Zasiesiedzenie wlasnosci nier.lokalnej bez art.136 k.c
Witam!
Rozumiem, że chodzi o zasiedzenie własności nieruchomości lokalowej, która
to własność już powstała w oparciu o przepisy rzeczonej ustawy o wlasności
lokali. Można zasiedzieć taką nieruchomość, gdyż ust. o własności lokali
sama odsyła w art.1 do przepisów kodeksu cywilnego. Stosuje się wówczas
przepisy o zasiedzeniu nieruchomości - art. 172 i 173 kodeksu cywilnego.
Jeśli spelniasz warunki w artykułach tych przewidziane, możesz wystąpić do
sądu miejsca położenia rzeczy z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia na
podst. art. 609 kodeksu postępowania cywilnego.
pozdrawiam,
Magda Szeliga


Nie jestem prawnikiem wiec jezeli moje pytanie jest malo sensowne to
przepraszam :-)

Pytanie, o ktorego zadanie mnie poproszono brzmi:
Czy mozna zasiedziec wlasnosc nieruchomosci lokalnej ze wzgledu na
 uchylenie art. 136 k.c. i brak regulacji w ustawie o wlasnosci lokali?

Dziekuje i pozdrwiam - Michal Zielinski




     

  Zasiesiedzenie wlasnosci nier.lokalnej bez art.136 k.c

 To tez nie tak latwo. Chodzi o to, ze zasiedziec moze tylko posiadacz
| samoistny - ten kto faktycznie wlada jak
| wlasciciel. Wy wladacie raczej jak posiadacz zalezny - placicie komus
za wynajem
| czy dzierzawe itp. W waszym
| wypadku to nie byl bym pewien zasiedzenia.Oczywiscie moge sie mylic.
Radze
| wykwalifikowanego
| prawnika (radce, adwokata) o to zapytac.

| aha. Nie jest to umowa uzytkowania na pewno. Uzytkowanie to
ograniczone prawo
| rzeczowei do jego ustanowienia
| wymagane jest oswiadczenie wlasciciela w formie aktu notarialnego.
Tego nie
| bylo.
| Wchodzi w rachube dzierzawa.

Po mojemu to też nie będzie zasiedzenie. Zasiedzenie to byłoby jakbyś
mial np. umowę kupna ale nie notarialną. Wtedy byłoby w złej wierze. A
tak to macie coś pomiędzy dzierżawą a użyczeniem.

--
Pozdrówka
Tatiana



Tak. Nawet jest wzmianka o takiej umowie w kodeksie cywilnym.
    Art. 708. Przepisy działu niniejszego stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy
osoba biorąca nieruchomość rolną do używania i pobierania pożytków nie jest
obowiązana do uiszczania czynszu, lecz tylko do ponoszenia podatków i innych
ciężarów związanych z własnością lub z posiadaniem gruntu.
    W kodeksach becka nazwali to "bezczynszowe uzytkowanie". No ale stosuje sie
odpowiednio przepisy o
dzierzawie. Chyba nie wchodzi w rachube zasiedzenie.


  Handel tablicami


| Art. 125.
| Kto w ciągu dwóch tygodni od dnia znalezienia cudzej rzeczy albo
| przybłąkania się cudzego zwierzęcia nie zawiadomi o tym organu Policji [..]

Paragraf istotnie jest. [..]
A jak znajdę np tłumik albo kołpaka - to też na policję ? W sumie - w myśl
art. 125 - powinienem zrobić to samo :)))



Powinienes.
A co policja to mowiac szczerze nie wiem, ale wychodzi mi na to ze
powinna przyjac zgloszenie i tyle, a po terminie zasiedzenia rzecz
przechodzi na twoja wlasnosc :-)

JF - a czy jest gdzieś paragraf o znaleźnym ?



Kodeks cywilny.

Bo kiedyś chyba należało się 10%.



Ale doczytales - chcec nalezalo zglosic najpozniej w dniu wydania
rzeczy :-)

Gdy znajdę tablicę i z pomocą policji (art 125) ustalę właściciela -
należy mi się 10% wartości tablic ?



Ja bym ci chetnie 4 zl zaplacil, zeby nie musiec po urzedach latac :-)

J.


  Prawo własności ruchomości przez zasiedzenie
Witam.

Studiuje na polibudzie w Gdańsku i nie mam zbytnio kasy na pójście do prawnika bo słyszałem,że to drogi interes a dzisiaj w gazecie Metro znalazłem artykuł o bezpłatnych poradach prawnych i znalazłem waszą strone :).

Jestem praktycznie w posiadaniu motoroweru/motocykla, niestety został on wyrejestrowany przez poprzedniego właściciela [wujka mojego] ładnych kilkanaście lat temu. Z tego co się dowiedziałem w tym artykule to aby zarejestrować musiałbym być "prawnym właścicielem" pojazdu. Jest taki artykuł 174 kodeksu cywilnego:
Art. 174
Posiadacz rzeczy ruchomej nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze.



Trzeba napisać jakiś wniosek (?) tylko nie wiem za bardzo jak (znalazłem jeden przykładowy - link wyżej - ale jakbym ja miał pisać to nie wiem czy był by dobry :/ ) oraz gdzie go zanieść.

Czy moglibyście trochę pomóc mi z tym wnioskiem? Nie wiem też jak to wygląda w sądzie, gdzie to zanieść, jakie koszty - niby 50zł - itp :/

Czy lepiej w takim przypadku aby to jak znalazłem się w posiadaniu pojazdu było jako darowizna czy na umowie kupna sprzedaży?

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Pozdrawiam

     

  Nowe rozporządzenie MŚ w sprawie mieszkań służbowych
Wszystko się zgadza, można nabyć przez zasiedzenie rzeczy ruchome, nieruchomości (gruntowe, budynkowe i lokalowe) na zasadach określonych w kodeksie cywilnym, ale:

Art. 4. Przeciwko domniemaniu prawa wynikającemu z wpisu w księdze wieczystej nie można powoływać się na domniemanie prawa wynikające z posiadania - ustawa o księgach wieczystych i hipotece (Dz.U.01.124.1361).

Ustawodawca wykluczył zastosowanie domniemania, że właścicielem nieruchomości wieczystoksięgowej jest jej posiadacz. Właścicielem takiej nieruchomości jest osoba ujawniona w księdze wieczystej.
Istnieje możliwość korekty treści wpisów w księdze wieczystej (w razie niezgodności wpisu z rzeczywistym stanem prawnym), ale to zbyt obszerny temat.

  Naród żydowski - co o nim wiemy?.
domaganie sie swoich posiadlosci po tylu latach dla mnie jst calkowicie bezpodstawne. RA zgadzams sie z slowami ktore zacytowales "Przecież Żydzi uciekając przed Hitlerem,a później komunistami z Polski ,zabrali ze sobą i wywieźli potężną część swoich majątków.Zostawili po sobie niemal ruinę.Myśmy to odbudowali i pielęgnowali przez te lata,kiedy oni nawet o to nie zapytali...a teraz "wracają" i mówią dawać...". dodatkowo chcailbym od siebie dodac ze nawet w polskim kodeksie cywilnym istnieje zasada zasiedzenia wskutek ktorej po 30 latach od zajecia jakiejs nieruchomosci prawo wlasnosci przechodzi na tego ktory ja zajal. po drugie domaganie sie posiadlosci opuszczonych kilkadziesiat lat temu to tak jakby dawanie pretekstu zeby np wlosi domagali sie swoich posiadlosci ktore utracili po rozpadzie cesarstwa rzysmkiego.

  Naród żydowski - co o nim wiemy?.
domaganie sie swoich posiadlosci po tylu latach dla mnie jst calkowicie bezpodstawne. RA zgadzams sie z slowami ktore zacytowales "Przecież Żydzi uciekając przed Hitlerem,a później komunistami z Polski ,zabrali ze sobą i wywieźli potężną część swoich majątków.Zostawili po sobie niemal ruinę.Myśmy to odbudowali i pielęgnowali przez te lata,kiedy oni nawet o to nie zapytali...a teraz "wracają" i mówią dawać...". dodatkowo chcailbym od siebie dodac ze nawet w polskim kodeksie cywilnym istnieje zasada zasiedzenia wskutek ktorej po 30 latach od zajecia jakiejs nieruchomosci prawo wlasnosci przechodzi na tego ktory ja zajal. po drugie domaganie sie posiadlosci opuszczonych kilkadziesiat lat temu to tak jakby dawanie pretekstu zeby np wlosi domagali sie swoich posiadlosci ktore utracili po rozpadzie cesarstwa rzysmkiego.



zwłaszcza uciekając przed Hitlerem i mając kilka minut na spakowanie walizki zabrali wszystko.

  [Centrum] ul. Szopena - hotel
Hmmm , to ze o dzialke walczą spadkobiercy moze niesc za sobą zarowno plusy ( zaządają sobie pewnie niezlej kasy za sprzedaż takich dzialek a wowczas nie powstanie tam byle co) jak i minusy ( podkulski moglby ich podkupic by wybudowac jakis baraczek =P)...

Jesli chodzi o miasto to czemu by nie mialo walczyc o zasiedzenie.
Przepisy kodeksu cywilnego przeciez stanowią ze jesli własciciel nie interesowal sie swą dzialką 20 lat to posiadacz nabywa jej wlasność przez zasiedzenie. Jezeli zas posiadacz byłby w złej wierze ( czyli np mial swiadomosc ze dzialka nie jest jego) wowczas zasiedzi dzialkę po latach 30-tu. Taka regulacja podyktowana jest tym , że skoro wlascicielowi nie zalezalo przez przeszlo 20 lub 30 lat na swojej dzialce , to jaki to wlasciciel ...Widocznie mu nie zalezy na dzialce... Stąd tez uwazam ze miasto jak najbardziej powinno o to zasiedzenie się postarać... Niech oduczy to pozniejszych potencjalnych "wlascicieli" od przypominania sobie po wielu latach o swojej wlasnosci , przez co tak powazne inwestycje jak cushman stają pod znakiem zapytania....

co do orbisu jak najbardziej jestem za tym by powstal w rzeszowie , ale czemu akurat w tak strategicznym miejscu. Niech ścisłe centrum bedzie zarezerwowane dla drozszych hoteli o bardziej wyszukanej architekturze ...

  Muzea a prawo własności
Ok, możemy dyskutować o zasiedzeniu i o przedawnieniu paserstwa, ale nie o prawach autorskich, bo one tutaj nie mają zastosowania.

Powiedz jakim prawem Muzeum w Austrii może przechowywać rękopisy utworów Mozarta i nie przejmować się roszczeniami spadkobierców Mozarta? Mozart też ich nie sprzedawał, trafiały różnymi sposobami w różne miejsca.... Muzea, biblioteki (bo ich też dotyczy spór) i prywatni kolekcjonerzy odkupywali je dopiero od różnych przypadkowych osób.

I co teraz? Moim zdaniem z jednej strony jest Kodeks Cywilny z zasadami wchodzenia w posiadanie rzeczy, z drugiej strony cała masa umów międzynarodowych i różnych konwencji regulujących sprawy własności przedmiotów będących w posiadaniu publicznym (czyli w muzeach) w poszczególnych krajach. Jedna z takich umów mówi na przykład, że zabytki powinny być eksponowane w miejscu wytworzenia.

Spór pomiędzy Polską a Szwecją w sprawie zwrotu dzieł, to także spór pomiędzy np. Egiptem a British Museum, czy Grecją a British Museum... tam ciągle kwestionuje się prawo wystawiania przedmiotów wywiezionych z Egiptu czy Grecji.

Sprawa jest o tyle inna, że dotyczy przedmiotów których właściciela nie da się ustalić, czyli generalnie będących w posiadaniu publicznym (Skarbu Państwa, Króla itp).

W dodatku sprawę zwrotu skarbów zrabowanych z Polski przez Szwedów określał traktat oliwski, który nie został wypełniony przez Szwecję.

