu.
Ja nie brałabym tego do siebie.
To nie musi znaczyć, że on nie jest Ciebie pewny, czy coś innego.
Jeśli chce wziąć ślub kościelny, bo Ty tego chcesz, to znaczy, że kocha Ciebie.
Ale ma jak każdy może mieć, jakieś swoje wątpliwości, co do ślubu kościelnego.
Każdy przed ślubem ma jakieś obawy, wątpliwości, a później to już jest z górki:-))
Mężczyźni w ogóle boją się ślubu i takiego sformalizowania związku. Na samą myśl
o potencjalnym rozwodzie i wyciąganiu publicznie brudów też może cierpnie mu
skóra. W końcu naokoło słyszymy, ile małżeństw szczęśliwie dożywa starości.
To tak jak ze zwykłym stresem np. przed jakimś egzaminem, czy rozmową.
Po zapominamy, jak baliśmy się tego:-))))
Kiedyś jeden facet opowiadał mi, że kiedy dowiedział się, że będzie ojcem, to
bardzo bał się tego i co później będzie.
A, jak dziecko urodziło się, to zapomniał o całym strachu i był szczęśliwy:-)
Każdy inaczej sobie daje radę ze stresem.
Jedni myślą, raz żyje się i jakoś będzie, a inni robią uniki i uciekają przed nim.

Może na początku powinnaś zgodzić się na cywilny ślub, aby sprawdzić się w
małżeństwie, a później dopiero razem zdecydujecie się na ślub kościelny?
Wiele małżeństw tak robi i obie strony są zadowolone.

  Sprzeczność logiczna - oskarżanie UE
"Rozwód kościelny"...
...oznacza unieważnienie małżeństwa kościelnego. Nie oznacza to jednak chyba
unieważnienia małżeństwa zarejestrowanego w urzędzie stanu cywilnego.
Tzw. "małżeństwa konkordatowe" polegają na tym, że ślubu kościelnego nie trzeba
powtarzać w USC a wystarczy go zarejestrować w określonym terminie (chyba 5
dni). CZy unieważnienie małżeństwa kościelnego ma automatyczny skutek cywilny,
nie wiem. Ale na małżeństwa zawarte w USC Kościół żadnego wpływu nie ma.

  Prawo kanoniczne - konsekwencje niestawienia się
Witam serdecznie!
Jestem po rozwodzie cywilnym. Mój były założy sprawę o uniważnienie
małżeństwa kościelnego jakieś 2 lata temu.
Dostawałam wezwania na żadne się nie stawiłam.
Nie poniosłam z tego tytułu żadnych konsekwencji.
To czy bierzesz udział w procesie unieważnienia małżeństwa
kościelnego to tylko Twoja dobra wola.

  losy dzieciątka mojej 17 siostry?
No, widzisz, majkkel01, nie mąć dziewczynie w głowie:

z Kodeksu Cywilnego:
"Art. 10 par. 2 Przez zawarcie małżeństwa małoletni uzyskuje
pełnoletność. Nie traci jej w razie unieważnienia małżeństwa"

Ale jakoś nasz mądry ustawodawca nie wymyślił nic w przypadku jak
wyżej opisany: kto ma sprawowować prawną opiekę nad dzieckiem, jeśli
matka dziecka jest niepełnoletnia (i nie wyszła za mąż), a ojciec
dziecka jest pełnoletni, ale się dzieckiem nie interesuje.
Prawnie to jednak ten ojciec sprawuje opiekę nad dzieckiem i jest
jego prawnym przedstawicielem.

Lepiej zatem dla siostry autorki wątku byłoby, jeśliby na razie nie
zgodzila się na uznanie ojcostwa przez ojca dziecka, aż sama skończy
18 lat. Jeśli ojciec wcale się do uznania nie spieszy, to powinna po
ukończeniu samej 18 lat, wytoczyć mu sprawę o ojcostwo i alimenty.
Ale nie wcześniej. Bo póki ojca nie ma, to ona ma władzę i opiekę
rodzicielską nad swoim dzieckiem, nawet jeśli sama jest
niepełnoletnia.

  Minęło dokładnie 688 dni...
"do tego malzenstwa zostalam wlasciwie (choc to brzmi w dzisiejszych
czasach absurdalnie) przymuszona,"

Z tego co wiem, to może być powód do unieważnienia kościelnego małżeństwa. Co do
rozwodu cywilnego- to czego chce mąż i to co postanowi sąd to dwie różne sprawy.
Najlepiej pogadać z jakimś adwokatem. Pozdrawiam

  nie będzie białej sukni..
nie będzie białej sukni..
..ani tego całego cyrku wokół ślubu..owszem moze być cywilny, ale to nie to samo..
i nawet nie chodzi o to, ze On nie chce..
Niestety miał żonę, żona niestety odeszła do kochanka, (nie)stety się rozwiedli. dla zaoszczędzenia sobie stresu rozwód za porozumieniem stron. o walce o uniewaznienie małzenstwa koscielnego nie chcemy nawet słyszec (ta cała biurokracja i udowadnianie złych intencji komus, kto juz ma w d.pie szczescie tej drugiej strony i nie zamierza ułatwiać)
ot..i nie będzie białej sukienki..nie, żeby mi na tym jakoś specjalnie zależało, ale dlaczego do jasnej ch..y porzucony facet gdy znajdzie w końcu prawdziwą miłość ma być skazany na życie w grzechu?

  Kuria zażądała dodatkowych dowodów
To Bog zazadal ich od Kurii
Jestem tego pewien ;')) Pytanie tylko dlaczego nie chcial ich od tej
pierwszej kuri, a moze zwyczajnie zmienil zdanie, jak to Bog, raz
wstanie lewa noga, a raz prawa.

Mona, a powiedz mi tak szczerzujowato, na co Ci to uniewaznienie
malzenstwa koscielnego, przeca najwazniejszy jest rozwod cywilny, no
i ten Twoj wlasny, co go w glowach macie.

Albo zrob tak, wystap z Kosciola, niech Cie usuna ze spisu (choc tu
tez pewnie trzeba bedzie z piec kurii przejsc)ochrzczonych, wowczas
trudno aby malzenstwo koscielne nadal bylo wazne skoro nie jestes
juz czlonkinia Kosciola. Potem znowu sie przylacz do nich, z nowa
kartoteka ;')) Skolujesz naszego bozu na amen, nie mowiac o kuri w
Poznaniu ;'))

  Kuria zażądała dodatkowych dowodów
jan_stereo napisał:

> Mona, a powiedz mi tak szczerzujowato, na co Ci to uniewaznienie
> malzenstwa koscielnego, przeca najwazniejszy jest rozwod cywilny,
no
> i ten Twoj wlasny, co go w glowach macie.
>
Tak, ten jest bardzo ważny ale uniewaznienie ważniejsze.

Przez te lata we wspólnocie tyle się nasłuchałam, że w KK nie ma
rozwodów, oni właściwie nawet są przeciwko unieważnianiu małżeństw
(a raczej są za ich uważnianiem), że chyba w to uwierzyłam.
Uwierzyłam, że gdybym miała wyrok pozytywny, to by znaczyło, że taka
jest wola Boga. Poza tym nie mogłabym należeć do wspólnoty, gdybym
związała się z kimś będąc dla nich w ważnym małżeństwie, a poprzez
ta wspólnotę Bóg prowadzi mnie do siebie.
Tylko już czasem sobie myslę,że On zbyt wiele ode mnie wymaga, że
juz nie mam siły.

  Legalizacja konkubinatu
Rozwód cywilny zasadniczo różni się od unieważnienia sakramentu.
Unieważnienie jest tylko wtedy gdy sad biskupi uzna, że przysięga została
złożona w sposób nieważny. Rozwieść cywilnie prawnie można gdy tylko jedna ze
stron nie dotrzymuje przysięgi lub gdy mimo jej dotrzymania w związku dzieje się
źle (nie spełnia on swojej roli społecznej). I o ile rozwiodłam się 30 minut, to
unieważnienia kościelnego nie dostane nigdy.
Istnienie rozwodu, nie zmienia to jednak faktu, że nawet przysięga cywilna jest
nadal przysięgą zobowiązującą do zrobienia wszystkiego by małżeństwo trwało do
śmierci. To że jest to umowa cywilna i jak każda umowa ma swoją procedurę
odstępowania od niej nie umniejsza wagi słów wypowiadanych w trakcie jej zawierania.

  Jak załatwia się unieważnienie małzeństwa w Kurii
"rozwody kościelne"
Instytucja unieważnienia małżeństwa kościelnego wychodzi naprzeciw
oczekiwaniom tych ludzi, którzy rozstali się z poprzednim partnerem,
założyli nowe rodziny a jednocześnie chcą być dalej praktykujacymi
katolikami. Takim osobom nie mogła być udzielana komunia sw. i inne
sakramenty.Wcześniej podnosił się lament, że nie ma rozwodów jak w
prawie cywilnym i taka sytuacja jest beznadziejna.Teraz jak się
pojawiła mozliwośc "cofnięcia w czasie" i uregulowania swojej
sytuacji padają zarzuty chęci zysku.

  Unieważnienie ślubu kościelnego
Nie istnieje unieważnienie ślubu kościelnego...
... istnieje za to stwierdzenie nieważności - to jest wielka różnica.

Nie jest warunkiem koniecznym posiadanie rozwodu cywilnego, by się starać
o nieważność małżeństwa sakramentalnego, ale dobrze jest taki rozwód mieć -
na dowód, że związku nie ma.

