Kodeks honorowy żołnierza zawodowego Wojska Polskiego.
Czy wróci kodeks honorowy sprzed II wojny swiatowej ???? To był kodeks ale zapytaj dzisiaj ludzi czy go znają??? A zwłaszcza młodzi??? Nkt nie rozróznia dzisiaj tradycji i honoru zapytaj młodego wojska jak i żołnierzy zawodowych co to był "ORP ORZEŁ" lub dywizjon "303" a reszta wyjdzie Ci ..
.... .
Szkoda że tradycja umiera!!!!
P.S.
Przepraszam ale dla mnie żołnierz POLAK miał honor i tradycję i nikt tego nie zmienii.;

     

  Gra pozorów, czyli organa przedstawicielskie w wojsku
Być może późno, ale obiecuję że w dniu jutrzejszym ( z przyczyn organizacyjno-technicznych nie mogłem tego zrobić dzisiaj) na stronie Konwentu dostępne będzie m.in pełne wystąpienie Xmana i trochę foto ( sa w tej chwili obrabiane). Zapraszam jutro!!
Sprawa płac i podniesienia wskażnika bazowego poruszana w trakcie posiedzenia to jedna sprawa ( niektóre wcześniejsze dzialania organów przedstawicielskich opisał kilka postów wcześniej "Józek"). Panu Generałowi cześć i chwała za dynamiczne podjęcie działań ( mam nadzieję, że jeśli napisze że dzięki za wsparcie działań Konwentu lub za podjęcie rękawicy w imię wspólnego dzialania na rzecz naszego środowiska Pan Generał się nie obrazi).
Tematow na Zgromadzeniu było więcej, niektóre będą ( taką mam nadzieję, a jako optymista zbliżoną do pewności) przedsiębrane w najbliższej przyszlości.
I kilka słów a"propos" niektórych dzisiejszych artykułów w prasie nt. Kodeksu Honorowego Żolnierza Zawodowego. Rzetelne jak wczoraj w "Rzeczpospolitej" , ciekawe ale na pograniczu sensacji jak w dzisiejszym "Dzienniku" ( moja żona nie znalazła zapisu który mówi o obowiązku "wierności żonom , zakazu picia na umór itp" ) lub kuriozalne jak cytowany na tym forum przez "Stevego" stenogram !!!??? z TVP1.
I jesze jedno !
"OBCY" - na Zgromadzeniu obecni byli także Mężowie Zaufania Korpusu Szeregowych Zawodowych z niektórych JW WL, zadawali pytania m.in Prezesowi WAM i V-ce Dyrektorowi DKiSW w Waszych sprawach. Tak jak Ci obiecałem kilakanaście tygodni temu weszlismy w temat i są pewne efekty... Więcj może jutro na priva.
Pozdrawiam
Waldit

  Gra pozorów, czyli organa przedstawicielskie w wojsku
Dobra, w końcu muszę nazwać rzeczy po imieniu. W mojej JW , to nie działa. Nie ma woli dowódcy żeby była normalność, a nasz przedstawiciel pomimo starań i poczciwości w działaniu niestety nic nie może. Tak to wygląda tutaj na dole Panie Xman. I jeszcze jedno, tutaj na dole ludzie zajmujący się problemami innych ludzi robią to społecznie, często ryzykując własną karierę, a tam na górze są dobrze płatne etaciki więc do roboty, bo czas zarobić na żołd. Zbyt brutalnie...?
Za to Wam płacą etatowi pułkownicy od spraw nas wszystkich i proszę się nie obrażać
na ludzi , którzy oczekują , że będziecie dobrze wykonywać swoje obowiązki i z całą konsekwencja bronić interesów żołnierzy zawodowych. Wszak nawet lansowany Kodeks Honorowy przez Konwent mówi o występowaniu w obronie żołnierzy w uzasadnionych wypadkach. Uzasadnione wypadki są non stop od chwili rozpoczęcia permanentnej reformy armii.

  Czy słusznie?
Hmmmmm, a co na to Regulamin Ogólny ???

27. Starszy nie wydaje rozkazów młodszym – z wyjątkiem następujących sytuacji:
1) kiedy niebezpieczeństwo zagraża jednostce (instytucji) wojskowej lub żołnierzom, jeśli nie ma ich przełożonego;
2) gdy zachodzi konieczność jednego kierownictwa podczas wspólnego działania różnych jednostek (oddziałów, pododdziałów) wojskowych – jeśli między ich dowódcami nie ma zależności służbowej;
3) kiedy młodsi naruszają prawo lub dyscyplinę wojskową albo zakłócają porządek publiczny.