Pozdrawiam
Krzysiek

  PIES A PRAWO - paragrafy i ustawy
WYdaje mi sie ze my sie nadal nie rozumiemy :

Co innego jest przedmiot umowy cywilnej a co innego rzecz ruchoma w rozumieniu kodeksu cywilnego.

przedmiot umowy to nie jest to samo co rzecz ruchoma w rozumieniu kc

poza tym ja nie poruszałam w zasiedzeniu kwestii dotyczących ustawy o ochronie zwierzat a jedynie Ciebie zaniepokoił fakt, iż kodeks cywilny zwierzęta traktuje jak rzeczy ruchome ( nie mylić z przedmiotami)

  PIES A PRAWO - paragrafy i ustawy
WYdaje mi sie ze my sie nadal nie rozumiemy :

Co innego jest przedmiot umowy cywilnej a co innego rzecz ruchoma w rozumieniu kodeksu cywilnego.

przedmiot umowy to nie jest to samo co rzecz ruchoma w rozumieniu kc

poza tym ja nie poruszałam w zasiedzeniu kwestii dotyczących ustawy o ochronie zwierzat a jedynie Ciebie zaniepokoił fakt, iż kodeks cywilny zwierzęta traktuje jak rzeczy ruchome ( nie mylić z przedmiotami)



mówimy o psach, jako np. przemiocie umowy, nie analizujemy przecież przepisów kc., bo np. o samej umowie kupna-sprzedaży, umowie przyrzeczenia, czy o wydaniu przedmiotu umowy mogłybyśmy długo dyskutować na forum.
co do "zasiedzenia" to mnie nie zaniepokoiła instutycja zasiedzenia (bo jest mi ona znana), potraktowałam ten wątek nieco żartobliwie a nie sensu stricto, stąd moje pytanie do Ciebie czy to sobie wyobrażasz

  przywłaszczenie czy zasiedzenie - proszę o pomoc
W 2019 roku Skarb Państwa uzyska prawo własności do nieruchomości bezprawnie zagarniętych w czasie komunizmu, jeżeli poprzedni właściciele nie będą starać się o ich odzyskanie.

W świetle obowiązującego prawa, sposób wejścia w posiadanie danej nieruchomości nie ma znaczenia dla możliwości jej zasiedzenia. Ostatnio, Sąd Najwyższy potwierdził tę interpretację w orzeczeniu z 26 października 2007 r. Zdaniem sądu, w sytuacji w której państwo polskie unieważnia swoją nielegalną decyzję, na mocy której w okresie komunizmu uzyskało prawo własności do nieruchomości, może ono jednocześnie uzyskać własność w drodze zasiedzenia. W takim przypadku państwo polskie powinno być traktowane jako strona działająca w złej wierze, wobec czego zasiedzenie dojdzie do skutku dopiero po 30 latach posiadania samoistnego. Jednak na podstawie artykułu 175 Kodeksu Cywilnego, do przepisów o zasiedzeniu stosuje się odpowiednio przepis o przedawnieniu roszczeń. Wobec powyższego bieg zasiedzenia nie rozpoczyna się, albo rozpoczęty ulega zawieszeniu, jeśli za sprawą siły wyższej uprawniona osoba nie może wykonać swojego prawa własności przed sądem na czas występowania danej przeszkody (art. 121 kc). Rządy komunistyczne, które zakończyły się w Polsce w 1989 roku, traktowane są właśnie jako ta siła wyższa. Podsumowując, bieg zasiedzenia przez Skarb Państwa powinien być liczony dopiero od 4 lipca 1989 roku i upłynie w dniu 4 lipca 2019 roku.

(źródło: Peter Nielsen&Partners Law Office)

  ZAPYTANIE DOT. ZASIEDZENIA
Instytucja zasiedzenia uregulowana jest przepisami art. 172-176 kodeksu cywilnego.
Do nabycia prawa własności nieruchomości prowadzi jedynie posiadanie samoistne.
Posiadanie zależne (najem, dzierżawa, użytkowanie, ..) nie może być podstawą zasiedzenia.
Pani rodzice korzystając nieodpłatnie z przyzakładowej działki byli posiadaczami zależnymi.

  ZAPYTANIE DOT. ZASIEDZENIA
Zasiedzenie w kodeksie cywilnym
Art. 172. § 1. Posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (zasiedzenie).
§ 2. Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.
Art. 173. Jeżeli właściciel nieruchomości, przeciwko któremu biegnie zasiedzenie, jest małoletni, zasiedzenie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem dwóch lat od uzyskania pełnoletności przez właściciela.
Art. 174. Posiadacz rzeczy ruchomej nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze.
Art. 175. Do biegu zasiedzenia stosuje się odpowiednio przepisy o biegu przedawnienia roszczeń.
Art. 176. § 1. Jeżeli podczas biegu zasiedzenia nastąpiło przeniesienie posiadania, obecny posiadacz może doliczyć do czasu, przez który sam posiada, czas posiadania swego poprzednika. Jeżeli jednak poprzedni posiadacz uzyskał posiadanie nieruchomości w złej wierze, czas jego posiadania może być doliczony tylko wtedy, gdy łącznie z czasem posiadania obecnego posiadacza wynosi przynajmniej lat trzydzieści.
§ 2. Przepisy powyższe stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy obecny posiadacz jest spadkobiercą poprzedniego posiadacza.

  Lxd2-358
ad Łukasza :

Sprawa nie jest prosta.

Czynność sprzedaży odbyła się w Polsce, więc właściwe do niej jest polskie prawo. W Kodeksie Cywilnym art.169 stanowi, że kto nabył rzecz od nieuprawnionego, ten nabywa jej własność, o ile działał w dobrej wierze.
[Dobra wiara jest domniemywana w prawie cywilnym]. Wobec tego jedynym sposobem na udowodnienie wadliwości nabycia tej lokomotywy przez kupca z Niemiec, jest udowodnienie istnienia jego złej wiary - innymi słowy udowodnienie tego że ów kupiec wiedział o tym, że pan G. nie ma prawa dysponować tą lokomotywą. Jest to naprawdę trudne do zrobienia.

Nawet jeżeli udało by się to udowodnić - jest kolejna przeszkoda - zasiedzenie.

Posiadanie samoistne [jak właściciel] przez odpowiednia ilość lat powoduje nabycie własności rzeczy z mocy prawa. Rzecz znajduje sie teraz w Niemczech, więc do jej obecnego statusu stosuje się przepisy niemieckie - a w nim jest 10letni okres zasiedzenia dla ruchomości [ par.872 BGB]. Więc ztcw, jeżeli nie minął on, to chyba za niedługo już minie?

Pozdrawiam.

  Koniec koalicji?
Mnie też się podoba, tylko co będzie mógł rząd mniejszościowy? Te chytre krety wolą wybory (chyba), marzy im się .... więc działania pod publiczkę a głupoty ci u nas dostatek
... Jeżeli udałoby się zachować suwerenności Polski i przekonać naród do tego, żeby odrzucił europejską konstytucję, byłoby to największe zwycięstwo Ligi Polskich Rodzin. Dlatego uważam, że opłaca się sojusz z Samoobroną – powiedział lider LPR, Wojciech Wierzejski ...
...Ugrupowanie Liga i Samoobrona (LiS) chce tak zmienić Kodeks cywilny, by uniemożliwić odzyskiwanie przez Niemców nieruchomości w Polsce i wysiedlanie z nich Polaków. Chodzi o skrócenie do 20 lat tzw. okresu zasiedzenia i ustanowienie Polaków właścicielami takich nieruchomości...
...weszła w życie nowelizacja ustawy o świadczeniach rodzinnych. Od tej pory, dzięki wprowadzeniu nowych przepisów, o „becikowe” ubiegać się będą mogli również opiekunowie faktyczni dziecka. Zwiększy się także zakres pomocy rodziców samotnie wychowujących dziecko...


  Jak przejac porzucone auto...?
Kodeks cywilny:

Art. 174. Posiadacz rzeczy ruchomej nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze.

Art. 175. Do biegu zasiedzenia stosuje się odpowiednio przepisy o biegu przedawnienia roszczeń.

Art. 176. § 1. Jeżeli podczas biegu zasiedzenia nastąpiło przeniesienie posiadania, obecny posiadacz może doliczyć do czasu, przez który sam posiada, czas posiadania swego poprzednika. Jeżeli jednak poprzedni posiadacz uzyskał posiadanie nieruchomości w złej wierze, czas jego posiadania może być doliczony tylko wtedy, gdy łącznie z czasem posiadania obecnego posiadacza wynosi przynajmniej lat trzydzieści.

w Art. 176 jest mowa o nieruchomości, ale podejrzewam, że dla ruchomosci jest tak samo albo łatwiej. Nalezałooby jeszcze sprawdzić przepisy o przedawnieniu roszczeń. Czyli artykuły od 117 kodeksu cywilnego począwszy.

  Zatajenie prawdy przy dokonaniu darowizny!!! Co teraz...
Przejrzałem pobierznie tę ustawę i wydaje się być wielce prawdopodobnym dlaczego teść zataił fakt pozostawania w związku małżeńskim. Warto teraz wiedzieć na czym się stoi, ponieważ w grę może wchodzić odebranie Tobie mieszkania proponuję jedank abyś udała się do profesjonalisty, sprawa jest zbyt poważna.

Co do zasiedzenia to zgodnie z art. 172 Kodeksu Cywilnego, posiadacz samiostny staje się właścicielem nieruchomości po upływie 20 lat nieprzerwanego posiadania albo 30 lat gdy jest złej wierze. Już tłumaczę:

1.Posiadacz samoistny to to taki, który włada rzczą jak właściciel.
2. Dobra wiara to w skrócie świadomość tego czy przysługuje Ci to prawo czy też nie.
Miom zdanie w momencie nabycia (liczy się ten moment) byłaś w dobrej wierze i dlatego zasiedzenie będzie możliwe po upływie 20 lat samoistnego posiadania.

  Podział działki
To niestety gorzej. W takim razie nie widzę podstawy prawnej na jakiej można by się oprzeć przy działaniach zmierzających do zachowania działki w rękach Twojego taty. Prawnie wygląda yo w ten sposób, że kuzynka (nie wiem czy jedynym) jest spadkobiercą spadku po swoim ojcu i może swobodnie rozporządzać nim.

Jednak dopóki działka nie jest podzielona nie może sprzedać tamtej działki, a jedynie swój udział we współwłasności wynoszący 1/2 w całej działce. Ponadto Twój ojciec może domagać się od niej udokumentowanych wydatków na utrzymnie działki, ponieważ jako współwłaściciele powinni oni uczestniczyć w wydatkach proporcjonalnie do swoich udziałów.

Artykuł 207 Kodeksu Cywilnego mówi, że: Pożytki i inne przychody z rzeczy wspólnej przypadają współwłaścicielom w stosunku do wielkości udziałów; w takim samym stosunku współwłaściciele ponoszą wydatki i ciężary związane z rzeczą wspólną.

Jedyną szansą na utrzymanie działki byłoby jej zasiedzenie, zgodnie z art. 172 KC:

Art. 172. § 1. (83) Posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (zasiedzenie).
§ 2. (84) Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.

Jeżeli to nie wchodzi w grę, ponieważ nie upłynąło jeszcze czasu, to należałoby pomyśleć o zniesieniu współwłasności.

  Linia nn - jaka odległość ogrodzenia od słupa
Linia nn istnieje od 30-lat (jednego roku brakuje do zasiedzenia w złej wierze w/g kodeksu cywilnego). Ta linia biegnie wzdłuż drogi która powstała 30-lat temu. Obok tej drogi działkę kupuje nowy właściciel, grodzi działkę tak, że tą drogą może przejechać conajwyżej samochód osobowy.