  Czas na orzeczenie nieważności
Bardzo interesuje mnie procedura uniewaznienia małżeństwa kościelnego, w
szczegółach jak to wygląda. Jestem po rozwodzie cywilnym. Zastanawiam sie nad
założeniem sprawy w Sadzie kościelnym. U nas sprawa wygląda tak, że zawieralismy
malzenstwo, bo sie kochalismy, nikt nas do niczego nie zmuszal, no moze
delikatne sugestie rodziców, ze moze bysmy juz ten zwiazek zalegalizowali,
odkladalismy to 3 lata. Potem oddalilismy sie od siebie, cpraz wiecej klotni,
roznica pogladow na zycie, charakterów,kazde z nas zylo swoim zyciem. Dzieci nie
mamy. Doszło do zdrady jednej ze stron w zwiazku z brakiem zainteresowania
drugiej strony i brakiem checi pracowaniana nad zwiazkiem. Potem gdy ta druga
strona sie dowiedziala automatycznie natychmiast rozwód. Wiec nie wiem czy w
nasyzm przypadku mozliwe byloby uzyskanie takiego uniewaznienia.

  ślub kościelny
wg cywilnego tak ale kościelnego - już nie - i mało tego - nigdy tez takiego
małżeństwa po kościelnym unieważnieniu nie było.
Czyli w sumie no nie moge napisać po kościelnym rozwodzie bo takowego - fakt nie
ma - sytuacja np dziecka jest gorsza bo napiszę wprost - jest on tak zwanym
dzieckiem ze związku niemałżeńskiego - czyli jak to niektorzy mówią bękartem.
Trochę może zawile ale sory - jeszcze kawy nie piłam

  cywilny kościelny
1. slub cywilny wygląda tak samo niezaleznie od tego czy
nupturientami jest panna i kawaler, czy wdowiec i wdowa, czy dwoje
rozwiedzionych (+wersje mieszane)

2. jak sobie pozwolisz, zeby ci gadali, jaka "szkoda", to i bedziesz
musiała tego wysłuchiwać

3. o tym czy jest to uroczyste zalezy od ciebie i twojego podejścia,
w kościele też moze byc "na swój sposób" uroczyste (choc tak na
prawde długie i nudne)

4. procedura uniewazniania slubu kościelnego jest długa i trudna,
potrzebne sa co najmniej dwie instancje sądu koscielnego, które
stwietrdzą prawomocnie, ze slub był nieważny. Może sie skonczyc
przed instancja rzymską. Takie rzeczy trwaja nawet kilka lat. Dodam,
że mało slubów udaje sie unieważnić.

Zastanów sie na czym ci bardziej zalezy czy na pieknej
oprawie, "sukni z welonem", chórach, ave maryjach i procesjach ja
na boże ciało czy na zawraciu zwiazku małzenskiego z człowieniem,
którego mniemam kochasz.

  pyt z innej beczki- ślub koscielny!
Jeśli bierze się ślub kościelny, to rozwieść się nie można ("cywilnie" tak, ale
kościół rozwodów nie udziela).
Tyle teorii...
Jeśli można udowodnić przed biskupem (najprościej mówiąc), że się wzięło ślub,
ale w trakcie trwania małżeństwa wyszły okoliczności, które wskazują że ślub
jest nieważny, to rozwód kościelny jak najbardziej można otrzymać.
Oczywiście wiąże się to często z zasobnością portfela (ale to tak nieoficjalnie)
Takie okoliczności unieważniające ślub (tzn. wskaujace, że ślub był od poczatku
nie ważny), to zatajona choroba jednej ze stron (np. psychiczna, nieuleczalna),
bezpłodność, zatajenie faktu posiadania innego dziecka przed ślubem, a nawet
kategoryczna niechęć do posiadania dzieci w małżeństwie (kiedy jedno z małż.
mówi, że woli psa), jeszcze dużo innych, ale już nie pamiętam
Trzeba to jeszcze oczywiście udowodnić w kurii

Miejscowość, w której mieszkam jest dość mała, ale znam kilka przypadków
kościelnego unieważnienia małżeństwa.

  ślub kościelny a osoba niewierzaca
> Węzeł poprzedniego małżeństwa - tu chodzi o małżeństwo zawarte
> zgodnie z wyznaniem danej osoby, lub ślub cywilny osób
> nieochrzczonych.

Oj niezmiernie zmartwila mnie ta informacja.
Czyli jezeli moj lub ma rozwod cywilny to oznacza ze nie moge wziac
z nim slubu koscielnego (tzn takiego jednostronneog z mojej strony) ?
Jezeli tak to nie od konca rozumiem..dlaczego Koscil "zmusza" mnie
do zycia w grzechu poprzez uniemozliwienie mi zawarcia sakramentu
malzenstwa w mojej wierze ?
Czy to jest do przejscia w jakis sposob ? Uniewaznienie pierwszego
cywilnego malzenstwa ? (wogole czy cywilne malzenstwo mozna
uniewaznic ?)

kurcze...jestem przerazona

Elli

  Czy rozwodnik (z drugą żoną) pójdzie do nieba?
Czy rozwodnik (z drugą żoną) pójdzie do nieba?
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego wdowiec może wg KK się żenić powtórnie, a
rozwodnik nie. A w kontekście artykułu i ślubu wdowca z rozwódką - logika
wskazuje, że wdowiec może przystępować do komunii, jeśli dostanie rozgrzeszenie
za cudzołóstwo (bo z punktu widzenia kościelnego przecież on tylko ma kochankę
cywilną), a rozwódka nie...

I jeszcze jedno. Bardzo bym się cieszyła, gdyby KK wziął sobie do serca
następujące słowa z tej rozmowy: "Kapłan nie powinien pozwalać na chrzest jako
tradycyjny obrzęd, a nie akt wiary." I unieważniał chrzty dokonane jako
tradycyjny obrzęd, a nie akt wiary. Skoro można unieważnić jeden sakrament -
małżeństwo - na podstawie tego absurdalnego przepisu o niegotowości do wyż-wym
(a w praktyce na podstawie dojścia i sfinansowania odpowiedniego adwokata), to
tym bardziej powinno się unieważniać chrzest, jeśli dla rodziców był pustym
gestem, a ich potomek w ten sposób ochrzczony nie ma ochoty być katolikiem czy
ogólniej, chrześcijaninem.

  Slub Koscielny
Ja sie dowiadywalam jak to wyglada, bo moj maz jest Anglikaninem i jest
rozwiedziony. Sytuacja wyglada w sposob nastepujacy: wedlug Kosciola
Katolickiego osoba, ktora ma slub koscielny jest z nim zwiazana do momentu
smierci jednego z malzonkow, a wiec rozwod cywilny nie ma wyplywu na
rozwiazanie slubu koscielnego. Mozna wstapic w kolejny zwiazek cywilny, ale nie
mozna przystapic do spowiedzi (bo tu konieczna jest naprawa grzechow i
postanowienie poprawy) oraz nie mozna przystepowac do komunii swietej (no bo
nie mozna sie wyspowiadac). Mozna natomiast byc swiadkiem na slubie lub
matka/ojcem chrzestnym, ale trzeba miec pozwolenie z lokalnej parafii, ze jest
sie aktywnym czlonkiem kosciola.
Tak wiec wedlug kosciola zyjac w kolejnym zwiazku cywilnym tkwi sie w grzechu.
Chyba ze malzenstwo bedzie tzw. malzenstwem bialym czyli nie bedzie wspolzycia.
Mozna rowniez otrzymac ostatni sakrament na lozu smierci, po spowiedzi bo
wowczas mozna wzbudzic prawdziwy zal za grzechy i obiecac poprawe (juz ze
wzgledow oczywistych).
Nie ma czegos takiego jak rozwod koscielny, jest jedynie mozliwe uniewaznienie
malzenstwa, jezeli sa do tego przeslanki. Procedura jest zawila, dlugotrwala i
odbywa sie w biskupstwie gdzie zawarte bylo malzenstwo, a ostatecznie
uniewaznienia dokonuje Watykan.
Ja dzwonilam do biskupstwa w Amsterdamie i do Poznania i powiedzieli mi
dokladnie to samo.
A co do kosciola katolickiego holenderskiego ;-) to pewne praktyki moga miec
inne niz w Polsce, ale co do pryncypiow nie moga sie roznic.
Na tym temacie zjadlam zeby, bo zalezalo mi na slubie koscielnym.

  Teściowa a unieważnienie małżeństwa
Co do rozwodu cywilnego to nie wiem na jakiej podstawie sąd dał rozwód. Wiem co
było na tzw. sądzie biskupim- kazali jej coś podpisać, dali do analizy
grafologowi i już. Zdaje się, że powodem unieważnienia małżeństwa kościelnego
jest m.in. niedojrzałość. Nie badają czy nastąpił rozpad pożycia czy nie ale czy
są przeslanki do uznania, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie.

  17-latka matką
Fampirella, obawiam się, że nie masz racji. W przywoływanym przez ciebie
kodeksie cywilnym stoi:
"Art. 10. § 1. Pełnoletnim jest, kto ukończył lat osiemnaście.

§ 2. Przez zawarcie małżeństwa małoletni uzyskuje pełnoletność. Nie traci jej w
razie unieważnienia małżeństwa."