...a co na to Kodeks Honorowy???
ŻOŁNIERZ ZAWODOWY POZA SŁUŻBĄ
5. Nie jest obojętny wobec negatywnych postaw i poczynań.
Udziela pomocy potrzebującym i występuje w obronie pokrzywdzonych.



No tak ale to tylko slogany a życie sobie.
Pozdrawiam

     

  Uwaga na spożywanie alkoholu w internatach!
Odchodząc od prawnej strony tego zagadnienia zawsze uważałem, iż zawodowa służba wojskowa ma charakter dobrowolny, jej dobrowolność oznacza natomiast przyjęcie reguł ją normujących:

Regulamin Ogólny SZRP
WSTĘP
...Zasada państwa prawa wymaga, by działalność wszystkich organów państwowych, nie wyłączając Sił Zbrojnych, oparta była na przepisach prawnych wykluczających jakąkolwiek dowolność podejmowania decyzji,...

...Nakłada to na dowódców jednostek (instytucji) wojskowych, a także na całą kadrę i wszystkich żołnierzy szczególne obowiązki w zakresie znajomości i przestrzegania tych przepisów...

Pkt.21. Żołnierz po otrzymaniu rozkazu potwierdza to słowem „ROZKAZ” i wykonuje go.

Pkt.33. Żołnierze przebywający na terenie pod zarządem wojskowym oraz w trakcie pełnienia obowiązków służbowych nie mogą spożywać i pozostawać pod wpływem alkoholu oraz po-siadać, zażywać środki odurzające i psychotropowe lub inne podobnie działające substancje.

Kodeks Honorowy .....
6.(Żołnierz zawodowy)Respektuje normy prawne i społeczne. Szanuje instytucje państwa
i społeczeństwa.



itd. itp. Pozostawiam powyższe do analizy i przemyślenia Panu Low-Radiation.

  Kika słów o pogrzebie Tomka...
Oto motto niedawno przyjętego „Kodeksu Honoru Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego”.
„Honor służby jest jak sztandar,
z którym żołnierz rozstaje się wraz z życiem"
JÓZEF PIŁSUDSKI



Niestety, ten kodeks pozostanie chyba tylko w służbowej szafie. Już po uchwaleniu tego z 1995 roku wiadomo było że i tak będzie to martwa książeczka. Odwoływanie się do honoru nic nie daje w obecnych czasach - tutaj potrzebne są sankcje conajmniej dyscyplinarne,a nie ogólnikowe zapisy w rodzaju "nie wypada" i tym podobnie dyrdymały. Kto taknaprawdę przejął się tym kodeksem, albo chociaż go przeczytał? Nie bądźmy hipokrytami

Artykuły prasowe, informacje na rozprowadzeniach że dokument taki przyjeto i co? A nic... cisza i po staremu Z kodeksem honorowym upraszczając chyba jest jak z Biblią - niby jest, niby każdy wie o co chodzi i chciałby (albo przynajmniej deklaruje) jej przestegać, ale tak naprawdę i tak niemal każdy statystyczny człowiek ma to gdzieś...

  Kika słów o pogrzebie Tomka...
Krytyke mamy opanowaną, pytanie jak pozbywać się z wojska takich niegodnych ludzi, jak tworzyć espirit de corps, jak oczyszczać nasze szeregi, jak wdrażać kodeks honorowy itd.?
Osobiście mam wrażenie,że nie mamy sojuszników. MON zajmiuje się polityką i wf, konwent sobą, a sztaby i dowództwa w zasadzie sprzyjają takim postawom, albo je tuszują.
W sumie jest to wszystko smutne, bo pytanie jak przeciwdziałać, czy wogóe należy przeciwdziałać, bowiem może tak ma być, taka jest polityczna wola. W moim przekonaniu wynaturzenia w armii mają swoje żródło w słabym prawie, nie egzekwowalnym prawie i uczynieniu z żołnierza, biernego narzędzia (robota). Niestety profesjonalizacja armii zmierza do tego, aby składała się ona z zawodowych najemników (cyników), bez miejsca na postawy honorowe, czy przyzwoite. Gdyby ten i ów czuł się zagrozony skutkami prawnymi nie byłoby tych postaw, ale żyjemy w ,,państwie prawa" i warto zdawać sobie z tego sprawę... Tragiczny to wniosek, ale ludzie wiedzą jak jest i milczą, bo z kim i czym walczyć... Młodzież wojskowa obserwuje, wyciaga wnioski i uczy się... Nachodzą, albo juz są nowe czasy, czasy cwaniactwa, chamstwa, bezprawia, fałszu i obłudy....Czasem jak jadę do stolicy załatwiać jakąś sprawę, jak patrzę na tych pułkowników, zastanawiam się jacy to ludzie, skąd się tu wzieli, kim są... Unikam ich jak ognia, bo to w duzej mierze zdeprawowane,demoralizowane towarzystwo. Wyjatki, napewno tak, ale nieliczne.