Chodzi o odległosć między płotem, a słupem(straż pożarna nie przejedzie)

Kto powinien ponieść koszty przeniesienia słupa(koszt ok.20000 wycena ZE +projekt)?

  zasiedzenie
Posiadacz samoistny w dobrej wierze musi przede wszystkim udowodnić, iż miał podstawy, ku temu aby użytkować ten grunt w przeświadczeniu, iż jest jego właścicielem, lub dysponuje nim tak jak właściciel. W przeciwnym razie możliwe jest zasiedzenie gruntu jedynie w złwj wierze. Potrzeba na to 30 lat, z tym że umowa dzierżawy przerywa bieg zasiedzenia, jeżeli była spisana w trakcie zasiedzenia. Tak więc moim zdaniem zasiedzenie w tym przypadku nie będzie skuteczne. Odsyłam do lektury przepisów kodeksu cywilnego, a w szczególności do komentarzy.
Pozdrawiam

  ciekawostka przyrodnicza :)

| Tak czy inaczej niewiele tu bedzie mozna zdzialac. Baba przez
zasiedzenie
| jest juz wlascicielka gruntu bo minelo juz wystarczajaco duzo czasu
| Jakie zasiedzenie?
| To może jak lokator mieszka w mieszkaniu 30 lat to też przez zasiedzenie
| zostaje właścicielem mieszkania?

Zasiedzieć można coś, jak się poczuwasz do własności tego czegoś ;)
Czyli: gdyby właścicielka części B płaciła podatek za część C to mogła by
wystąpić o zasiedzenie, a tak to jest to samowola.... IMO



Za
http://e-prawnik.pl/prawo/page.php/cD1tdXN0X2xvZ2luX2FuZF9wYXlfc21zJn...

"Zasiedzenie jest jednym ze sposobów nabycia własności, które następuje
z uwagi na upływ czasu. Instytucja prawna zasiedzenia znalazła
uregulowanie w rozdziale II, działu III Księgi II kodeksu cywilnego
(k.c.). Zgodnie z art. 172 § 1 k.c. posiadacz nieruchomości nie będący
jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość
nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że
uzyskał posiadanie w złej wierze. Po upływie lat trzydziestu posiadacz
nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej
wierze. Przesłankami nabycia nieruchomości w drodze zasiedzenia są więc:
posiadanie samoistne, kwalifikacja posiadania tj. dobra lub zła wiara
posiadacza oraz upływ czasu."

Oraz
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zasiedzenie-dzialki-budowlanej-w-dobr...

"Sąd wyda decyzję o zasiedzeniu jeżeli zostaną spełnione następujące
przesłanki:
a) osoba ubiegająca się o zasiedzenie jest posiadaczem samoistnym
nieruchomości tzn. faktycznie włada ziemią (np. opłaca należne podatki),
b) dobra bądź zła wiara, samoistny posiadacz nie wie o tym, iż
nieruchomość należy do kogoś innego- dobra wiara, zła wiara ma miejsce w
wypadku kiedy samoistny posiadacz wie o tym, iż nie ma prawa do
zajmowanej nieruchomości,
c) upływ terminu zasiedzenia, w zależności od tego czy mamy do czynienia
z dobrą bądź złą wiarą zasiedzenie może nastąpić po upływie określonych
w art. 172 kodeksu cywilnego terminach.

Termin ten w przypadku dobrej wiary wynosi 20 lat, natomiast w przypadku
złej wiary termin ten wynosi 30 lat.

[...]  zasiedzenie w złej wierze. Przy wniesieniu wniosku o stwierdzenie
nabycia nieruchomości przez zasiedzenie zgodnie z ustawą z dnia 28 lipca
2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych należy uiścić opłatę w
wysokości 2.000 złotych. Długość postępowania w tej sprawie zależy od
indywidualnych okoliczności."


  Problem z prawem do działki

To jak to jest z tym zasiedzeniem - po 40 latach na przykład
(gdzie sprawa dobrej lub złej wiary nie ma już znaczenia).
Gdy dotychczas, z różnych powodów, nikt nie podnosił sprawy spadku,
a grunt i nieruchomości były użytkowane i opłacane przez jedego ze
spadkobierców. Czy wszczęcie sprawy o dział spadku (przy prawomocnym już
postanowieniu o stwierdzenie nabycia spadku) daje mozliwość nabycia
własności przez zasiedzenie?
Czy zarzut zasiedzenia może być w takim przypadku podniesiony?
A jeśli tak, to czy może się to odbyć bez spłaty pozostałych, znanych i
żyjących spadkobierców?



Po pierwsze dobra lub zła wiara przestaje mieć znaczenie po 30 latach
(przynajmniej w moim kodeksie cywilnym, chyba że miałbym nieaktualny).
Po drugie zasiedzenie części działki przez współwłaściciela jest możliwe według
mnie tylko wyjątkowo, w przypadku gdy współwłaściciele dokonali jej
nieformalnego podziału (tzw. quoad usum) i wyodrębnili częścią do wyłącznego
użytkowania przez poszczególnych współwłaścicieli. Choć jest to kwestia mocno
dyskusyjna (choćby postanowienie SN z 11.10.2002 roku, I CKN 1009/00). W
przeciwnym razie wszyscy współwłaściciele są posiadaczami samoistnym całości
działki (art. 206 kc), a co za tym idzie nie można przeciwko nim niczego
zasiedzieć.
Co do zasiedzenia całości działki przez ułamkowego współwłaściciela to tez jest
według mnie mocno dyskusyjne. To że jeden z współwłaścicieli płacił wszelkie
podatki itd oraz zbierał pożytki, o niczym nie przesądza, gdyż zgodnie z art.
200 kc każdy z współwłaścicieli jest zobowiązany do zarządu wspólną
nieruchomością, a ewentualne straty i korzyści winny być dzielone zgodnie z art.
207 kc. Wyłączność samoistnego posiadania całości działki przez jednego ze
współwłaścicieli musiałby się według mnie uzewnętrznić w jakiś szczególny sposób
(choć nie mam pomysłu jaki).
Zarzut zasiedzenia można podnieść w każdym postępowaniu dotyczącym własności
działki, a więc i również w toku działu spadku.
Zasiedzenie jest pierwotnym sposobem nabycia włąsności, a co za tym idzie byłym
współwłaścielom nic się nie należy.


  mapa do proj. a rozgraniczenie
Rozgraniczenie nie wchodzi w ogóle, w rachubę przy mapach do celów projektowych,
jest to postępowanie mające swoje prawa, nie da się go, ot tak sobie zrobić przy
okazji mapy do projektu.

winna zawierć: m.in., aktualne informacje o  elementach ewidencji gruntów i
budynków, patrz art.2.7 ustawy.
Oczywistym jest więc, że wiedzę o granicach, jako elementach ewidencji gruntów
czerpiemy z tejże ewidencji, jesli więc mapa ewidencyjna  jest w skali 1:5000, i
to wystarcza do np. wydawania zainteresowanym wyrysów z mapy ewidencyjnej, to
nie ma innego wyjścia jak przyjąć ten stan na mapie do projektu, tu przypominam
że jest ona przecież aktualną kopią mapy zasadniczej.

Rozp. w oparciu o które wykonywane są mapy do projektu, ( Dz.U.Nr 25, poz 133 ),
w art. 6.1 mówi w/g mnie nie przypadkowo, że treścią mapy do celów projektowych
są elementy ewidencji gruntów łącznie z granicami władania, ( własności ).
Podkreślam granicami władania, co w świetle orzeczenia SN z 26 kwietnia 1967 r.,
III CR 424/1966, OSNCP 11/1967, poz. 206, mówiącego że przez stan prawny rozumie
się także zasiedzenie pasów przygranicznych gruntu, nie jest bez znaczenia.

 Mapa przedstawia granice wg stanu ujawnionego w ewidencji gruntów i budynków.
W sytuacji powstania sporu, co do przebiegu linii granicznych, lub wątpliwości
innej natury, zachowania swoje strony winny odnieść do  przepisy kodeksu
cywilnego, a w szczególności do art. 152, 153 i 154, oraz 292,
( Dz.U. z1964 r. Nr 16, poz. 93 z zm.).
Sposób ich pozyskania jest rzeczą wtórną w przypadku opracowania o którym
mówimy, a jest to niewątpliwie granica jaką otrzymaliśmy z ewidencji gruntów i
budynków co może być kiedyś istotne.

Warto przy tym pamietać, że aktualność kopii mapy zasadniczej potwierdza,
jednostka wykonawstwa geodezyjnego, z całym dobrodziejstwem przyszłych zysków i
ewentualnych strat z tego wynikających, a nadawane przez PODGiK klauzule na
aktualnych kopiach mapy zasadniczej, czyli mapach do projektu poświadczają
wyłącznie dopełnienie przez geodetę obowiązku wynikającego z art. 12 ustawy
PGiK, w związku z art. 11 tejże ustawy.
PODGiK nie jest więc, w żadnym razie wykonawcą prac geodezyjnych i
kartograficznych, nie dotyczą go, więc ani prawa ani obowiązki z tego faktu
wynikające.
prg


  Słup i linia na działce
więcej tu:
http://ise.pl/info/index.php?pid=99
cytuję

Właściciele nieruchomości często żądają usunięcia przebiegającej przez jej teren linii elektroenergetycznej uzasadniając to faktem, iż nie wyrazili oni (bądź ich poprzednicy prawni) zgody na wybudowanie takiej linii. Spotyka się to z powszechną aprobatą opinii publicznej, bo przecież jak można wybudować linię na cudzym gruncie bez zgody właściciela? Jest to w odczuciu społecznym działanie bezprawne i sprzeczne z przepisem art. 222 § 2 k.c., który chroni właściciela nieruchomości przed bezprawnym działaniem innych osób.

Rzeczywistość jest jednak inna. Linie elektroenergetyczne nie są budowane bez zezwolenia na budowę. Zezwolenie takie jest decyzją administracyjną. A skoro tak, to działanie przedsiębiorstwa energetycznego nie jest działaniem bezprawnym, bowiem decyzja administracyjna, podobnie jak wyrok sądowy, czy też ustawa, są źródłami prawa. Tak więc skoro działanie ZEW-T S.A. nie jest bezprawne, właściciel nie korzysta z ochrony przewidzianej w art. 222 § 2 k.c.

Kłopoty zaczynają się wówczas, kiedy Zakład Energetyczny nie może wykazać się decyzją administracyjną, na podstawie której wybudowano linię (np. w przypadku jej zaginięcia). W takiej sytuacji należy ustalić, czy upłynął okres przewidziany dla zasiedzenia służebności gruntowej dla linii elektroenergetycznej. Wynosi on zgodnie z art. 172 k.c. 20 lat dla posiadania w dobrej wierze i 30 lat dla posiadania w złej wierze.

cytuję autor M. Wolanin

Zakres wzajemnych roszczeń właściciela nieruchomości i przedsiębiorstwa, w którego skład wchodzi urządzenie infrastruktury technicznej zależny jest od prawnych i faktycznych okoliczności powstania tych urządzeń na nieruchomości.
Źródłem roszczeń może być:
a) czyn niedozwolony,
b) umowa,
c) ustawa.
Należy przy tym wskazać, że istotą roszczenia jest skuteczne dochodzenie swoich racji w odpowiedniej do tego procedurze prawnej, jeżeli strony nie doszły do porozumienia.
Dochodzenie roszczenia majątkowego ulega dziesięcioletniemu przedawnieniu, chyba, że dochodzone jest roszczenie o świadczenie okresowe, wtedy ulega ono przedawnieniu trzyletniemu (art. 117 i art. 118 KC). Sposób liczenia terminów przedawnienia, a w szczególności początek ich biegu określone są w przepisach kodeksu cywilnego (art. 120 i nast. KC).

STANCA

  Muzea a prawo własności
Miejsce wytworzenia dotyczy miejsca, nie państwa.

Na tej podstawie z Niemiec do Wrocławia wracają zabytki wytworzone we Wrocławiu.