  „Można zniszczyć kogoś wyłącznie za pomocą słów ..
Twoja siostra wydaje się mieć opory natury religijno-moralnej i te akurat są
zarówno zrozumiałe , co i rozwiązywalne.
Powiedz Jej, że Kościół sankcjonuje w powyższych wypadkach oficjalną separację,
a nawet skłania się do rozwiązania małżeństwa , ponieważ w przeciwieństwie do
prawa cywilnego (obowiązującego w Polsce) prawo kościelne traktuje osoby
stosujące przemoc opartą na manipulacji, jako chorych psychicznie, a to , jak
wiadomo stanowi poważną podstawę do unieważnienia sakramentu.
Możesz Ją również zapewnić, że moje informacje na ten temat pochodzą z
wiarygodnego źródła, ale jeśli sama zechce je potwierdzić powinna się
skontaktować ze specjalistą do spraw prawa kościelnego , najlepiej diecezjalnym.

  Czy ja jestem nienormalna? :(
psychoguru napisała:

> mona.blue napisała:
psychguru napisał:

> Tu jest oczywiscie najpierw taki ciekawy problem jak
> to sie stalo ze tak superteoretycznie przygotowana
> osoba jak ty mogla wpasc w tak dysfunkcjonalny zwiazek
> ze nawet kosciol jest sklonny go uniewaznic.

Gdy zawierałam małżeństwo nie byłam jeszcze tak teoretycznie
przygotowana, jak byłeś to łaskawy to określić. Byłam wtedy daleko
od Boga, poza Kościołem, ślub kościelny był dla mnie niczym innym
jaik tradycją. To zaważyło na całym moim dotychczasowym życiu, bo
gdybym się modliła o swoje powołanie, to Bóg na pewno dałby mi je
prawidłowo rozeznać i nie byłoby tylu nieszczęść w moim życiu i w
życiu osób ze mną związanych.
To nie jest rozwod tylko procedura wykazujaca ze malzenstwo
> bylo od poczatku nieuzasadnione.

Zdaję sobie z tego doskonale sprawę, pisząc w poprzednim poście o
rozwodzie miałam na myśli rozwód cywilny - do niego namawiali mnie
księża o których pisałam. Chodziło mi o to, że decyzję o rozwodzie
cywilnym podjęłam po roważeniu, czy mam szansę na stwierdzenie
nieważności małżeństwa kościelnego.

> > Mógłbyś coś napisać o tej terapii rozwoju osobowości?
>
> Jestes zainteresowana?

Tak, czasami korzystam z terapii, a warto wiedzieć z jakiej warto.

  ślub z niewierzącym ... ?
Ty nie pytasz o niewierzącego!
Ty mówisz o niepraktykującym katoliku! On w oczach KK jest
katolikiem i tylko uznanie jego małżeństwa za nieważne pozwala na
drugi ślub kościelny. Dopóki to małżeństwo nie zostanie uznane za
nieważne on już żonę ma. I dla KK jego rozwód cywilny jest
nieistotny. Zatem Ty nie będziesz jego żoną dopóki on nie dostanie
unieważnienia małżeństwa. Chcesz ślubu kościelnego to szukaj
katolika, który jeszcze żony nie ma :P. Wszyscy katolicy kierują sie
tymi samymi przykazaniami i są tacy sami. Na pewno podobnego do
swojego niepraktykującego katolika znajdziesz. Możesz też poszukać
ateisty i dażyć do tego, aby wziąć z nim ślub kościelny. Wtedy
będzie mowa o niewierzącym ;)

  apostazja, a ślub kościelny
l.george.l napisał:

Chyba trochę nie zrozumiałeś sytuacji.
Ślub kościelny już był. Potem jedna osoba dokonała aktu apostazji. Chodzi o to
czy ta druga osoba - w razie rozwodu cywilnego - będzie mogła przystąpić do
ślubu kościelnego.
Moim zdaniem - nie. Przyczyna unieważnienia małżeństwa musi zaistnieć przed jego
zawarciem (choćby w ukryciu). Sama apostazja po fakcie niczego nie zmienia, ale
można spróbować przeprowadzić dowód, że przyszły apostata już w chwili ślubu nie
wierzył, więc nie mógł udzielić sakramentu ślubu (bądź co bądź to nupturienci
udzielają sobie sakramentu małżeństwa, a nie ksiądz).
Nie znam się za bardzo, ale szedłbym tą drogą.

  W Polsce można mieć tylko jednego małżonka
kot_behemot8 napisała:

> Tak jest jeśli kościół uznaje ślub cywilny za semantyczny
> odpowiednik zawarcia małżeństwa.

Nie tylko tak traktuje, ale uznaje za podstawę, o ile nie zachodzą okoliczności
uniemożliwiające, udzielenia ślubu kościelnego. Jako okoliczności
uniemożliwiające przyjmowane są śluby kościelne przynajmniej jednego z
małżonków, które nie zostały uprzednio unieważnione. Innymi słowy, zawarcie
ślubu cywilnego jest warunkiem koniecznym, choć nie wystarczającym, by ubiegać
się o ślub kościelny. I mówimy tu, podkreślam, o tej samej parze, co wzięła ślub
cywilny. Inne konfiguracje nie wchodzą w grę.

  W Polsce można mieć tylko jednego małżonka
Gość portalu: lol napisał(a):

> Ze to polprawda. I tylko tyle. Stad moje pytanie co w przypadku slubu
> koscielnego niekonkordatowego? Czyli, ze istnieje trzeci rodzaj o ktorym nie
> napisalas. Chwytasz slonce?

Coś dzisiaj nasz sliczny rogalik roztargniony, albo się droczy jak pewien admirał:)
Nie ma trzeciej możliwości zawarcia małżeństwa z punktu widzenia prawa w Polsce.
Pytasz o ślub kościelny. Pisałam już o tym sto razy, więc wyjątkowo dla Ciebie,
w imię starej sympatii, powtórzę to sto pierwszy raz. Otóż ślub kościelny mogą
zawrzeć małżonkowie, którzy już uprzednio zawarli ślub cywilny. W tej
kolejności. Odwrotnie nie można. Ślub kościelny, to nic innego, jak
złożenie przed Bogiem przysięgi małżeńskiej. Udzielony może być, powtarzam
małżeństwu, pod warunkiem, że spełniają oni dodatkowe kryteria. Jakie?
Jest ich kilka, ale najważniejsze to takie, że żadne z małżonków nie brało
poprzednio ślubu kościelnego z kimś innym i nie uzyskało dotąd unieważnienia
tamtych ślubów. Czyli, ślub kościelny jest li tylko ślubem wyznaniowym nie
niosącym skutków prawnych.
Jak mnie jeszcze raz spytasz o to samo, to wyjde z siebie i będziesz miał do
czynienia z dwiema chwilami!

  W Polsce można mieć tylko jednego małżonka
wilma.flintstone napisała:

> Znam pare, ktora zawarla tylko slub koscielny nie majacy skutkow
> prawnych. "Waznym powodem pastoralnym" byl fakt, ze narzeczony mial
> lat 20 i nie mogl zawrzec zwiazku cywilnego,

Mało przekonujący argument. I dziwię się, że wyrażono zgodę na ślub kościelny.
Czegoś tu nie dopilnowano.
Wystarczyło złożyć Wniosek na wyrażenie zgody na zawarcie związku małżeńskiego i
złożyć go do Wydziału Rodzinnego właściwego dla miejsca zamieszkania
wnioskodawcy Sądu Rejonowego.

> no ale poniewaz w
> drodze byla juz progenitura, to rodzina zadecydowala ze jakiegos
> slubu trzeba, bo inaczej bedzie bekart (mowa jest w koncu o kraju
> wierzby placzacej i mazurka Chopina). Para slub koscielny wziela,
> ale jakos tak zbradziazyli z cywilnym przez lat kilka, po czym po
> tych kilku latach wstapili w prawnie wiazacy zwiazek malzenski.
> Kazde z zupelnie inna osoba :D I bez zadnych korowodow rozwodowych.

Czyli nie dopełnili zobowiązania, stanowiącego warunek konieczny dla udzielenia
im ślubu kościelnego. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale z tego co
stanowi prawo kanoniczne można wnioskować, że w tej sytuacji ich ślub kościelny
ulega unieważnieniu.

  córka Alicji Tysiąc...
kann2 napisał:

> a_weasley napisał:
>
> A księża nie łamią prawa odmawiając dziecku chrztu, ponieważ nie ma
> > prawnego obowiązku chrzczenia kogokolwiek.
>
> Nie powiedziałbym. Jeśli ktoś prosi o chrzest
> i spełnia warunki, a ksiądz bezpodstawnie
> odmawia, łamie prawo.