  Nie wsiadł do samolotu z powodu Spodni od MORO!!!
A oto parę cytatów z "Kodeksu honorowego żołnierza zawodowego WP":

(żołnierz zawodowy):
Cechuje go szczerość i szacunek dla innych. Stawia zawsze dobro służby
ponad ambicje osobiste. Dba o wizerunek wojska i etos służby,
z którymi się utożsamia.



Jako przełożonego w każdej sytuacji obowiązuje go kultura dowodzenia.



Rozkazy i polecenia zawsze podporządkowuje dobru służby.
Rozkaz wydany z innych pobudek jest nieetyczny.



W relacjach z podwładnymi i współpracownikami wyraża szacunek dla
drugiego człowieka i jego godności osobistej, kieruje się poczuciem
sprawiedliwości oraz dąży do umacniania więzi koleżeńskich.



Wykazuje szczególną troskę o współtowarzyszy broni, a w sytuacjach
zagrożenia życia jest gotów do niesienia im pomocy.



W środowisku społecznym prezentuje najwyższe wartości moralne
i obyczajowe. Jest wzorem kultury osobistej i dobrego wychowania.



Odnosi się z szacunkiem i zrozumieniem do obowiązków i potrzeb
rodzinnych swoich podwładnych i kolegów.



Jak widać - cały ten kodeks to można sobie o kant....rozbić. Sztuka dla sztuki.
Jeżeli generał nie potrafi postepować zgodnie z kodeksem i dawać przykład, jeżeli oficer nie potrafi z szacunkiem odnosić się do innego oficera w obecności młodszych stopniem - to naprawdę już jest źle w naszej armii.

  Kodeks honorowy
Panowie!
Nie jestem co prawda oficerem ani żołnierzem zawodowym. W ZSW też nie byłem. Ale spokojnie mam zamiar byc. Jednak to co piszecie mnie troche bulwersuje. Oczywiscie przyzwyczaiłem sie do obrzucania błotem aktualnej ekipy. Pal to sześć, też mnie czasem wkurzają. Zastanawia mnie tylko czemu tak zaczęliście krzyczeć w momencie gdy ktoś zamierza dbać o tzw. etos oficerski.
Wielokrotnie spotkałem sie na tym forum z nienajlepszymi opiniami na temat części członków korpusu oficerskiego, nie sądzicie że podobne posunięcie ma podobne rzeczy ukrucić. Nie gdzie indziej tylko tutaj przeczytałem o tym co wyprawia niesławna p. archeolog w Iraku. Nie robiła tego z nikim innym tylko z zołnierzami (no może tu troche przesadziłem, z kim innym może tez) w tym z oficeraki. Zdaje się że jest znów na misji, tylko ze tym razem w mundurze. Czy taki kodeks nie miałby na celu poskramianie tego typu wyczynów. Sam byłem swiadkiem gdy w Olsztynie jeden z oficerów (nie znam, poznałem po pagonach) ledwo szedł bo taki był "ciepły".

Przed wojna tez taki kodeks istniał i nie przeszkadzało to oficerom żyć. Oczywiście! Trzeba patrzec na ręce czy aby nie dojdzie tutaj do honorowych sądów kapturowych. Tego typu rzeczy należałoby tępić.

Tak przy okazji czy ktokolwiek ma pojecie jak wygląda w rzeczywistości ten "Kodeks".
Może warto jednak poczekać i dowiedzieć sie co w tym worku tkwi i jakie bedą tego skutki. A nie na samo mysl drzeć szaty i wlosy z głów.

Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju.

  Kodeks honorowy
Rośmieszyło mnie w dzisiejszym teleekspresie stwierdzenie, że wchodzący właśnie w wojsku kodeks honorowy żołnierza zawod. mówi o tym, że żołnierz ma godzić życie rodzinne z zawodowym - i komentarz prowadzącego, że MON mówi stanowcze nie pracoholikom w wojsku.
Bu HA ha
Bardzo śmieszne. Kolejna fikcja w wojsku. Cały ten kodeks to będzie fikcja.
Nie mogę się go doczekać. Będzie o czym pisać na NFOW.
Przede wszytskim trzeba zmienić mentalność betonów (albo lepiej betonów) bo bez tego o żadnej etyce mowy być nie może.