Zagadnienie jest naprawdę bardzo skomplikowane. W tą całą układankę wpisują się też dyskusje na temat tego w którym muzeum powinny przebywać jakie zabytki (a często jest o tym dyskusja pomiędzy muzeami), oraz czy np. zabytki będące pierwotnie ozdobą jakiegoś kościoła, powinny być eksponowane w muzeum, czy raczej do tego kościoła wrócić i w nim być eksponowane.

To nie jest do wyjaśnienia tutaj.

W tym przypadku jednak, stosowałbym przepisy Kodeksu Cywilnego o wchodzeniu w posiadanie rzeczy, oraz ew. o przedawnieniu i zasiedzeniu. Skoro takie jest prawo to trzeba się tego trzymać... Oczywiście prawa autorskie jak najbardziej należą do autorki i nie ma co do tego dyskusji.

Inaczej tego nie widzę.

Pozdrawiam
Krzysiek

[ Dodano: Pon 09 Paź, 2006 ]
Żeby wyklarować odrobinę...

Prawo polskie mówi o tym w jaki sposób można nabyć własność:

* Pierwotne sposoby nabycia własności:

1) zawłaszczenie (własność rzeczy ruchomej niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne - art. 181 kc.)
2) zasiedzenie (nabycie własności wskutek upływu czasu);
3) przemilczenie (nabycie wskutek braku zgłoszenia się właściciela);
4) odłączenie pożytków naturalnych od rzeczy przez uprawnionego do ich pobierania
5) przetworzenie, pomieszanie, połączenie rzeczy ruchomych

* Pochodne sposoby nabycia własności:

1) przez dziedziczenie;
2) w drodze nadania przez władzę;
3) przez umowę przenoszącą własność.

Z którym sposobem mamy tutaj do czynienia? Wg mnie co najmniej z zasiedzeniem. A do zasiedzenia rzeczy ruchomej wystarczy nabycie i użytkowanie w dobrej wierze przez okres 3 lat.

Pozdrawiam
Krzysiek

  odszkodowanie za słupy energetyczne
Tak odpisał zakład energetyczny
W nawiązaniu do pisma w sprawie rekompensaty za posadowione słupy informuje że linia została przekazana do eksplaatacji w latach 80-tych.
Za pośredictwem lini elektroenergetycznych realizowany jest cel publiczny polegający na dostarczaniu energi odbiorcą. W takiej sytuacji interes publiczny ma pi erszeństwo przed interesem indiwidualnym. Lokalizacja słupów na działce stanowi naruszenie prawa własnościciela do wyłącznego dysponowania nieruchomością , lecz w tym przypadku prawo doznaje ograniczenia wynikającego z ustawy z art.140 kodeksu cywilnego każdy właściciel moze korzystać ze swojego prawa w granicach określonych przez inne ustawy i zasady współżycia społecznego.Ustawą która wprowadziła ograniczenia w wykonywaniu prawa własności , były przepisy o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości , które zezwalały na zakładanie i przeprowadzanie na nieruchomościach,za zgodą terenowego organu administracji państwowej,zgodnie z zatwierdzoną lokalizacją szczegółową,przewodów służących do przesyłania elektryczności a także innych nadziemnych i podziemnych urządzeń technicznych,niezbędnych do korzystania z tych przewodów(w aktualnym brzmieniu:art.124 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami-Dz.Unr115,poz.741 ze zm.).Powołane przepisy nie przewidują obowiązku wywłaszczenia gruntu pod słupy elektroenergetyczne oraz odszkodowanie za postawienie słupów,lecz jedynie za szkody powstałe podczas budowy sieci.
Informujemy,iż na podstawie art.292k.c. Spółka EnergiaPro nabyła przez zasiedzenie służebność gruntową dla spornej linii energetycznej,ponieważ przez dłuższy czas korzysta z trwałych i widocznych urządzeń.
Mając na uwadze okoliczności sprawy,roszczenie właściciela nieruchomości jest także niezgodne z zasadami współżycia społecznego/art.5 k.c./,skoro linia energetyczna służy realizacji celu publicznego,jakim jest dostawa energii elektrycznej.

Czy po tej odpowiedzi Zakładu Energetycznego mam jakiekolwiek szanse na odszkodowanie za słupy elektryczne?
Pozdrawiam Dariusz Bielecki

  Legislacja, ratunku!
przepis odsyłający wskazuje więc jakiś inny przepis lub przepisy regulujące pewną kwestię, jako stosujące się także do innej kwestii."



no to z polskiego na nasze
art. 175 kodeksu cywilnego mówi: Do biegu zasiedzenia stosuje się odpowiednio przepisy o biegu przedawnienia roszczeń.
czyli jeśli jakieś zagadnienie istotne dla zasiedzenia nie zostało uregulowane w przepisach dotcyzących tegoż (np. zawieszenie biegu zasiedzenia), patrzymy do przepisów o przedawnieniu. a tam mamy np.:
Art. 121. Bieg przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu:
4) co do wszelkich roszczeń, gdy z powodu siły wyższej uprawniony nie może ich dochodzić przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw danego rodzaju - przez czas trwania przeszkody.

i wtedy możemy odpowiednio zastosować ten przepis, czyli otrzymujemy normę, która mówi nam, iż bieg zasiedzenia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, jeśli mamy do czynienia z siłą wyższą, uniemożliwiającą posiadanie rzeczy (w skrócie mam nadzieję, że rozumiesz...)
inny przykład:
Kodeks postepowania w sprawach o wykroczenia:
Art. 11. § 1. Przy ustalaniu właściwości sądu stosuje się odpowiednio przepisy art. 31, 32, 33 § 1, art. 34-36, 39 i 43 Kodeksu postępowania karnego, a w odniesieniu do sądu, o którym mowa w art. 10, także art. 651 Kodeksu postępowania karnego.

czyli innymi słowy: jeśli chcemy ustalić, który sąd będzie właściwy, jesteśmy odsyłani do przepisów kodeksu postępowania karnego: otwieramy tę ustawę na konkretnych przepisach, wymienionych w tym wypadku po numerach, czytamy i uzyskujemy odpowiedź. te przepisy stosujemy i traktujemy jak regulację postępowania w sprawach o wykroczenia.

zwroty niedookreślone... hmm
dobra wiara, ustalone zwyczaje, przeciętna miara (to z kodeksu cywilnego), krótkie odstępy czasu (art. 91 kodeksu karnego)

jeszcze? bo jak tak to będziemy wymyślać z chłopem

  Czy sąsiad może zasiedzieć moją działke ??
Witam,

Poniżej zawieram kilka informacji na temat zasiedzenia. Piszę bardzo ogólnie ponieważ Twój post, jest trochę chaotyczny i nie wiem czy dobrze zrozumiałem o co chodzi.
Napisz proszę na jakiej podstawie prawnej Twój sąsiad korzysta z Twojej dzialki, skoro wyzbył się swojego udziału?

zasiedzenie udziału we współwłasności jest jak najbardziej możliwe. Przesłanki zasiedzenia reguluje art. 172 Kodeksu Cywilnego, który mówi:

Art. 172. § 1. Posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (zasiedzenie).
§ 2. Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.

Wiara posiadacza samoistnego jest oceniana z chwili uzyskania posiadania. Tak, więc w Twoim przypadku nie budzi wątpliwości, że osoba ta pozostaje w złej wierze, gdyż wiedziała lub z łatwością mogła się dowiedzieć, że nie jest właścicielem.

Ponadto, do zasiedzenia potrzebne jest aby posiadacz (sąsiad) władał rzeczą jak właściciel, czyli wykonywał faktycznie uprawnienia składające się na treść prawa własności. Do podstawowych cech należy zaliczyć ponoszenie nakładów na działkę, rozporządzanie działką wedle własnego uznania. Wątpię jednak, aby w Twoim przypadku obie przesłanki były spełnione.

Co do drogi koniecznej, to instytcja ta została uregulowana w art. 145 KC:
§ 1. Jeżeli nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do tej nieruchomości budynków gospodarskich, właściciel może żądać od właścicieli gruntów sąsiednich ustanowienia za wynagrodzeniem potrzebnej służebności drogowej (droga konieczna).
§ 2. Przeprowadzenie drogi koniecznej nastąpi z uwzględnieniem potrzeb nieruchomości nie mającej dostępu do drogi publicznej oraz z najmniejszym obciążeniem gruntów, przez które droga ma prowadzić. Jeżeli potrzeba ustanowienia drogi jest następstwem sprzedaży gruntu lub innej czynności prawnej, a między interesowanymi nie dojdzie do porozumienia, sąd zarządzi, o ile to jest możliwe, przeprowadzenie drogi przez grunty, które były przedmiotem tej czynności prawnej.
§ 3. Przeprowadzenie drogi koniecznej powinno uwzględniać interes społeczno-gospodarczy.

Jak widzisz, wymogiem ustanowienia służebności gruntowej jest brak odpowiedniego dostępu do drogi publicznej. W twoim przypadku przesłanka nie została spełniona, więc należy odpowiedzieć na Twoje pytanie przecząco.

  Sluzebnosc gruntowa dla ZE

[...]

czy moze juz byl tu dyskutowany temat sluzebnosci gruntowej dla zakladu
energetycznego? nie umiem znalezc. Moj rejon upiera sie przy sluzebnosci jak
osiol jakis, a ja nie mam najmniejszej ochoty sie na to zgodzic, tym
bardziej ze mam ku temu konkretne powody. Macie jakies doswiadczenie?
Z gory dziekuje za pomysly.



Każdy rejon upiera się przy służebności, bo mu to na rękę.
W powołanym niżej w wątku artykule http://ise.pl/info/read.php4?pid=99
stanowisko energetyki jest tendencyjne i nierzetelne, prezentuje
wyłącznie pogląd ZE, przy czym wybiórczo traktuje sobie przepisy
kodeksu cywilnego o służebności i jej zasiedzeniu.
ZE nie bierze w ogóle pod uwagę, iż zgodnie z art. 285 § 2 kc
służebność gruntowa może mieć jedynie na celu zwiększenie użyteczności
nieruchomości władnącej lub jej oznaczonej części (czyli tej nieruchomości,
na rzecz której służebość miałaby być ustalona), przy czym do ustalenia tej
służebności konieczne i wręcz niezbędne, jest spełnienie tej przesłanki.
Inaczej: bez spełnienia tej przesłanki w ogóle nie ma co mówić
o jakiejkolwiek służebności, choćby niewiadomo jak długo ZE korzystał
np. z kawałka muru na hak do przyłącza. Także bez znaczenia w tych
okolicznościach pozostaje, czy urządzenie napowietrzne jest trwałe i widoczne.
Nie można także przyjąć, iż pociągnięcie kabla przez czyjąś nieruchomość
stanowi zwiększenie użyteczności np. stacji transformatorowej,
czy innej nieruchomości ZE, która znajduje się kilka kilometrów dalej.
Idąc tokiem rozumowania ZE stwierdzić należy, iż w każdym przypadku
braku stosownej dokumentacji dotyczącej założenia względnie remontu
instalacji energetycznej ZE miałby prawo nabycia przez zasiedzenie
służebności wzdłuż jego instalacji energetycznych, czyli, gdyby instalację
położono przed wojną na całej ulicy, i nie byłoby dokumentacji,
to ZE żądałby zasiedzenia służebności wzdłuż całej ulicy?
Bzdura. Nie dajmy się zwariować demagogicznej argumentacji ZE.
służebności

P.S. Właśnie mam na tapecie sprawę klienta, w którego imieniu żądam
zaniechania naruszania własności przez ZE, i żądam zdjęcia z budynku haka
zainstalowanego bez tytułu prawnego, a przy którego wymianie (oczywiście
bez pozwolenia właściciela nieruchomości) dodatkowo zniszczono mu
elewację budynku i w dalszym ciągu uniemożliwia się położenie ocieplenia.
W rewanżu ZE złożył wniosek o stwierdzenie nabycia służebności, z czym
oczywiście zgodzić się nie można. A stosowanie przez ZE przepisu o
nadużywaniu prawa własności przez właściciela nieruchomości oraz o
zasadności ograniczenia prawa własności jest grandą, bo zdaniem
ZE ważniejszy jest jego interes gospodarczy i zysk.
Zdanie ZE to IMO tylko frazes, mający na celu sankcjonowanie bajzlu
w ZE.
Obecnie obie sprawy w sądzie w toku.(o zaniechanie naruszania własności
- zawieszona do czasu rozstrzygnięcia wniosku ZE o zasiedzenie służebności).
10 października jest posiedzenie Sądu, więc jak mi ktoś przypomni, to podam,
co się działo istotnego.