O. A jakie? Ustawa, artykuł, paragraf, ustęp, punkt, litera?
Przypominam, że rozmawialiśmy o prawie państwowym, którego A25K nie złamała i
zdaniem Verdany to ma jakieś znaczenie. Otóż prawa państwowego ksiądz nie łamie,
może odmówić chrztu, bo mu się matka nie podoba z profilu, i wszelkim władzom
cywilnym i wojskowym nic do tego. Tak samo jak nie można odwołać się do
Sztrasburga od orzeczenia sądu kościelnego, który np. odmówił unieważnienia
małżeństwa.
Nie jesteśmy państwem wyznaniowym, skutkiem czego ksiądz udzielający sakramentu
nie jest funkcjonariuszem publicznym.

  czemu ślub cywilny traktuje się po macoszemu?
przemkowa.b napisała:

> po slubach kościelnych się "unieważnia" małżeństwo

To sie rzadko kiedy udaje- wiekszosc par w Polsce pcha sie do koscielnego z
pobudek czesto zle prorokujacych juz na wstepie, a rozwodzi sie mniej wiecej
polowa malzenstw. Uniewaznienie moga uzyskac nieliczni, wiec co pozostaje?
Zazwyczaj ludzie sie po prostu rozwodza "cywilnie" i juz. Czesto biora kolejny
slub - juz oczywiscie cywilny. Rzecz jasna wg kosciola jest to strasznym
grzechem i ci ludzie nadal niby sa malzenstwem, ale jak jest w praktyce to chyba
kazdy wie.

  mieszkac razem przed slubem wbre woli Rodzicow?
ultima-thule napisała:

> Ja bylam w sytuacji podobnej, z tym że moi rodzice lubili mojego
> narzeczonego. Nie podobalo im się to, ale ponieważ bylam już
> niezależna finansowo (mimo że mialam 23 lata) kręcili nosem i
> narzekali, ale ja uznalam, że jestem dorosla i mam prawo życ jak
> chcę tym bardziej, że nikogo tym mieszkaniem razem nie krzywdzę.
> Masz prawie 30 lat, kobieto, chyba czas przeciąć pępowinę, co?
> Gdybyś miala 16 lat bądź byla w jakiś sposób zależna od rodziców
> (glównie chodzi mi o finanse) sytuacja bylaby inna, ale tak nie
> jest. Na Twoim miejscu nie zastanawialabym się - kochacie się,
> chcecie wspólnej przyszlości etc. Twojej mamie pewnie przykro, że
> córka nie będzie miala bialej sukni z welonem w kościele i to jest
> zrozumiale, więc oczywiście trzeba z nią o tym porozmawiać
> delikatnie, ale sytuacja nie jest bez wyjścia

Ale powiedz, dlaczego ona mialaby rezygnowac ze ślubu kościelnego,
ze swoich marzeń. Jest wychowana w wierze katolickiej.Dlaczego ona
ma ustąpić a nie ON, skoro podobno ją tak bardzo kocha???.
Tak,wiem ,że jest rozwodnikiem ale może udałoby się przeprowadzić
sprawę o unieważnienie tamtego małżeństwa? Wiem,że często trwa to
latami wręcz nieraz jest niemożliwe, ale próbować trzeba.
Czy ON sie tym zainteresował???
To może na razie slub cywilny, skoro nie można wziąć innego. Czy On
w ogóle mówi o małżeństwie czy tylko o wspólnym ,"na razie"
mieszakniu???

  Czy rozwodnicy są kimś gorszym?
bestero napisał:

> > > Nie są gorsi,ale...np.związek z nimi wyklucza ślub kościelny.
> > Dla mnie też związek z rozwodnikiem nie wchodzi w grę ze względu na niemo
> żliwoś
> > ć
> > zawarcia ślubu kościelnego. Wolę być starą panną niż żyć w grzechu i nie
> > przystępować do sakramentów.
> Chciałbym zwrócić uwagę szanownych Pań, że jest coś takiego jak unieważnienie
> małżeństwa kościelnego.
Nie ma. Jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa - podobne do instytucji
cywilnego prawa rodzinnego. Stwierdza się, że małżeństwo tak naprawdę nie
zostało ważnie zawarte - np. kiedy jedna ze stron była niepoczytalna.

  Polskę ogarnia szał "kościelnych rozwodów"
gdyby tak bylo wystapilaby logiczna luka. skoro do zawarcia malzenstwa w
kosciele uprzednio potrzebne jest zawarcie malzenstwa cywilnego
(wyj.malz.konkordatowe, boto rodzi skutki cywilne rownolegle z zawarciem
malzenstwa koscielnego).jesli ktos zada uniewaznienia malzenstwa koscielnego,
jakim cudem moze pozostawac w zwiazku malzenskim waznym w swietle panstwa. jest
to nielogiczne.

  Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc
TYLKO pierwszy powód, z tych które wyliczyłaś - może być powodem unieważnienia
małżeństwa kościelnego. A mianowicie zawarcie tegoż POD PRZYMUSEM rodziny. Inne
fakty nie grają tu roli, ani pijaństwo męża, ani jego zdrady.To są powody
rozwodu dla sądu cywilnego.A jeżeli chodzi o Twoją nieznajomość konsekwencji
ślubu kościelnego (to,że jest nierozerwalny itp), to nawet o tym nie mów, bo
wyjdziesz na idiotkę. Wszyscy o tym wiedzą!Ponad to jest zasada,że nieznajomość
prawa, nie chroni przed jego skutkami.

  Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc
aloha.1 napisała:

> TYLKO pierwszy powód, z tych które wyliczyłaś - może być powodem unieważnienia
> małżeństwa kościelnego. A mianowicie zawarcie tegoż POD PRZYMUSEM rodziny. Inne
> fakty nie grają tu roli, ani pijaństwo męża, ani jego zdrady.To są powody
> rozwodu dla sądu cywilnego.

Tak sie sklada,ze znam bardzo dobrze Kodeks Kanoniczny.
Rowniez choroba alkoholowa,moze byc powodem stwierdzenia
niewaznie zawartego Sakramentu Malzenstwa.
W Kosciele nie ma czegos takiego,jak rozwod,czy uniewaznienie malzenstwa.

  Koń by się uśmiał z takiego ślubu
Nie dziwiłoby mnie,że ciebie dziwi sibelius, ale dziwi mnie to,że
ciebie to wręcz oburza jak to ludzie urządzają sobie ślub. Bo
ciebie nie śmieszy ale oburza!!! Że po 10 latach na kocią łapę i
gwizdek,że z pompą (tak nawiasem - przy biegunce już nie ma
przygotowań:) ).
Zwykle jest tak,że gdy ludzie decydują się na ślub to wewnętrznie
decydują się na wzięcie odpowiedzialności za drugą osobę, za
związek. Tak to jakoś już jest urządzone,że dopóki człowik nie jest
na to gotowy to związek niby jest ale zawsze jeszcze można się z
niego wycofać bez zbędnych formalności. Z małżeństwa tak się nie
wycofuje na zasadzie "biorę dzidę i idę". Rozwód to nie podpisanie
natępnego papierka. Luźny związek nawet 10-letni rozpada się często
bardzo szybko, małżeństwa zwykle się chociaż próbuje ratować.
Tak więc decyzja o ślubie nie jest decyzją o urządzeniu imprezy z
pomopą. I każdy ma prawo urządzać z taką pompą z jaką chce.
Moi znajomi wzięli ślub kościelny 11 lat po cywilnym. Nie mogli
wziąć kościelnego bo on był rozwodnikiem. Po krótkim małżeństwie i
rozwodzie z pierwszą żoną on rozpoczął w kościele starania o
unieważnienie pierwszego małżeństwa z winy żony i dostał go po
prawie 10 latach. Zrobili ślub z pompą, na koniach, ich dwójka
dzieci niosła im obrączki. Może ja bym tak nie zrobiła ale sama
widzę ile ten ślub wniósł fajnego w ich życie. Bez tej oprawy byłby
pewnie właśnie "podpisaniem papierka".

  Burza we Francji po anulowaniu przez sąd małżeń...
A oto co mówi francuskie prawo.
Może wpierw zacytuję ten art. 180 francuskiego Kodeksu Cywilnego ( admi.net/code/CCIVILL0-180.html ):
Le mariage qui a été contracté sans le consentement libre des deux époux, ou de l'un d'eux, ne peut être attaqué que par les époux, ou par celui des deux dont le consentement n'a pas été libre.
S'il y a eu erreur dans la personne, ou sur des qualités essentielles de la personne, l'autre époux peut demander la nullité du mariage.
Nie znam francuskiego, ale posiłkując Altavistą i łaciną łatwo domyślić się, o co tu chodzi (ktoś może dokładnie przetłumaczyć).
Pierwszy akapit dotyczy tego, że do zawarcia małżeństwa potrzebna jest wolna wola obojga małżonków i ten małżonek (oboje) może zakwestionować ważność tego małżeństwa, którego wola nie była wolna.
Natomiast tutaj chodzi o drugi akapit, który mówi o tym, że jeśli istniał błąd co do osoby (jej tożsamości) lub istotnych cech danej osoby, to drugi małżonek może żądać unieważnienia małżeństwa.

  Slub cywilny...z przymusu...
Po co martwić się na zapas?
miisiiaa1 napisała:

> Jestem troche przygnebiona. Zawsze pragnelam slubu koscielnego. Jednak
> spotkalam mezczyzne, ktory jest spelnieniem moich marzen. Tyle ze jest po
> rozwodzie. To dluga historia. Krotko mowiac eks go zdradzila dwa tyg. po
> slubie. Jestemy w trakcie sprawy o uniewaznienie.

Mam nadzieję, że ma jeszcze jakieś podstawy, bo to, co stało się po ślubie, nie
daje mu absolutnie nic, niestety zresztą.

> Mamy zaplanowany slub
> cywilny na marzec 2007. Z tym ze trudno mi jest wyobrazic sobie taka
> ceremonie slubna. Bedzie sie odbywac w Olsztynie. Prosze pomozcie mi jakos.
> Opowiedzcie jak to jest, jak mozna upiekszyc taki slub. Bede wdzieczna.