  Muzea a prawo własności
Wojtek reagujesz bardzo emocjonalnie... pozwól, że przytoczę przykład.

Sienkiewicz pisze Potop. Robi to piórem w brulionie. Jest posiadaczem zarówno praw autorskich osobistych (bo nikt nie może zakwestionować tego, że on jest autorem, nikt nie może książki zmienić), praw autorskich majątkowych (nikt bez jego zgody nie może wydać książki), oraz praw własności do rękopisu.

Następnie wydaje książkę w nakładzie 1000 sztuk, bo na więcej go nie stać. Nic w kwestii praw się nie zmienia.

Potem przychodzi do niego kolekcjoner i mówi: "Panie Henryku, kupię ten rękopis od Pana, bo fajny jest". I Sienkiewicz sprzedaje rękopis Potopu za 200 zł. Nic w sprawie praw autorskich się nie zmieniło, ani majątkowych (posiadacz rękopisu nie może go wydać), ani osobistych (posiadacz rękopisu nie może go zmieniać, nie może też twierdzić, że to on jest autorem).

Potem do Sienkiewicza przychodzi wydawca i mówi: "Chciałbym wydać pana książkę, ale pod warunkiem, że kupię od pana prawa autorskie". Sienkiewicz się zgadza, wydawca płaci mu coś jednorazowo i umawiają się na tantiemy w wysokości 10% prowizji z każdego wydania. I teraz... prawa autorskie osobiste są u Sienkiewicza (on będzie mógł się podpisać i bez jego zgody nie można zmieniać), majątkowe są u wydawcy - wydawca wydaje książkę ile razy chce i w jakiej formie chce, pod warunkiem, że zapłaci Sienkiewiczowi 10% przychodów. Jest problem... bo w międzyczasie Sienkiewicz sprzedał rękopis... co muszą zrobić? Muszą iść do kolekcjonera i wypożyczyć od niego (za kasę na przykład) rękopis w celu powielenia.

To samo dotyczy obrazów i dokładnie w tej samej formie. Możesz kupić od malarza obraz, to sprawia, że jesteś jego właścicielem (tak działa większość kolekcjonerów), ale nie daje Ci praw autorskich ani majątkowych (nie możesz wydać makatki z tym obrazem) ani osobistych (nie możesz twierdzić, że jesteś autorem obrazu, ani nie możesz go zmieniać bez zgody właściciela, ani nie możesz namalować "podobnego" obrazu, bo to jest plagiat).

Sławek, ten problem dotyczy nie tylko Ermitażu czy muzeów w dawnym bloku, ale absolutnie wszystkich muzeów na świecie.

Gdyby nie możliwość zasiedzenia lub przedawnienia paserstwa, to żadne muzeum nie mogło by trzymać np. rękopisów pisarzy czy muzyków, bo zawsze mógłby zgłosić się jakiś potomek (prawa własności podlegają dziedziczeniu) i powiedzieć: "A umowę kupna sprzedaży z prapradziadkiem Amadeuszem zawarliście? Ha?"

Prawa własności działają tak, że jeśli przypadkiem w mojej szafie siedzi teraz nieznany obraz Leonadra da Vinci, i siedzi tam od 100 lat na przykład (albo nawet od 30 tylko) to mogę go legalnie sprzedać... i żaden potomek Leonarda, a nawet on osobiście nie może żądać zwrotu tylko dlatego, że go kiedyś namalował.

Nawet jeśli to mój prapraprapradziadek ukradł go wprost z pracowni mistrza (przedawnienie kradzieży) albo kupił go od złodzieja (przedawnienie paserstwa).

Tu nie trzeba żadnej specjalnej ustawy, tylko kodeks cywilny.

Pozdrawiam
Krzysiek

  Polacy oddajcie miliardy
I dostało mi się.
Ale spróbujmy pogrupować fakty
1, określenie pszennoburaczany nie ma zabarwienia rasowego. Marokański sefaerdyjczyk, który jest przekonany,że w Polsce ściga się Żydów po lasach jest takim samym idiotą jak ten, który jest swięcie przekonany o tym,że maca zawiera krew dzieciąt niewinnych
2, stwierdzenie „gówno się należy” jest dość ciekawym określeniem. Przy czym należy pamiętać,że nikt nie żąda od nikogo (może z wyjątkiem pszennoburaczanego Pelega) zwrotu czegoś wbrew prawu. Przypomnijmy,iż zgodnie z prawem należy się restytucja mienia upaństwowionego np. wbrew np.ustawie o reformie rolnej. I nie ma tu zabarwienia narodowego czy rasowego. Oczywiście można tu dzielić narodowo czy rasowo jednak wtedy doprowadzi się do sytuacji, w której coś, co nazywa się konstytucyjną równością wobec prawa zostanie pogwałcone. Chyba,że o to właśnie chodzi… chyba,że chodzi o przedstawienie Polski jako kraju, w którym dzieli się ludzi
3, w ostatnio cytowanej bibule z wystąpieniem do Tuska wkradło się kilka błędów. Otóż Peleg szacował mienie i żądał jego zwrotu medialnie w wywiadzie dla Haaretza, a nie w czasie konferencji. Ponadto z Pelengiem delegacja polska nie rozmawiała. Jeśli chodzi o ustawę, nad którą tak boleją posłowie Pis to jest ona pokłosiem jeszcze roku 2007. przypomnijmy jej ówczesne założenia- 15% dla osób, które w latach 1944-1960 były obywatelami polskimi i utracili mienie wbrew obowiązującemu prawu. Nie ma tu więc mowy o zwrocie mienia bezpotomnych ofiar holokaustu, choć tak by chciała strona, którą reprezentował Merkav, powołując się na zupełnie bezzasadne w tym przypadku casusy
4, wnioski,że nieważne, co było na konferencji, a które tak zaprezentował Panosz są delikatnie sprawę ujmując śmieszne. Jest ważne albowiem strona polska zaprezentowała stanowisko, które świadczyło o tym,że nadrzędnym w dziedziczeniu są zasady zapisane w kodeksie cywilnym, jak również,że to, cozapowiedziano w 2007 roku będzie realizowane. Przy czym pamiętać należy,że beneficjentami tejże ustawy nie będą sami Żydzi. Tak więc polski podatnik nie będzie płacił za winy wyrządzone prze Niemców czy Rosjan, jedynie jesli juz za coś, to za łamanie ustanowionego prawa lub będzie się rozpatrywać sprawy spadkowe. przy czym jesli istnieje w zapisach kodeksowych instytucja zasiedzenia... w każdym razie widzę,że neiznajomość prawa jest powszechna a poznanie go przesłaniają stereotypy i uproszczenia
5, konferencja w Pradze była planowana daleko wcześniej przed wystąpieniem Pelega, to,że niektórzy dowiedzieli się o niej po wystąpieniu, to już nie jest moją winą. Tego co pamiętam to takowe konferencje na tenże temat były chyba trzy lub cztery. I też się stawili wszyscy. Nb na konferencji byli amerykanie, ci z kolei mówili o tym by Unia Europejska, aby wypracowala "lepsze warunki dla ocalonych z holokaustu" oraz przygotowala program edukacyjny mówiacy o
shoah.
Na konferencji byli Niemcy i Słowacy, czesi, delegacja francuska itp. Skąpce informacje wynikają z tego,iż PAP nie przedstawił rzetelnej informacji i polski czytelnik dowiedział się o postanowieniach z prasy niemieckiej.
Teraz szczegóły- jedyne, co udało się uzyskać stronie reprezentowanej prze pana M to to,że nie zaprzestanie się prac nad ustawą zapowiadaną dwa lata temu. To ze strony polskiej. Nb strona polska uzyskała pomoc i wsparcie od strony niemieckiej… ciekawe prawda?
Ze strony słowackiej to,że Słowacja, w której istnieje prawnie możliwość dziedziczenia majątków przez organizacje pozarządowe obiecała wpłatę sporej kwoty na fundusz ofiar.
6, kto jeszcze był w Pradze? Minister informacji Izraela. Przy czym patzrac na strony Knesetu daremnym jest jednoznaczne stwierdzenie kogo on reprezentował.

  Słupy energetyczne
Kolejny artykuł w Rzepie z 3 czerwca br. dot. tematyki służebności:

Uciążliwe urządzenia pozostaną na cudzym gruncie

Właściciel niekiedy traci możliwość domagania się usunięcia obcych urządzeń ze swej nieruchomości. Wystarczy, że stacja trafo lub wodociąg znajdował się na jego gruncie wystarczająco długo.
Takie są konsekwencje wyroku z 31 maja 2006 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że przedsiębiorstwo państwowe mogło nabyć służebność gruntową przez zasiedzenie i to również wtedy, gdy zwiększa ona tylko użyteczność nieruchomości należącej do niego, a nie jest absolutnie konieczna.

Bez wynagrodzenia
Zasiedzenie następuje automatycznie, wskutek upływu czasu, bez wynagrodzenia na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej służebnością. Na zasiedzenie powoływała się spółka akcyjna Zakłady Sodowe Janikosoda w sprawie wytoczonej jej przez właścicieli nieruchomości Jadwigę i Leszka F. Zakłady powstały w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego, którego budowa rozpoczęła się w 1955 r. Surowiec miał być transportowany do zakładu przetwórczego towarową koleją linową nad cudzymi nieruchomościami. Właściciele wyrazili zgodę na budowę odpowiednich urządzeń na ich gruntach. W latach 80. jedną z działek, nad którymi przechodzi kolej, kupili małżonkowie F. Potem dokupili jeszcze jedną. Prowadzili na nich uprawy roślin. Kolej przeszkadza im, bo huczy, spadają z niej kamienie, podpory zajmują znaczną część gruntu.

Sądy każą usunąć
Próba polubownego załatwienia sprawy przez wykupienie gruntów nie dała rezultatu, bo - jak twierdzą przedstawiciele zakładów - właściciele domagali się wygórowanej ceny. Małżonkowie F. chcieli się kolejki ze swej działki pozbyć. Za każde wejście na ich teren w celu naprawy lub konserwacji urządzeń domagali się zapłaty. Zakłady wystąpiły po 2000 r. z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia służebności korzystania z nieruchomości przez poprzednika - przedsiębiorstwo państwowe, ale wniosek ten został oddalony. Z kolei małżonkowie F. wystąpili przeciwko firmie do sądu o zaniechanie naruszeń ich własności i zapłatę za bezumowne korzystanie z niej. Domagali się zdemontowania urządzeń. Sąd I instancji uwzględnił to żądanie, choć zakłady dowodziły, że inny transport surowca niż koleją linową byłby bardzo kosztowny i uciążliwy dla środowiska. Sąd II instancji utrzymał werdykt I instancji w tej części, a dodatkowo podwyższył o 40 tys. zł wynagrodzenie dla małżonków F. za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości.

Nie z konieczności, lecz dla wygody
Sądy odrzuciły zgłaszany przez zakłady zarzut zasiedzenia służebności przez skarb państwa. W ich ocenie przepisy o służebności gruntowej nie mogą mieć w tej sytuacji zastosowania. A nawet, gdyby można było je stosować, zasiedzenie jest niemożliwe ze względu na brak podstawowej jego przesłanki: posiadania. Przedsiębiorstwo państwowe bowiem nie miało nad gruntem takiego cywilnoprawnego władztwa, o jakie chodzi w art. 172 kodeksu cywilnego. Było to - według sądów - posiadanie na zasadzie władztwa państwowego - imperium, które do zasiedzenia prowadzić nie może. Sądy nie zgodziły się też z zarzutem zakładów, że żądanie usunięcia kolei z gruntu małżonków F. jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i stanowi z ich strony nadużycie prawa. W ocenie sądów zakłady korzystają z transportu surowca koleją linową nie z konieczności, ale dla wygody, a zasiedzenie służebności, gdy nie ma konieczności korzystania z niej, nie wchodzi w rachubę.

Zdaniem Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną zakładów. Uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Jego zdaniem sądy niższej instancji naruszyły art. 285 w związku z art. 292 kodeksu cywilnego wskutek błędnego uznania, że zasiedzenie nie było w tym wypadku możliwe. - Nie było podstaw do przyjęcia, że posiadanie służebności przez przedsiębiorstwo państwowe nie było posiadaniem w rozumieniu cywilnoprawnym, lecz wykonywaniem imperium państwowego - mówił sędzia Zbigniew Strus. - Dopuszczalne jest zasiedzenie służebności przez skarb, także gdy posiada je przedsiębiorstwo państwowe w ramach zarządu własnością skarbu państwa. - Sędzia zaznaczył też, że zasiedzenie służebności jest możliwe również wtedy, gdy służebność nie powoduje zwiększenia użyteczności nieruchomości będącej częścią przedsiębiorstwa (sygn. IV CSK 149/05).

Gdy instalacje trwałe i widoczne

Służebność gruntowa to prawo do korzystania w określony sposób i w określonym zakresie z cudzej nieruchomości przez właściciela innej, który np. ma prawo przejeżdżać przez czyjąś działkę. Właściciel nieruchomości obciążonej często musi powstrzymać się od pewnych działań. Wedle art. 292 kodeksu cywilnego służebność gruntową można nabyć przez zasiedzenie tylko wtedy, gdy polega na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia. Jeśli nabywający ją działał w dobrej wierze, zasiedzenie następuje po 20 latach, a gdy w złej wierze po 30 latach.

  znów problem z "ojcowizną"
Myślałem, że właśnie radca pomoże Ci ustalić krąg spadkobierców i uczestników postępowania. Czy gospodarstwo rolne ma na pewno co najmniej 1 hektar? Jeżeli ma mniej to sprawa byłaby dużo prostsza ponieważ nie małyby zastosowania przepisy szczególne o dziedziczeniu gospodarstw rolnych. Dlaczego radca nie powiedział jakie dokumenty masz przygotować do wniosku o stwierdzenie nabycia spadku?

Niestety jeżeli się spraw spadkowych nie załatwi od razu, później są straszne kłopoty. Problem pierwszy to zebranie wszystkich potrzebnych dokumentów do przeprowadzenia postępowania stwierdzającego nabycie spadku, ponieważ wydaje mi się że oprócz aktów zgonu dziadka, rodzeństwa, potrzebne będą akta urodzenia dzieci rodzeństwa Twojej mamy (żeby wskazać ich pokrewieństwo). Dodatkowo jakieś dokumenty dot. godpodarstwa - księga wieczysta albo wypis z ewidencji budynków i gruntów, ale to wszystko powinien powiedzieć Ci radca (może idź do innego?)

Po drugie tak jak już wspominałem, dziedziczenie gospodarstw rolnych charakteryzuje się specyficznymi uregulowaniami, polegającymi na ograniczeniu dziedziczenia tylko do osób które, w chwili śmierci dziadka: stale pracują w gospodarstwie, mają przygotowanie zawodowe; są małoletni bądź pobierają naukę zawodu lub uczeszczają do szkół, są trwale niezdolni do pracy. Zadaniem radcy powinno być ustalenie, czy Twoja mama w ogóle dziedziczyła gospodarstwo. Jeżeli tak to z kim, a jeżeli nie to kto je dziedziczył. To bardzo skomplikowane i zdecydowanie wykraczające poza zakres pomocy udzielanej na forum.
Istnieje jeszcze art. 1063, który mówi że jeżeli nikt ze spadkobierców nie spełnia wymienionych wyżej warunków lub jedynymi osobami spełniającymi te warunki są osoby trwale niezdolne do pracy to dziedziczenie następuje na zasadach ogólnych. Jak widzisz jest tu bardzo wiele możliwości i nie mając dokumentów nie jestem w stanie nawet domniemywać czy masz szanse.

Ja bym jeszcze raz poszedł do tego rady, ażeby ustalił on czy Twoja mama dziedziczyła gospodarstow, ponieważ jeżeli tego nie robiła to nie ma sensu zaczynać całej sprawy. Dlatego tak upierałem się, zeby zaczynać o spadku i praw własności, ponieważ to jest podstawa. Jeżeli mama dziedziczyłaby to zniesienie współwłasności nie było było by problemem, skoro jak sama twierdzisz reszta rodziny nie jest zainteresowana, a to dlatego że zniesienie współwłasności gospod. rolnego (art. 213 Kodeksu Cywilnego) może się odbyć na rzecz jednego współwłaściciela ( ew. Twoja mama) jeżeli pozostali współwłaściciele wyrażą na to zgodę. Jak widzisz kluczową tutaj sprawą jest ocena kto dziedziczył gospodarstwo.

Jest jeszcze inny sposób na uzyskanie przez Twoją mamę własności - przez zasiedzenie.
Zgodnie z art. 172 KC posiadacz samoistny wraz z upływem 20 lat albo 30 lat nieprzerwanego posiadania nieruchomości nabywa jej własność. W Twoim przypadku potrzenba 30 lat. Można jeszcze tak sprawę załatwić.

Podsumowując, to trzeba koniecznie ocenić po pierwsze czy do tego domu i działki mają zastosowanie szczególne przepisy o dziedziczeniu gospdarstw rolnych i kto je dziedziczył. Radca powinien Ci to wyjaśnić, a także wskazać potrzebne dokumenty do przerowadzenia postępowania spadkowego.

  Pierwszy kamienicznik przedwojenny odzyskal nieruchomosc przy Swietokorzyskiej

(...) Ale mnie chodzi o tych bucow na stolkach,

ktorzy PRZEZ LATA marnowali moje-twoje pieniadze w wyniku ICH
wielokrotnie blednych decyzji!
TO - jest skandal na miare Stolicy Panstwa (ponoc opierajacego sie na
Prawie)...



Otóż to! Facet, na którego Warszawiacy liczyli i patrzyli z nadzieją okazał
się właśnie tym BUCEM. Wybraliśmy go na Prezydenta Warszawy i to był nasz
błąd! Ale kto mógł przewidzieć...
Wróćmy do 2005 roku i czytajmy:

Warszawski Tygodnik PASSA pisał:

Rugi warszawskie
Pod wodzą Prezydenta Kaczyńskiego urzędnicy warszawscy realizują swoje
uprawnienia z tytułu tzw. dekretu Bieruta z 1945 r.
Dekret z 1945 r. o nacjonalizacji gruntów warszawskich tzw. dekret Bieruta
odebrał przedwojennym właścicielom nieruchomości warszawskich ich własność.

Szczęśliwie części z tych ludzi udało się na "swoim" pozostać. Dotyczy to
grupy
przedwojennych właścicieli, którzy mieli małe domy i nie wprowadzono im
lokatorów, jak również tych, których grunty nie zostały przeznaczone pod
rozbudowę Warszawy. Siedzą ponad 60 lat na swoim, mieszkają, gospodarują.
Szczęśliwie przetrwali okres rządów komuny i oczekiwali na ustawę
reprywatyzacyjną. Myśleli, że w III RP odda im w końcu ich własność ponieważ
poszanowanie prawa własności gwarantuje Konstytucja. Nie doczekali się
jednak, a
wręcz padł na nich blady strach. To, czego nie zrobiła komuna, robią obecnie
urzędnicy Ratusza pod wodzą Prezydenta Kaczyńskiego. Urzędnicy miejscy
pisemnie
wzywają przedwojennych właścicieli lub ich następców prawnych do
podpisywania
trzyletnich (a co po tym okresie?) umów dzierżawy na zajmowane przez nich
nieruchomości. Na stwierdzenie, że przecież mamy przedwojenne akty własności
odpowiadają, że nic one nie znaczą bo nie uchylono dekretu Bieruta i
nieruchomości należą do miasta. W przypadku odrzucenia przez byłych
właścicieli
propozycji zawarcia trzyletnich umów dzierżawy urzędnicy miejscy będą
domagali
się oddania miastu nieruchomości.
Oto cytaty z pisma urzędu: "W przypadku odrzucenia przez Pana/Panią
propozycji
zawarcia umowy dzierżawy obejmującej przedmiotowy grunt, pracownicy
tutejszej
Delegatury ustalą z Panem/Panią termin protokolarnego wydania przedmiotowej
nieruchomości na rzecz m.st. Warszawy" oraz " .... w przypadku odrzucenia
złożonych przez tutejszą Delegaturę propozycji zawarcia umowy dzierżawy,
sprawa
zostanie skierowana do Wydziału Prawnego Urzędu m.st. Warszawy dla
Dzielnicy,
celem wystąpienia do sądu z pozwem o wydanie zajmowanej przez Pana/Panią
nieruchomości, do czego uprawniają przepisy art. 222 i art. 223 § 1 Kodeksu
Cywilnego."
W ww. pismach zawarta jest realna groźba wyrzucenia ludzi z ich domów i ich
ziemi. Forma w jakiej ma się to odbywać poprzez cyt. "... protokólarne
wydanie
przedmiotowej nieruchomości na rzecz m. st. Warszawy" przypomina pierwsze
lata
komuny, a nie IV RP, kraj należący do Unii Europejskiej.
Pan Prezydent Kaczyński podjął decyzję oznaczającą nic innego jak to, że
ludzie
mają zabrać rzeczy osobiste i wynieść się zostawiając miastu stołecznemu
Warszawie swój dorobek w postaci domów i ziemi.
Nie spodziewaliśmy się aby zgodnie z prawem, ale wbrew sprawiedliwości w IV
RP
rodziny mogły zostać ograbione ze swojej własności, wyrzucone ze swoich
domów,
często pozbawione miejsc pracy, a co za tym idzie pozbawione warunków do
życia.
Nieruchomości jako grunt oraz znajdujące się na nich naniesienia w postaci
domów
stanowią dorobek tych ludzi i źródło ich utrzymania. Jest to dorobek całych
pokoleń przedwojennych Warszawiaków. Miasto stołeczne Warszawa nie
zainwestowało
ani złotówki w te nieruchomości (ani przed 1945 r., ani po 1945 r.). Ludzie
sami
kupowali grunty, budowali na nich domy, sami te domy remontowali, sami
zakładali
infrastrukturę i sami te grunty uprawiali oraz sumiennie płacili i płacą
podatki
od nieruchomości.
Podpisanie proponowanych przez urzędników miejskich umów dzierżawy jest
równoznaczne z przyznaniem się do tego, że zajmuje się bezprawnie nie swój
grunt, grunt należący do m.st. Warszawy, a przecież jest to przedwojenna
własność tych ludzi bezprawnie im zabrana, li tylko na papierze, dekretem
Bieruta. Jest to jednocześnie zamknięcie sobie drogi do zasiedzenia ww.
gruntu
lub odzyskania go w inny sposób np. gdy wejdzie kiedyś ustawa
reprywatyzacyjna.
Ponadto wystąpienie przez m.st. Warszawa do sądu z pozwem o wydanie
przedwojennych nieruchomości, do czego uprawniają miasto stołeczne przepisy
art.
222 i art. 223 § 1 Kodeksu Cywilnego jest również równoznaczne z zamknięciem
drogi przedwojennym właścicielom do zasiedzenia przez nich nieruchomości.
Przerywa to bowiem bieg zasiedzenia, a zasiedzieć grunty można dopiero w
październiku 2005 r.
I jest to odrębna kwestia nierównego traktowania obywateli wg prawa. Część
bogatych ludzi orzeczeniami sądu zasiedziała nieruchomości na rok 1990.
Miasto
stołeczne Warszawa im w tym nie przeszkadzało. Biedni ludzie usiłowali
zebrać
pieniądze na adwokatów, wpis do sądu i podatki do urzędu skarbowego, żeby
móc
zrobić zasiedzenie. Potem m.st. Warszawa zaczęło przeszkadzać w
zasiedzeniach i
sprawy ciągnęły się latami aż do niekorzystnego orzeczenia NSA z 2002 r.,
które
mówi, że zasiedzieć można dopiero w październiku 2005 r. Nie wiadomo skąd to
niekorzystne orzeczenie bo przepisy prawa się nie zmieniły. Tak więc na
podstawie tych samych przepisów część ludzi zrobiła zasiedzenia na 1990 r.,
a
część musi czekać aż do października 2005 r.
W związku z powyższym urzędnicy miejscy się śpieszą aby do października 2005
r.
poprzerywać ludziom bieg zasiedzenia pozwami do sądu o wydanie
nieruchomości.
Ale skoro przepisy prawa się nie zmieniły to dlaczego część ludzi
zasiedziało na
1990 r., a część nie może zasiedzieć przed październikiem 2005 r. Sprawą
nierównego traktowania obywateli wobec prawa należałoby zainteresować
właściwe
do tego instytucje.
Pan Prezydent Kaczyński w wywiadzie dla dziennikarki "Rzeczpospolitej"
wyraził
się cytuję - "jako prezydent miasta muszę stać na straży majątku miasta".
Faktycznie, skoro jest z Gdańska, to nic nie wie o przedwojennej Warszawie i
jej
mieszkańcach, a za to uzurpuje sobie prawo do ograbiania ludzi z ich
przedwojennej własności. /.../
(red.)