Sekunda, moment.
Jeżeli spodziewacie się unieważnienia, to weźcie ślub kościelny po unieważnieniu
(co, nawiasem mówiąc, może spokojnie przez te 9 miesięcy nastąpić).
Jesteś w bardzo podobnej sytuacji jak moja mama, tyle że mężczyzna jej życia
miał po prostu w toku sprawę rozwodową po małżeństwie tylko cywilnym. Ale i tak
trwało to lata. Pięć lat, dla ścisłości. Czekali. Gdyby nie to, byłbym teraz
cztery czy pięć lat starszy.

  21 kwietnia - wspomnienia...
Dlatego że slubu kościelnego mieć najprawdopodobniej nie będziemy (mój jest w
trakcie unieważnienia małżeństwa, ale zanim to nastapi to minie dużo czasu i
kościelnego nam się już nie będzie chciało, a też nie chcieliśmy czekać w
nieskończoność), dlatego tez zdecydowaliśmy się na błogosławieństwo. Inna
sprawa że ślub cywilny czy koscielny to taki sam ślub - również poczatek nowej
drogi życia więc dlaczego ma sie błogosławieństwa nie dostac?

  Nie bylem glosowac i jestem z tego dumny
to ty chodzacy paragraf jestes !!!
aaa_tam napisał:

> Art. 10. § 1.kodeksu cywilnego Pełnoletnim jest, kto ukończył lat osiemnaście.
> § 2. Przez zawarcie małżeństwa małoletni uzyskuje pełnoletność. Nie traci jej
w
>
> razie unieważnienia małżeństwa.
> IGNORATIA IURIS NOCET.

  Niech Gronkiewicz szybko wezmie rozwod z męzem!
A ja miałam na myśli co Duch Św. pomyśli
o oszukiwaniu wyborców przez fikcyjny rozwód a nie o unieważnianiu zwiazków
kościelnych

Niezbyt kumaty chłopcze

kacza.republika.bananowa napisała:

> więc napiszę wprost bo na kumatość widzę, że nie ma co liczyć
>
> rozwód cywilny nie unieważnia małżeństwa kościelnego
>
> p.s. ja nie uważam odwołania się do pomocy Ducha Św. za idiotyzm tak jak
komuch
> y
> z mentalności
>
>

  Wiernosc malzenska......... to kobiecy wymysl :)
nie :
new_l napisała:

> > Bo jest za dużo kłopotów z uzyskaniem unieważnienia małżeństwa kościelnego.

Tym sie w dzisiejszym swiecie juz malo sie przejmuje.
jak ludzie chca sie rozwiezc , to sie rozwodza i biora tylko slub cywilny.

Zreszta klopoty te podobne sa u protestantow np.

Tradycja MONOGAMII najsilniejsza jest u katolikow - stad najmniej
tu zdrad i w konsekwencji najmniej rozwodow.

  ślub kościelny którego nie bedzie nigdy.........
1. Unieważnienie małżeństwa kościelnego to długa i DROGA sprawa. Lepiej
powierzyć to prawnikowi znającemu prawo kanoniczne, ale płaci się dużo więcej
niż za zwykły rozwód
2. Ten brak pełnoletności niekoniecznie musi być przeszkodą, wręcz przeciwnie.
3. Wcale nie jest powiedziane, że ten człowiek naprawdę chce to zrobić, może
szuka wymówki
4. W tej sytuacji chyba dużo, dużo lepiej chyba wyjść za niego tylko cywilnie i
w razie czego się rozwieść, nie tracąc możliwości zawarcia ślubu kościelnego,
skoro to tak dla Ciebie ważne.

  Unieważnić małżeństwo
A tak ogólnie to nikomu ie przyszło do głowy, ze "rozwiesc" sie kościelnie
można tylko unieważniajac małzeństwo? Załoze sie, ze gdyby w kosciele rozwody
były to Alex nie awiłby ise w uniewaznianie tylko w rozwód.
Jaks ie formalnie rozwiode cywilnie to nie przyszoy mi do głowy traktoac
unieważnienie koscielnego jako zemsty czy oroby pokazania ze moje mazlenstwo
nie istnialo. zwyczajnei w USC to ise nazywa rozwód, a w kosciele uniewaznienie.

  nauki przedmałżeńskie - koszmar...
crax napisał:

> "Poza tym nie wiem jakie "ogromnie kosztowne" ,duzo tansze niz rozwód i mja
sta
> ła opłate sadowa jak to w sądach"
>
> Unieważnienie kościelnego slubu to koszt około 10 000 (słownie: DZIESIĘCIU
TYSI
> ĘCY złotych). Rozwód cywilny to około 500 (pięciuset).

Nie wiem skad masz takie sensacyjne informacje. O ile wiem w sadzie biskupim
uniewanienie kosztuje od 300 (jedna rozprawa) do 600 (kolejna) złotych. Kiedys
było o tym nawet na forum-radze poszukac.
Co do rozwodów to zazwyczaj dlugo się ciagną i zazwyczaj trzeba wynając
adwokatów ,ktorzy wezma raczej wiecej niz 500 zł ...
Dodam jeszcze ,ze uniwaznienie musi miec konkretne powody zaistniale w momencie
zawierania malzenstwa nie po zawraciu jak w przypadku rozwodów. No chyba,ze
ktos okłamie sad biskupi,ale trudno tu wtedy mówic o ortodoksji katolickiej...
>

  ślub koscielny czy cywilny?

Wiadomo, sam cywilny nie jest gwarancja, ze bedzie sie na zawsze, zas p
> o
> koscielnym nie latwo jest uzyskac rozwod no i ma sie skrupuly, zeby odejsc.
Komu wiadomo? Bo obserwacja zycia podpowiada mi, ze absolutnie zaden slub
(umowa, przysięga i inne cuda na wianku) nie dają gwarnacji, że bedzie się z
kims na zawsze.
O byciu lub niebyciu w najmniejszym stopniu decyduje slub, w największym dwoje
ludzie, którzy chcą być ze sobą lub tego (nagle?) nie chcą.

Po koscielnym nie jest łatwo uzyskac rozwód, bo nie istnieje nic takiego. Ale
łatwiej niz myslisz jest uzyskać uniewaznienie slubu koscielnego. I są kobiety,
którym ni stąd, ni zowa, po 20 latach małzenstwa pan w purpurowej sukience
wmawia, ze wcale zoną "koscielną" nie były, tylko zwykłą cywilną konkubiną.

To dopiero paradoks, bo nawet prawo cywilne nie wmawia ludziom, ze małzenstwem
nie byli.
Ale wiadomo (!) są rzeczy na swiecie, o których nie sniło się filozofom.

  Pytanie do Aynur, Arabki i innych muzułmanek
Jeśli chodzi o rozwody to jest tak ,że jak wiesz , jest on dopuszczalny prawem
cywilnym , ale otrzymanie go , nie rozwiązuje kościelnego węzła małżeńskiego.
Czyli wobec prawa są obcymi ludźmi a wobec Boga dalej są małżeństwem.
Jest furtka umożliwiająca rozwiązanie, jednak należałoby udowodnić ,że nie było
konsumpcji związku , albo zrobić z drugiego człowieka wariata i na dodatek
dowieść ,że nie wiedziało się o tym na ślubnym kobiercu.
Dla mnie jest to paranoja.

Najprostszym sposobem byłoby uznanie rozwodów , w końcu nie każdy ma szczęści
trafić na tą jedyną.Jest to świetna okazja na wyciąganie kasy od wiernych.
Unieważnienia są.Podejrzewam ,że z prawdziwych powodów bardzo rzadko .
Jednak uważam , że nie dojdzie do uznania rozwodów przez KK.Złamaliby
podstawową zasadę 'co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela'.
Inna sprawa ,że na takie rozdzielanie ma prawo Papież.Czyli widzisz
jest to wszystko mądrze ustawione.Pytanie - tylko dla kogo.
Pozdrawiam

  ROZWÓD KOŚCIELNY
IWA. Napisałaś dokładnie to, oczym myślałam pisząc 24.05. Nie chodziło mi o
kler, czy kawalerów w sutannach. Wiele lat temu przeszłam to. To bardzo trudne
przeżycie. Trzeba przygotować się na pranie psychiki.
Wcześniejsza dyskusja na forum o prawdach Pisma św. na temat małżeństwa,
wymaganie rozwodu cywilnego przed rozprawą o unieważnienie kościelnego/co to ma
do rzeczy?/, jak również bulwersujący fakt, że dla głów koronowanych /czytaj
księżniczka Monaco/ jest specjalny Sąd w Watykanie, świadczą, że prawo
kanoniczne jest bardzo niedoskonałym PRAWEM LUDZKIM, a roztrzyga o boskich.

  Droga Nelko czy Ty się dobrze czujesz?
Gość portalu: Nelka napisał(a):

> Nie, nie to samo. Unieważnić - uczynic coś nieważnym.
> Uznać za nieważne - uznać, że od samego poczatku było nieważne (tam w Niebie,
> u Boga). Rozumiesz?

skoro masz tylko slub cywilny, ja jako majaca slub koscielny czuje sie bardziej
powolana do wyjasnienia. otoz kk naucza (chocby na naukach przedmalzenskich), ze
nie ma rozwodu koscielnego, jest natomiat *uniewaznienie malzenstwa*.
uniewaznic malzenstwo mozna wtedy, gdy przy jego zawieraniu podalo sie falszywe
stwierdzenie - ukrywana choroba psychiczna (jawna sie nie liczy), ukrywana
bezplodnosc (jawna sie nie liczy), w przypadku mezczyzn ukrywana impotencja
(jawna sie nie liczy). przed zawarciem malzenstwa podpisuje sie tzw kontrakt
malzenski i tam wlasnie informuje sie o powyzszych, jesli napisze sie nieprawde,
moze to byc podstawa do uniewaznienia malzenstwa. rowniez malzenstwo
nieskondumowane lub zawarte pod przypusem (fizycznym lub psychicznym) moze
zostac uniewaznione.
tak nauczaja w kosciele.
oni (przypuszczam) wiedza najlepiej.

  Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną?
Czy może w gronie uczestników Forum jest prawnik znający dobrze konkordat
zawarty pomiędzy Watykanem a Włochami. Dziwne pytanie prawda ? Już wyjaśniam.
Otóż "dodatek" mojej Ukochanej zawarł we Włoszech ślub kościelny. Po jakimś
czasie rozstał się z kościelną żoną przyjechał do Polski i omotał Ją (moją
ukochaną) po czym doprowadził do ślubu cywilnego. Czy to nie jest bigamia? Czy
są podstawy do unieważnienia cywilnego małżeństwa w Polsce (ślub cywilny
zawarli tuż przed wejściem w życie "polskiego" konkordatu). Jakie są skutki
prawne kościelnego ślubu we Włoszech ?

  Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną?
unhappy napisał(a):

> Czy może w gronie uczestników Forum jest prawnik znający dobrze konkordat
> zawarty pomiędzy Watykanem a Włochami. Dziwne pytanie prawda ? Już wyjaśniam.
> Otóż "dodatek" mojej Ukochanej zawarł we Włoszech ślub kościelny. Po jakimś
> czasie rozstał się z kościelną żoną przyjechał do Polski i omotał Ją (moją
> ukochaną) po czym doprowadził do ślubu cywilnego. Czy to nie jest bigamia? Czy
> są podstawy do unieważnienia cywilnego małżeństwa w Polsce (ślub cywilny
> zawarli tuż przed wejściem w życie "polskiego" konkordatu). Jakie są skutki
> prawne kościelnego ślubu we Włoszech ?

Baranie ! Nudziarzu ! DODATEK to ty jestes !PS.Za porady prawne sie placi
sknero! I taki chce miec kochanke! Pwenie bys chcial by byla oszczedna co?

  Co myślicie o przysiędze wojskowej ??
najpierw sobie pomyślałem, że przysięga małżeńska jest ważniejsza od wojskowej,
bo ta druga jest przymusem wynikającym z przepisów prawa /czyli ustawy o
powszechnym obowiązku obrony/. ale potem uświadomiłem sobie, że przysięga
małżeńska wynika także z przepisów prawa /cywilnego lub kościelnego/. i bywają
także przypadki kiedy ta przysięga jest składana pod przymusem.
więc o ważności i hierarchii decydują uwarunkowania indywidualne.
czy należy składać przysięgę jeśli się w nią nie wierzy? nie od każdego można
wymagać wyrzeczeń związanych z taką odmową. a czy taka przysięga jest ważna ?
prawo kanoniczne i cywilne pozwala unieważnić małżeństwo zawarte pod przymusem.
ojczyzna, póki co, takiego zwolnienia nie daje

rick

  unieważnienie ślubu kościelnego
powod
Jestem po uniewaznieniu slubu koscielnego.
Nie znam szczegolow, poniewaz zajmowala sie tym moja ex-wife (podzial byl taki,
ze ja zalatwiam cywilny, ona koscielny).
Ale to co wiem:
Jako powod okreslilismy, ze wstepowalem w zwiazek malzenski nie chcac miec
dzieci.
Oczywiscie sprawe trzeba bylo podkoloryzowac. I musialem podpisac takie
oswiadczenie do dowodow w calej sprawie. Bylo przesluchiwanych kilkoro
swiadkow, ktorzy potwierdzili, ze tak rzekomo bylo. I ze moj stosunek do dzieci
nie jest normalny, ze nienawidze dzieci itp.
Bylo to 3 czy 4 lata temu, trwalo to okolo roku, kosztowalo parenascie tys. zl.
Moge tylko poradzic, ze jezeli ktos decyduje sie na taki krok, to powinien
zaczac od znalezienia sobie dobrego specjalisty od prawa kanonicznego.
Mysle, ze w przypadku mjej ex-wife i moim udalo sie dosc latwo ze wzgledu na
to, ze oboje chcielismy i dlatego ze "podlozylem sie" i przyjalem wine na
siebie. Jezeli takie uniewaznienie probuje sie zalatwic wbrew woli jednej ze
stron to chyba jest to prawie niemozliwe - no chyba, ze faktycznie sa jakies
niezbite i bardzo powazne dowody.
Co ciekawe, nawet nie pokazalem sie na zadnej rozprawie. A co jeszcze
ciekawsze, polowy swiadkow, ktorych podstawila moja ex-wife nawet nie
znalem :)))

  unieważnienie ślubu kościelnego
Drogi Przemku!
Zapytałam tylko z czystej ciekawości, bo pojawiły się tu różne wypowiedzi m.in.
o tym że trzeba troszkę "podkoloryzować" jak się chce uzyskać unieważnienie
małżeństwa. Nie wnikałam tu w kwestie wiary i uczciwości względem Pana Boga.
Żeby nie było wątpliwości: ja osobiście nie biorę pod uwagę w ogóle takiej
mozliwości jak branie ślubu, a następnie unieważnianie (choć oczywiście nie
można nigdy powiedzieć co się wydarzy w przyszłości). Moje pytanie było czysto
teoretyczne i skierowane raczej do tych, którzy polecają takie metody
osiągnięcia "rozwodu kościelnego".
Pozdrawiam :)

PS. Myślę, że znajdą się też osoby, dla którym zależy na slubie kościelnym
tylko dlatego że jest to piękna i romantyczna ceremonia w porównaniu do
bezdusznego obrzędu w urzędzie stanu cywilnego. Tacy ludzie nie przejmują się
wiarą, uczciwością itp. Dla tekich ludzi spowiedź przedślubna nie bedzie miała
znaczenia takiego jak powinna.

  Unieważnienie małżeństwa?
Hej Aż się w glowie nie mieści, ale- na tyle na ile wiem- postaram się odpowiedzieć. Jesli chodzi o ślub cywilny to nie wymyślicie nic ponad rozwod. W przypadku ślubu kościelnego, aby unieważnić małzeństwo, musi zaistnieć jedna z okolicznosci: 1. Związek nieskonsumowany 2. Zatajenie przed współmałzonkiem choroby, nałogu, etc. ( wchodzi w gre choroba psychiczna, uzależnienie, itd) 3. Stwierdzenie niedojrząłosci psychicznej jednej ze stron do zawarcia małzeństwa (najczęsciej wykorzystywana okolicznośc, w tym wypadku chyba nie do udowodnienia, bo koleżanka wiedziala o istnieniu ex-przyjaciółko- kochanki i choć zostala oszukana, to- teoretycznie- byla podstawa do podejrzeń, a mimo to zdecydowala się na zawarcie małzeństwa) 4. Małzeństwo nieletnich 5. Malzeństwo zawarte pod presją (np. mozna powołać sie na ciążę, ale też muszą zaistnieć dodatkowe okolicznosci) I to tyle. Unieważnienie malżeństwa z punktu widzenia Kościoła jest bardzo trudne i na tyle na ile opisałaś sytuację koleżanki chyba niemozliwe. Jedyna szansa to dogadanie się z męzem i przedstawienie jednego z powyższych powodów. W przypadku mieszkania to niech wypowiedzą sie prawniczki, ale - o ile nie zostala spisana intercyza- należy do wspólnoty małzeńskiej. pozdrawiam Rosa

  Wygadać smutek...
Myślę, że przy odrobinie wyobraźni Wasz ślub może być piękną, niebanalną
uroczystością. Na pewno ominie Cię kościół i cała ta ceremonia, ale poza tym
wszystko może być wspaniałe - suknia, obrączki, uroczystość itd. Wystarczy
pochodzić po salonach ślubnych - ileż w nich pięknych sukni i to nie w
tradycyjnej bieli a z łączonych elementów - mają naprawdę "uniwersalny"
charakter. Sama zachwycam się ostatnio kremowo-bordową z cudnym gorsetem i
bardzo oryginalnym "dołem", ech... W tych czasach cywilny nie oznacza "biurowej
garsonki", więc z powodzeniem możesz sobie zafundować najprawdziwszą "balową"
kieckę ;) Wesele, oryginalne zaproszenia, które - podobnie jak obrączki - mogą
być zaprojektowane przez Was... Eleganckie auto, lub bryczka - wg marzeń, bo to
Wasz Dzień!
Z brakiem ślubu kościelnego musisz się pogodzić lub - jeśli są podstawy - Twój
M może się ubiegać o unieważnienie swojego małżeństwa. Zależy to od Waszego
podejścia do "tych spraw" :)
Ja byłam pierwszą, teraz jestem drugą żoną ;) Pierwszy raz to był ślub
kościelny z całą pompą - suknia, weselisko, kilkupiętrowy tort itd. Suknię
miałam przepiękną, tort słodki, a wesele wyjątkowo udane, tylko... że
małżeństwo już nie :( Mój drugi ślub to bardzo skromna uroczystość - dla
garstki naprawdę najbliższych osób, przyjaciół... Miałam piękną, bordową suknię
(pożyczoną), niepowtarzalną wiązankę, a przed sobą człowieka, na którego
czekałam całe życie :) To był mój najszczęśliwszy dzień, drugi taki przeżyłam,
gdy wspólnie urodziliśmy naszego syna :)

Nie smuć się, kochana... Doceńmy to, co mamy zamiast tęsknić za czymś, co jest
nieosiągalne, pa!

pozdrawiam sennie
lida

  slub cywilny we francji
właśnie kompletuje dokumenty na taki ślub

ŚLUB W MEROSTWIE

Obywatel polski zamieszkały lub przebywający czasowo we Francji, który zamierza
zawrzeć małżeństwo przed francuskim urzędnikiem stanu cywilnego, powinien
zgłosić się do właściwego merostwa w celu uzyskania informacji o niezbędnych
dokumentach.