  Nieruchomości
Jakie formalności trzeba załatwić w związku z zasiedzeniem

Izabela Lewandowska 12-04-2008, ostatnia aktualizacja 12-04-2008 08:10

Osoba niebędąca właścicielem nieruchomości staje się nim przez zasiedzenie automatycznie po upływie odpowiedniego okresu korzystania z niej w taki sposób, jakby nim była

W 1979 r. zmarła matka czytelnika, właścicielka nieruchomości. Jest to grunt rolny. W 1980 r. zapadło postanowienie sądu stwierdzające nabycie spadku po niej przez troje jej dzieci: syna i dwie córki. Dział tego spadku nigdy nie został przeprowadzony. Spadkowy grunt rolny użytkuje od śmierci spadkodawczyni wyłącznie jeden spadkobierca: syn. Tylko on płacił przez wszystkie lata podatki związane z tym gruntem. Jedna ze spadkobierczyń już zmarła. Czytelnik – spadkobierca użytkujący grunt – pyta, czy może i kiedy stać się jego właścicielem przez zasiedzenie.

W tym wypadku wchodził w rachubę 30-letni okres zasiedzenia. Spadkobierca bowiem wie, że nie jest wyłącznym właścicielem nieruchomości, że ma w niej udział wynoszący 1/3. Jest więc posiadaczem w złej wierze. A skoro, jak twierdzi, tylko on użytkuje ten grunt od 1979 r., nie upłynął jeszcze 30-letni okres jego posiadania.

Co ważne, do zasiedzenia prowadzi jednak tylko tzw. posiadanie samoistne, tj. gdy dana osoba włada nieruchomością jak właściciel, z wyłączeniem innych osób.

Sąd musi potwierdzić

Fakt zasiedzenia musi potwierdzić postanowienie sądu cywilnego. Takie orzeczenie, po uprawomocnieniu się, jest podstawą do wpisu danej osoby jako właściciela w księdze wieczystej nieruchomości. Wniosek do sądu wnosi ten, kto ubiega się o stwierdzenie, że nabył własność przez zasiedzenie.

Przez zasiedzenie można nabyć także prawo użytkowania wieczystego oraz służebność, jeśli polega ona na korzystaniu z trwałego i widocznego urządzenia, np. z utwardzonej drogi, studni. Jeden ze spadkobierców może zasiedzieć udziały pozostałych współwłaścicieli albo udział drugiego współwłaściciela i stać się w ten sposób wyłącznym właścicielem całej nieruchomości. Wniosek o stwierdzenie zasiedzenia składa się do tego sądu rejonowego, w którego okręgu jest położona nieruchomość. Dołącza się do niego odpis z księgi wieczystej albo ze zbioru dokumentów, jeśli nieruchomość nie ma księgi wieczystej. Ubiegający się o taki werdykt musi zarówno wykazać przed sądem okres posiadania, jak i przekonać sąd, że było to posiadanie samoistne.

Uczestnicy mogą oponować

Uczestnicy takiej sprawy mogą dowodzić prawdziwości twierdzeń przeciwnych, np. że okres samoistnego posiadania warunkujący zasiedzenie jeszcze nie minął, bo początkowo, np. przez pięć lat po śmierci spadkodawcy, z nieruchomości korzystali także oni. Posiadanie w tym okresie nie było więc wyłączne, samoistne.

Uczestnikami w sprawie o zasiedzenie są poprzedni właściciele lub ich spadkobiercy, jeśli ci nie żyją. Gdy zaś chodzi o zasiedzenie całej nieruchomości lub jej części przez jednego ze współwłaścicieli – pozostali współwłaściciele (współspadkobiercy), w tym spadkobiercy pierwotnych współwłaścicieli. Sąd musi powiadomić ich o sprawie. Wniosek o zasiedzenie jest rozpatrywany na rozprawie z udziałem wszystkich zainteresowanych. Współwłaściciele czy poprzedni właściciele mogli więc w niej uczestniczyć i bronić swych interesów.

Co ważne, jeśli nieruchomość znajduje się od lat w rękach jednego współwłaściciela, pozostali mogą nie dopuścić do utraty swych udziałów, przerywając bieg zasiedzenia. Przerywa go zaś każda czynność przed sądem zmierzająca do odzyskania możliwości władania czy współwładania nieruchomością, o jej tymczasowy podział do korzystania czy dział spadku. To samo dotyczy tego rodzaju czynności przedsiębranych przed sądem polubownym albo w postępowaniu mediacyjnym.

Jeśli zatem pozostali współwłaściciele, znając zamiary czytelnika, wystąpią teraz np. o dział spadku po spadkodawczyni zmarłej w 1979 r., doprowadzą do przerwania biegu zasiedzenia. Zasiedzenie przerwane zaczyna po przerwie bieg na nowo. Oznacza to, że dotychczasowy posiadacz musiałby czekać na zasiedzenie przez kolejne 30 lat.

Nabycie własności przez zasiedzenie następuje przez sam upływ czasu. Jest nieodpłatne w tym sensie, że osoba, która uzyskała własność w tym trybie, nie musi nic płacić poprzedniemu właścicielowi czy współwłaścicielowi.

Automatycznie po 20 albo 30 latach

Zasiedzenie nieruchomości następuje, w myśl art. 172 kodeksu cywilnego, automatycznie po:

- 20 latach nieprzerwanego samoistnego posiadania, jeśli posiadacz jest w dobrej wierze (czyli ma powody mniemać, iż jest właścicielem),

- 30 latach, jeśli samoistne posiadanie uzyskał w złej wierze (wiedział w momencie zajmowania nieruchomości, obejmowania jej w posiadanie, że nie jest właścicielem).

Gdy podczas biegu zasiedzenia nastąpiło przeniesienie posiadania (nieruchomość została przekazana następcy), do okresu posiadania aktualnego posiadacza dolicza się okres posiadania jego poprzednika. Jeśli jednak poprzedni posiadacz uzyskał posiadanie w złej wierze, łącznie okres ich posiadania doprowadzi do zasiedzenia, jeśli wyniósł 30 lat. Te zasady dotyczą spadkobiercy poprzedniego właściciela.

Źródło : Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/119551.html

  Rejestracja motocykla który nie posiada dokumentów!
Może kogoś to zainteresuje? Artykuł skopiowałem z innej strony!

Zasiedzieć motocykl...

O rejestrowaniu pojazdów zabytkowych napisano już wiele i uważny czytelnik Automobilisty bez trudu odnajdzie te artykuły w archiwalnych numerach miesięcznika. Paragrafy i teoria nie zawsze są tak oczywiste i klarowne. W ubiegłym roku postanowiłam zmierzyć się z tym tematem praktycznie i dokonać rejestracji przedwojennego motocykla.

Każdy pojazd, który legalnie opuścił fabrykę, miał kiedyś swojego prawowitego właściciela i nie jest istotne, czy była to osoba fizyczna (pojazd do użytku prywatnego) czy też prawna (wojsko, milicja, sklep, zakład pracy itp.). Tak więc każdy pojazd posiadał jakieś dokumenty z wpisanymi numerami silnika i ramy, rokiem produkcji, numerem rejestracyjnym. W przypadku pojazdów zabytkowych okazuje się jednak, że najczęściej do naszych czasów zachował się tylko pojazd bez jakichkolwiek dokumentów, a często nawet danych o ostatnim właścicielu. Jak więc zarejestrować taki pojazd? Są dwie drogi - pierwsza to ustalenie danych o ostatnim legalnym właścicielu. Można tego próbować w archiwach wydziałów komunikacji właściwych dla miejsca odnalezienia pojazdu.

Ten sposób jednak często zawodzi, gdyż albo takie archiwa nie istnieją, albo brak w nich informacji o naszym pojeździe. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne (likwidacje "makulatury", reorganizacje urzędów itp.), ale w przypadku pojazdów przedwojennych często bywało i tak, że pojazd nigdy nie był rejestrowany po 1945 roku. Z opowiadań starych ludzi wiem, że zaraz po wojnie, szczególnie na wsi, nikt nie motocykli rejestrował, choć były używane do jeżdżenia na pole, targ, czy wyjazdów na ryby... takie to były wtedy czasy... Mimo to, choć bez "papierów", ale jednak właściciel pojazdu był i posiadania jego nie ukrywał, co dowodzi że czuł się jego prawowitym właścicielem (przecież sam go znalazłem w starej szopie, kupiłem go za flaszkę). Byli to więc według współczesnej nomenklatury "właściciele samoistni w dobrej wierze".

Posiadany przeze mnie motocykl był właśnie w takiej sytuacji prawnej i chcąc go zarejestrować musiałam się stać jego "właścicielem prawnym". Miałam co prawda oświadczenie byłego właściciela o bezpłatnej darowiźnie motocykla na moją rzecz, ale w myśl obowiązujących przepisów nie byłam jego właścicielem prawnym. By to zmienić musiałam udowodnić przed sądem swoje prawo własności do pojazdu "poprzez zasiedzenie". Na początek dokładnie zaznajomiłam się ze wspomnianymi wcześniej artykułami i na ich podstawie sporządziłam odpowiedni wniosek do sądu rejonowego.

"Zwracam się z prośbą, by Wydział Cywilny Sądu Rejonowego w ..., na podstawie art. 174 kodeksu cywilnego, w trybie bezprocesowym, ustanowił i potwierdził moje prawo własności przez zasiedzenie, do motocykla (nazwa motocykla), rok prod. 19xx, numer ramy xxxx, numer silnika xxxxx, pojemność silnika xxx cm3. Powyższy motocykl otrzymałam nieodpłatnie (data) 19xx roku i do dnia dzisiejszego nieprzerwanie jestem jego właścicielką samoistną w dobrej wierze poprzez nabycie pierwotne."