Akt urodzenia (3-miesięczny okres ważności od daty wystawienia), zaświadczenie o
zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego (certificat de
célibat/cerificat de capacité matrimoniale), wystawiane w Polsce w Urzędzie
Stanu Cywilnego właściwym według ostatniego miejsca zamieszkania osoby
zainteresowanej można uzyskać za pośrednictwem polskiego urzędu konsularnego.
Konsulat przesyła podanie obywatela polskiego o wydanie takiego zaświadczenia do
właściwego Urzędu Stanu Cywilnego w Polsce. Następnie - w ciągu miesiąca -
konsulat doręcza je osobie zainteresowanej drogą pocztową, na życzenie - w
tłumaczeniu francuskim

W urzędzie konsularnym właściwym ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu
należy załatwić następujące formalności:

1. wypełnić kwestionariusz "Podanie"
2. złożyć zapewnienie o nieistnieniu okoliczności wyłączających zawarcie
małżeństwa
3. wnieść stosowną opłatę konsularną
4. przedstawić polski dokument tożsamości
5. złożyć skrócony akt urodzenia.

Osoba, która pozostawała w związku małżeńskim, powinna ponadto złożyć dowód jego
ustania lub unieważnienia (skrócony akt zgonu lub odpis skrócony aktu małżeństwa
z adnotacja o jego rozwiązaniu / odpis prawomocnego orzeczenia sądu o rozwodzie)

Wyciąg z polskiego kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (certificat de coutume)
wystawiany jest przez polski urząd konsularny na podstawie polskiego aktu urodzenia.

Opłaty konsularne:

1. zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego
(certificat de célibat/cerificat de capacité matrimoniale)- 96 euro
2. tłumaczenie na francuski - 30 euro
3. wyciąg z polskiego prawa w języku francuskim (certificat de coutume) 36 euro
4. wysyłka listem poleconym - 6 euro.

  Kazirodztwo? Czy coś w tym jest?
Chryste Panie!
"Oni są w trzecim pokoleniu" - jak widze coś takiego to nóż mi się w kieszeni
otwiera! Co to znaczy? W trzecim pokoleniu to mozna byc np. lekarzem - jesli i
ojciec i dziadek nimi byli.
Ale ad rem: Twoi krewniacy jak najbardziej mogą wziąć ślub, z kazirodztwem nie
ma to nic wspólnego.
Nie mozna sie pobrać z osobą, która jest z nami spokrewniona w linii prostej
(niezależnie od stopnia pokrewieństwa), czyli jest naszym przodkiem (ojciec,
matka, dziadek, prababcie itd.) lub potomkiem (syn/corka, wnuk, prawnuk itd.).
Z krewnymi w linii bocznej nie można zawierać związków małżeńskich jeśli sa z
nami spokrewnieni w drugim stopniu (rodzeństwo), z tym że prawo kanoniczne
(kościelne) dopuszcza małżeństwa chyba dopiero od czwartego stopnia - (np.
najbliższy kuzyn).
Osoby o których piszesz sa spokrewnione w 6 stopniu, więc smiało moga brac ślub
cywilny i kościelny. Oczywiście na kocią łapę też moga żyć :-)

Tu masz odpowiedni artykuł z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:
Art. 14. § 1. Nie mogą zawrzeć ze sobą małżeństwa krewni w linii prostej,
rodzeństwo ani powinowaci w linii prostej. Jednakże z ważnych powodów sąd może
zezwolić na zawarcie małżeństwa między powinowatymi.
§ 2. Unieważnienia małżeństwa z powodu pokrewieństwa między małżonkami może
żądać każdy, kto ma w tym interes prawny.
§ 3. Unieważnienia małżeństwa z powodu powinowactwa między małżonkami może
żądać każdy z małżonków.

P.S.
Stopień pokrewieństwa liczy się w nast. sposób:

w linii prostej:
1. nasz syn/córka lub ojciec/matka - to pierwszy stopień pokrewieństwa
2. nasz wnuk/wnuczka lub dziadek/babcia - to drugi stopień pokrewieństwa
3. nasz prawnuk/prawnuczka lub pradziadek/prababcia - to trzeci stopień
pokrewieństwa - liste możesz tak kontynuować w nieskończoność

w linii bocznej
1. pierwszego stopnia pokrewieństwa w linii bocznej nie ma!
2. drugi stopień to rodzony brat/siostra
3. trzeci - dziecko osoby spokrewnionej z nami w drugim stopniu (np.
brat/siostra któregos z naszych rodziców - są dziećmi naszych dziadków, a
dziadkowie to 2gi stopień; lub syn córka naszego rodz. brata/siostry)
4. czwarty - dziecko osoby spokrewnionej z nami w 3 stopniu (np.nasz najbliższy
kuzyn(ka) - z którym mamy wspólnych dziadków, także np. syn naszej siostrzenicy)

itak dalej

mam nadzieję, że jest to w miarę zrozumiale napisane.

  Cześć :-)
I juz czerwiec... jakies nowiny?
Haje, dziewczynki,
Juz wyladowalam po deszczowym urlopiku w Polsce. Teraz slonce wali mi po oknach
biura i marze zeby sie tylko stad wydostac... ;o)... Przyznam sie, ze liczylam
na dlugie czytanie postow i nowinki ze swiata super kobitek z pozakrecanym
zaciem.. a Tu tylko jedna wiadomosc od Kasi... hmm... no to ja mam nowe
informacje... co prawda nie tak wybuchowe jak ino, i tylko planowe, ale
przynajmniej ulozyla nam sie sciezka dzialania... ;o9:
Kolejny kolega skonsultowany - tam razem w PL - w naszej sprawie twierdzi,
ze "spokojnie" uda sie uzyskac rozwod w Polsce, bo taki brak pozycia i
porzucenie wraz z uprowadzeniem dziecka to powinien byc wystarczajacy
argument... Tez sie optymistycznie wypowiadal o mozliwosci uniewaznienia slubu
koscielnego, tylko radzil zaczekac jeszcze kilka miesiecy, (argument rozsadny,
ale nawet na forum nie moge wyjawic).... Nie mogl moj ukochany jeszcze zlozyc
pozwu, bo dokumenty (akt slubu itd) zostawil w domu, wiec niestety bedzie
trzeby czekac do nastepnego kursu do Polski (i to kilkudniowego). Wiec w
wariancie optymistycznym lipiec, w pesymistycznym moze dopiero sierpien a nawet
pazdziernik.... Bardzo mnie korci, zeby mego chlopa w tym pogonic, ale nie chce
tez by sie czul ze to ja dzialam... Postaram sie mu zaufac ze przypilnuje zeby
to bylo jak najszybciej... - pwenie i tak sad w sierpniu nic nie zrobi a przez
wakacje moze sprawe zgubic.. hmm....
Pytanie tylko, ile to wszystko moze potrwac...
Na poczatku jak sie dowiedzialam to dalam mu czas do lutego 2007. chcialabym
zeby do tego czasu przynajmniej byla wyklarowana sytuacja... ;o)
Na urlopie (2 dni) w Zakopanem nawet mnie juz moj kochas podpytywal, ilu
bedziemy na wesele zapraszac gosci (no i sie przerazil iloscia skladu
rodzinnego i przyjacielskiego..hihi) ale bardziej na zarty sie przerazil....
Caly czas sie upewnia, czy na pewno bede zawsze Jego itd, wiec patrze w
przyszlosc dosc optymistycznie....
W tej chwili bycie zona jakos nie wydaje mi sie szczytem szczescia... hihihi...
Jestem szczesliwa teraz i mam na co czekac.. a potem to patrzac na fora o
malzenstwie to tylko klopoty... hihihi.....;o)

Zzera mnie ciekawosc, co tam u IWET... jakos zamilkla.... a jak to zwykle
ciekawosc, bedzie nagrodzona tak, ze Iwet napisze, ze troche sie posuneli,
ustalili wspolny cel... ale tez bez rewolucji, ze np. przekupil sedziego
cywilnego i ma juz papier.....szkoda... ;o)....

Odnaleziona? A jak z wasza sprawa?... Jakis termin rozprawy moze? hmm?... to
juz min miesiac minal, prawda? (cza tez jestem zbyt optymistyczna w
postrzeganiu mozliwego tempa dzialania sadow?
;o)

Pozdrawiam was wszystkie serdecznie...
Wiktoria

  Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chrztu?
kalina_p napisała:
> przede wszytskim - nie pisz "bzdura". Możesz sie nie zgadzac, ale szacuneczku
> troche.
> Pierwsze małżeństwo mozna uniewaznić, to jedno.
> A drugie, że takich przypadków, jak Twój, jest niewiele. Jest to wyjatek
> potwierdzajacy regułę.

Sformułowanie "bzdura" nie oznacza braku szacunku. Dziwi mnie tylko pewność
siebie, z jaką wygłaszasz swoje sądy. Tak się składa, że jestem prawnikiem z 12-
letnią praktyką zawodową i interesowałam się stwierdzeniem nieważności
małżeństwa od strony przepisów, jak i samej procedury. To nie jest takie
proste, jak Ci się wydaje. Łatwo szafować takimi stwierdzeniami jak Ty to
prezentujesz, ale nie wiesz jak to jest w praktyce. Ja doskonale wiem, więc
napiszę tylko tyle: stwierdzenie nieważności małżeństwa to bardzo trudna sprawa
(według kodeksu kanonicznego to nie to samo co unieważnienie), ponadto kosztuje
bardzo dużo (kilka tysięcy złotych).
To po pierwsze.
Po drugie: takich przypadków jak ja znam bardzo wiele. Wbrew temu co piszesz
nie jestem żadnym wyjątkiem. Mam wiele rozwiedzionych znajomych żyjących w
kolejnych związkach, będących praktykującymi katolikami i przeżywającymi tego
typu dylematy, o których piszemy, tzn. mających problemy z przystąpieniem do
jakichkolweiek sakramentów lub z sakramentami ich (Bogu Ducha winnych) dzieci.
Rozmawiałam z wieloma zakonnikami i księżmi na ten temat, często podzielają oni
mój pogląd, ale rozmowa kończy się na stwierdzeniu: "Takie są dogmaty naszej
wiary". Możesz po rozwodzie prowadzić się lekko, przyjmować co noc innego
faceta, mieć dziecko nieślubne i nie masz problemów z sakramentami. Jeżeli
natomiast żyjesz porządnie w jednym związku i mieszkasz na stałe z jednym
partnerem, masz ślub cywilny - to koniec dyskusji.
Takie niestety są brutalne realia. I potem trudno się dziwić, że tacy ludzie
odsuwają się od Kościoła. Ja zostałam wychowana w mocno wierzącej rodzinie,
dlatego trwam, ale niestety czasami ręce mi opadają.

  Witam ;-)
Ja jestem już po rozwodzie cywilnym i myslę teraz o stwierdzeniu nieważności
małżeństwa. Już dużo wczesniej o tym myślałam jednak cięzko było mi sie wziąść
w garść i postanowić definitywnie. Moje małżeństwo trwało rok (było to 7 lat
temu) mam córeczkę (ma 7 lat) w momencie zawierania ślubu byłam w ciąży. Moje
małżeństwo to totalna pomyłka, jednak miałam wciąż nadzieję, że były juz mąż
opamieta sie i zrozumie że warto spróbowac jeszcze raz.
Jednak ileż mozna czekać. Myśl o rozwodzie pojawiła sie dwa lata temu, ale
bałam sie tego całego procesu. Nieoczekiwanie rozwód cywilny skończył się na
pierwszej i ostatniej rozprawie. Był to ciężki okres w moim życiu, bardzo to
przeżyłam. Obecnie przygotowuję sie do procesu w Sądzie Kościelnym. Byłam juz
na rozmowie z księdzem z sądu kościelnego(spotkanie zorganizował mi mój wujek,
który jest równiez kapłanem). Zadawał dość szczegółowe pytania odnośnie eks
męża, narzeczeństwa, slubu, wesela oraz zachowania po ślubie byłego męża.
Stwierdził iz jest ku temu przyczyna, aby uniewaznic to małżeństwo. Z tego co
wiem, proces trwa średnio około od 1,5 do 4 lat.
Trochę mnie to przeraża gdyby tak długo to miało trwać. Jestem osobą bardzo
wrażliwą i juz sam proces cywilny bardzo przezyłam, więc obawiam sie tego jak
to się odbije na moim zdrowiu. Ale z drugiej strony, czyż nie warto sie
poświęcić (te kilka lat) w porównaniu do całego życia. Przecież mamy tylko
jedno życie, a Bóg stworzył nas z miłości i do miłości. Chciałabym jeszcze
kiedyś stworzyc związek pełen miłości oparty na szczerości zaufaniu i szacunku,
w wierze, żyć bez grzechu w pełni uczestnicząc w Kościele Bożym.
Jeśli jest taka możliwość to ...warto.

pozdrawiam wszystkich

  Unieważnienie a rozwód
nie można unieważnić małżeństwa kościelnego. można jedynie stwierdzić, że od samego początku, od momentu zawarcia było ono nieważne (stwierdzenie nieważności małżeństwa). do stwierdzenie nieważności małżeństwa nie jest potrzebny rozwód cywilny.

  jest sens to ratować?
jest sens to ratować?
trochę już pisałam o moich problemach (mąż skrajny introwertyk, trochę
mizantrop, ja w jednym domu z jego synem, on w drugim dojeżdżający do nas...),
ostatnio o tym, że chcę ślubu kościelnego i dziecka, a on się miga. w ten
weekend było apogeum. pojechaliśmy we trójkę na imprezę związaną z jego pasją.
w skrócie skończyło się na tym, że na potańcówkę andrzejkową nie poszliśmy,
siedzieliśmy w pokoju 50 m od sali, gdzie odbywała się impreza. dowiedziałam
się wówczas, że ja tylko o ślubie i o ślubie, a dla niego to poważna sprawa (a
gdy po kilku miesiącach znajomości naciskał na ślub cywilny, to nie była?), że
musi sobie wszystko poukładać itp. tylko że ja od początku stawiałam sprawę
jasno i on mi obiecał, że będzie się starał o unieważnienie swojego pierwszego
małżeństwa i chciał ślubu koscielnego ze mną. coś się zmieniło? inna sprawa,
że chciałabym to załatwić w miarę szybko, bo jak pisałam leczę się hormonalnie
i lekarz mówi, ze teraz powinno się udać zajście w ciążę. no to po
przeryczanej połowie nocy rano powiedziałam mu, że mimo świadomości ogromnych
kosztów tej decyzji nie będę z facetem, który myśli wyłącznie o spełnieniu
swoich planów na życie, a moje uwzględnia tylko wtedy, gdy zgadzają się z
jego. poza tym najważniejsze dla mnie jest, aby on mnie szanował i abym ja
zachowała szacunek dla siebie nawet gdybym po raz kolejny miała zostać sama.
on na to, że rozwalam nasz związek i że w końcu zabierze dziecko ode mnie i
się "odsunie". teraz walczę z poczuciem winy i zdrowym rozsądkiem, który mi
mówi, że to jednak on nie jest w porządku. biorę pod uwagę rozstanie, ale dla
mnie to byłaby totalna porażka, po której już chyba nie miałabym siły zaczynać
po raz kolejny życia. rozmowy z nim nie dają jak dotąd efektu... impas.
napiszcie mi coś, dobre kobiety, bo mam mętlik w głowie, w dodatku idą święta,
wizyty rodzinne, prawdopodobnie pytania o ślub... liczę na to, ze jak wiele
razy wcześniej ustawicie mi swiatopogląd:)

  Sprzeczność logiczna - oskarżanie UE
CZy unieważnienie małżeństwa kościelnego ma automatyczny skutek cywilny,
> nie wiem

Nie. Do tego potrzeba orzeczenia sądu cywilnego. Obie sprawy są od siebie
niezależne.

  adwokat poszukiwany (unieważnienie małżeństwa)
Małżeństwo może być unieważnione tylko z następujących przyczyn:

Wiek. Nie może zawrzeć małżeństwa osoba nie mająca ukończonych lat
osiemnastu. Jednakże z ważnych powodów sąd opiekuńczy może zezwolić
na zawarcie małżeństwa kobiecie, która ukończyła lat szesnaście, a z
okoliczności wynika, że zawarcie małżeństwa będzie zgodne z dobrem
założonej rodziny.Unieważnienia małżeństwa zawartego przez
mężczyznę, który nie ukończył lat osiemnastu, oraz przez kobietę,
która nie ukończyła lat szesnastu albo bez zezwolenia sądu zawarła
małżeństwo po ukończeniu lat szesnastu, lecz przed ukończeniem lat
osiemnastu, może żądać każdy z małżonków.

Pozostawanie we wcześniej zawartym małżeństwie.

Ubezwłasnowolnienie całkowite. Nie może zawrzeć małżeństwa osoba
ubezwłasnowolniona całkowicie. Unieważnienia małżeństwa z powodu
ubezwłasnowolnienia może żądać każdy z małżonków.

Choroba psychiczna. Nie może zawrzeć małżeństwa osoba dotknięta
chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym. Jeżeli jednak stan
zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu
przyszłego potomstwa i jeżeli osoba ta nie została
ubezwłasnowolniona całkowicie, sąd może jej zezwolić na zawarcie
małżeństwa.

Istnienie pomiędzy małżonkami stosunku pokrewieństwa w linii
prostej, w linii bocznej (rodzeństwo, w tym przyrodnie i
pozamałżeńskie), powinowactwa w linii prostej.

Istnienie pomiędzy małżonkami stosunku przysposobienia. Nie mogą
zawrzeć ze sobą małżeństwa przysposabiający i przysposobiony.

Złożenie oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński prze osobę,
która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym
świadome wyrażenie woli, pod wpływem błędu co do tożsamości drugiej
strony, pod wpływem bezprawnej groźby.

Każda z powyższych przyczyn musiała zaistnieć w chwili zawierania
małżeństwa. Sąd powszechny orzeka o unieważnieniu małżeństwa, dla
którego akt małżeństwa sporządzono w urzędzie stanu cywilnego,
stosuje wówczas przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.