Pułapka. Jeśli poprzedni właściciel, od którego otrzymaliśmy pojazd, już nie żyje sąd może próbować wpuścić nas w przysłowiowe "maliny" robiąc z tego sprawę spadkową (a czy ten pan miał żonę, dzieci?). Dlatego też wygodniej dla nas, kiedy będzie to pisemna umowa kupna-sprzedaży, choćby za symboliczną wręcz kwotę. Ponadto trzeba pamiętać, że musimy udowodnić sądowi posiadanie pojazdu przez co najmniej 3 lata.

"Motocykle (nazwa) były produkowane w latach 19xx-19xx, przez (nazwa producenta), nie pojawiają się na rynku wtórnym pojazdów mechanicznych i dlatego też niemożliwe jest ustalenie ich ceny, ale z technicznego punktu widzenia wartość podzespołów tworzących motocykl (nazwa) nie przekracza kwoty (wartość) złotych. Od blisko pięciu lat motocykl podlega prowadzonej przeze mnie renowacji i remontowi, które mają przywrócić mu stan techniczny i wygląd do takiego, w jakim opuścił fabrykę w 19xx roku. Otrzymany motocykl posiadał duże braki w wyposażeniu (brak koła, puszki narzędziowej, lamp przedniej i tylnej, osprzętu kierownicy, poszycia siedzenia oraz wielu drobnych detali), ponadto był w złym stanie technicznym (zniszczone powłoki galwaniczne i lakiernicze). Z technicznego punktu widzenia (kompletność i stopień zachowania) wartość podzespołów tworzących ten motocykl nie przekracza kwoty xxx złotych (słownie złotych). Gdyby jednak Sąd potrzebował opinii niezależnego, upoważnionego rzeczoznawcy, mogę ją dostarczyć, ale jest to bardzo kosztowne i ze względów proceduralnych uzyskanie takiej wyceny może zająć do jednego miesiąca."

Pułapka. Wykazana przez nas wartość pojazdu wpływa na wysokość ewentualnego podatku od darowizny czy zakupu. W przypadku pojazdów luksusowych koszty wzrastają o cenę opinii rzeczoznawcy i oczywiście odwlekają całą procedurę sądową w czasie. Sama nazwa pojazdu (np. Mercedes 170V, BMW R75) nie powinna mieć skojarzeń, że posiadamy majątek warty fortunę. Najczęściej bowiem otrzymujemy lub kupujemy odpowiednią ilość złomu, którego spory procent wagi stanowi oryginalna rdza...

"Poprzednim właścicielem motocykla był pan xxxxxxxxxx, zam. (dokładny adres) i był w posiadaniu wymienionego powyżej motocykla od roku xxxx."

Pułapka. Sąd będzie chciał wezwać na rozprawę poprzedniego właściciela. Dlatego też trzeba go wcześniej o tym uprzedzić, gdyż ten ma prawo odmówić stawienia się w sądzie (za daleko, nie mam czasu, jestem stary i chory). Warto więc od razu ustalić tę kwestię z poprzednim właścicielem. Można ten problem rozwiązać w ten sposób, że po ustaleniu przez sąd daty rozprawy odwiedzamy poprzedniego właściciela i prosimy o odręczne napisanie oświadczenia, że znany jest mu temat i termin rozprawy, oraz że nie wnosi żadnych zastrzeżeń, by pojazd stał się naszą własnością. Dla pewności warto spisać takie oświadczenie w obecności notariusza. Oświadczenie takie doręczamy sądowi bezpośrednio w dniu rozprawy.

"Nabycie prawa własności do tego motocykla umożliwi mi w przyszłości jego zarejestrowanie i publiczne prezentowanie podczas pokazów i rajdów pojazdów zabytkowych. Dlatego też proszę o przychylne rozpatrzenie mojej prośby."

Na tym kończą się nasze męczarnie z "papierkami" i cierpliwie czekamy na rozprawę, która nie powinna trwać dłużej niż 15 minut, a koszty sądowe nie przekroczą kwoty 50 złotych.

Dziś mój motocykl jest już zarejestrowany na "wariackich papierach" (żółte tablice) i cieszy oczy wielu miłośników pojazdów zabytkowych. We wrześniu 2004 roku byłam ze swoim motocyklem nawet we Francji, gdzie brałam udział w rajdzie pojazdów zabytkowych "48 heures d'Automobiles anciennes de Troyes". Jeśli więc kiedyś zobaczycie maleńką polską Podkowę 98 z numerem WL 01C, pomachajcie do mnie ręką...

Katarzyna Kuligowska

  ustalenie własności gruntu
Z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia może wystąpić osoba, która jest posiadaczem tej nieruchomości, o ile spełnia wszystkie przesłanki niezbędne do zasiedzenia. Zgodnie z brzmieniem art. 172 kodeksu cywilnego posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze. Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.
Przepisy kodeksu cywilnego stawiają wymóg dla nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie, aby posiadanie było samoistne. Posiadaczem samoistnym jest osoba nie będąca właścicielem rzeczy, faktycznie władająca rzeczą tak jak właściciel, z wolą takiego władania. Natomiast użytkownik nieruchomości, najemca, dzierżawca lub osoba mająca do nieruchomości inny tytuł prawny (np. umowa z właścicielem), z którym łączy się określone władztwo nad tą nieruchomością, są posiadaczami zależnymi i jako tacy nie nabędą nieruchomości przez zasiedzenie. Należy jednak pamiętać, że o samoistności posiadania decydują bardziej zewnętrzne przejawy takiego władania. Faktyczne zatem władanie rzeczą w sposób odpowiadający treści prawa własności wyczerpuje całość znamion posiadania. Wszystkie dyspozycje posiadacza powinny swoją treścią odpowiadać dyspozycjom właściciela. Posiadacz winien więc wykonywać wszelkie czynności wskazujące na samodzielny, niczym nie skrępowany stan władztwa, bez jednoczesnej legitymacji prawnej w postaci prawa własności. W opinii Sądu Najwyższego zachowaniami stanowiącymi wyraz posiadania, które stanowią przesłankę prowadzącą do zasiedzenia są niewątpliwie władztwa uzewnętrzniające się poprzez np.: uprawę ziemi, oddawanie działki w dzierżawę sąsiadom, płacenie za działkę podatków, ujawnianie swojego stanu posiadania w ewidencji gruntów (post. SN z 18 kwietnia 1997 r., III CKN 35/97, OSNC 1997/10/150), ponoszenie wydatków związanych z ubezpieczeniem budynków (post. SN z 23 lutego 1998 r., III CKN 384/97, OSNC 1998/10/164), zabudowywanie i rozbudowywanie budynków na gruncie.
Jeśli zaś chodzi o nieprzerywalność posiadania, to zgodnie z art. 340 kc istnieje domniemanie ciągłości posiadania stanowiące, że niemożność posiadania wywołana przez przeszkodę przemijającą nie przerywa go. Przeszkodą przemijającą jest przeszkoda, która tylko czasowo uniemożliwiła wykonywanie władztwa nad rzeczą, a następnie ustała. Przerwanie ciągłości posiadania może nastąpić w razie pozbawienia posiadacza władzy nad rzeczą przez inną osobę (utrata posiadania). Zgodnie jednak z art. 345 kodeksu cywilnego posiadanie przywrócone poczytuje się za nieprzerwane.
Długość terminów, po upływie których następuje nabycie własności nieruchomości przez zasiedzenie, zależy od dobrej lub złej wiary posiadacza. Pojęcia dobrej i złej wiary nie zostały w kodeksie cywilnym zdefiniowane. Przepis art. 7 kodeksu cywilnego wprowadza jedynie domniemanie, zgodnie z którym, jeżeli ustawa uzależnia skutki prawne od dobrej lub złej wiary, domniemywa się istnienie dobrej wiary. W doktrynie i orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że dobra wiara oznacza stan świadomości posiadacza wyrażający się w błędnym przekonaniu o przysługującym mu prawie własności, mimo że rzeczywisty stan prawny jest odmienny, i przy jednoczesnym usprawiedliwieniu błędności tego przekonania. Ze złą wiarą będziemy mieli zatem do czynienia wówczas, gdy osoba ma świadomość, że nie przysługuje jej prawo własności albo też nie ma tej świadomości, jednakże powinna ją mieć, gdyby postępowała z należytą starannością i zgodnie z zasadami współżycia społecznego.
Zasiedzenie następuje z mocy ustawy, a terminy nie mogą być w żaden sposób modyfikowane wolą stron. Ustawa przewiduje dwa terminy zasiedzenia - dwadzieścia lat w wypadku posiadania w dobrej wierze i trzydzieści lat w wypadku posiadania w złej wierze. Należy również mieć na uwadze, że zgodnie z postanowieniami art. 176 kodeksu cywilnego, jeżeli podczas biegu zasiedzenia nastąpiło przeniesienie posiadania, obecny posiadacz może doliczyć do czasu, przez który sam posiada, czas posiadania swego poprzednika. Jeżeli jednak poprzedni posiadacz uzyskał posiadanie nieruchomości w złej wierze, czas jego posiadania może być doliczony tylko wtedy, gdy łącznie z czasem posiadania obecnego posiadacza wynosi przynajmniej trzydzieści lat. Ta zasada ma zastosowanie również w wypadku, gdy obecny posiadacz jest spadkobiercą poprzedniego posiadacza.

Samo zasiedzenie następuje z mocy prawa. Natomiast stwierdzenie nabycia własności przez zasiedzenie następuje na podstawie orzeczenia sądowego wydawanego w trybie nieprocesowym na podstawie art. 609-610 kodeksu postępowania cywilnego. W celu stwierdzenia zasiedzenia należy wnieść do sądu rejonowego właściwego ze względu na miejsce położenia nieruchomości wniosek o stwierdzenie zasiedzenia własności. Z wnioskiem takim może wystąpić każdy zainteresowany. Wiąże się to z wniesieniem opłaty w kwocie 2000 zł (art. 40 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, Dz. U. z dnia 1 września 2005 r. nr 167, poz. 1398).Jeżeli wnioskodawca nie wskaże innych zainteresowanych, sąd przed wydaniem orzeczenia musi wezwać innych zainteresowanych przez ogłoszenie. Ogłoszenie takie powinno zawierać dokładne określenie nieruchomości oraz imię i nazwisko jej posiadacza. Jeżeli w terminie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia nikt się nie zgłosi albo zgłosiwszy się, własności nie wykaże, sąd wydaje postanowienie o stwierdzeniu nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie, pod warunkiem, że wnioskodawca wykazał wszystkie przesłanki zasiedzenia.

W przedstawionej sytuacji należałoby jednak najpierw zbadać stan prawny nieruchomości. Dokumentem wskazującym, kto jest właścicielem nieruchomości, jest księga wieczysta. Jeżeli dla danej nieruchomości nie jest prowadzona księga wieczysta, należałoby najpierw sprawdzić, w jaki sposób dana osoba weszła w posiadanie nieruchomości (umowa, spadek) i czy w latach 70 w trakcie uwłaszczenia na daną nieruchomość nie został wydany akt własności ziemi. Należy też przeanalizować inne posiadane dokumenty. Dopiero na podstawie tak zebranej wiedzy można wskazać dalsze kroki w celu uregulowania stanu prawnego nieruchomości.

Należy też pamiętać, że zasiedzenie nie zawsze jest właściwą i jedyną formą uregulowania stanu prawnego nieruchomości. Niejednokrotnie wystarczy przeprowadzenie samego postępowania o założenie księgi wieczystej, poprzedzonego postępowaniem spadkowym. Wszczęcie postępowania o zasiedzenie nieruchomości w większości przypadków regulowania stanu prawnego jest ostatecznością, gdyż wiąże się z koniecznością wykazania szeregu okoliczności i spełnienia określonych warunków oraz poniesienia pewnych kosztów.