  Komentarze do ZENAD
Gladiatorzy nie sa wcale dzielnymi wojownikami. To nie rycerze ktorzy maja regulamin czy kodeks postepowania, wierza w swojego boga i walcza w jego imieniu gotowi na smierc. To sa wojownicy ktorzy oceniaja swoje szanse, Wiedza kiedy sie wycofac a kiedy prac po lbach. Wiekszosc miala baaaardzo daleko do dzielnych , prawych i honorowych ludzi.

To co napisalem nie pochwala zachowania gladiatora jedynie pokazuje by nie utozsamiac gladiatora z rycerzami, ZTkami, czy zawodowymi zolnierzami.



Jesli nie widzisz roznicy miedzy odgrywaniem niekoniecznie dzielnego wojownika ktory lubi uciekac a chamskim "zakoncz", to nie powinienes grac w ta gre, albo wypowiadac sie na forum dopoki nie rozeznasz sie choc troche w tym wszystkim.

I komentarze do zenad sa tutaj, a nie w topicu z zenadami.

  Zenady.
Gladiatorzy nie sa wcale dzielnymi wojownikami. To nie rycerze ktorzy maja regulamin czy kodeks postepowania, wierza w swojego boga i walcza w jego imieniu gotowi na smierc. To sa wojownicy ktorzy oceniaja swoje szanse, Wiedza kiedy sie wycofac a kiedy prac po lbach. Wiekszosc miala baaaardzo daleko do dzielnych , prawych i honorowych ludzi.

To co napisalem nie pochwala zachowania gladiatora jedynie pokazuje by nie utozsamiac gladiatora z rycerzami, ZTkami, czy zawodowymi zolnierzami.

  [Problem] Co z klubami żołnierskimi?
Doubter, czy gra jest warta świeczki?
Dla ilu takich żołnierzy relacja koszt - efekt byłaby sensowna?
Ilu z mieszkających w JW pozostawałoby w dni wolne na miejscu?
Jaka oferta dla nich? Playstation? Telewizja z satelity?
Dla nastu ludzi sprowadzimy teatr?


Czy gra jest warta świeczki? Myślę, że tak. To są w większości młodzi ludzie. Można im jeszcze wskazać pewne kierunki. Teatr, kino, książki. Może znalezienie szkoły, pomoc w nauce. Playstation i telewizję z satelity to mają u siebie w internacie ale już internet niekoniecznie. To im proponujemy w klubie i jeszcze inne rzeczy. Chciałoby się także móc zorganizować wyjścia do kina, teatru czy na koncerty ale tego nie możemy. Klub żołnierski nie ma takich możliwości. DWiPO niestety nie daje żadnych rozwiązań w tej kwestii. Można powiedzieć, że nagła profesjonalizacja ich zaskoczyła i nie potrafią się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości.
Można oczywiście wszystko zlikwidować i traktować żołnierzy, w tym szeregowych zawodowych i żołnierzy nadterminowych, podobnie jak pracowników wojska. Nic nas nie obchodzi co robią po pracy byle dobrze pracowali. Jak roboty. Zawalą w pracy, to się ich zwolni i zatrudni innych.
Tylko, że wtedy weźmy te wszystkie regulaminy, Kodeksy honorowe, ustawy o dyscyplinie wsadźmy sobie w buty. Bo nic nie będą warte. Mundury też na dobrą sprawę możemy zdjąć bo niewiele będziemy różnić się od pracowników wojska.

  Brak zgody na dodatkową pracę-co robić?
Proponuje zrobić następująco:
1. Zapoznać się z art. 3 ustawy o służbie żołnierzy zawodowych.
2. Napisać w odwołaniu:
- w związku z brakiem możliwości zapewnienia godziwego życia przez MON kierując się kodeksem honorowym żołnierza i w poczuciu odpowiedzialności za rodzinę pragnę podjąć pracę..... itd.
- a jeśli w argumentacji o nie wyrażenie zgody było, że praca narusza dobre imię, godność żołnierza zawodowego to napisać: - w związku utratą poczucia godności żołnierza zawodowego z powodu braku możliwości zapewnienia egzystencji mojej rodziny na poziomie wyższym niż ubóstwo, pragnę podjąć pracę ... itd.

Znam przypadek, kiedy taka argumentacji poskutkowała.- Powodzenia

  Brak zgody na dodatkową pracę-co robić?
Proponuje zrobić następująco:
1. Zapoznać się z art. 3 ustawy o służbie żołnierzy zawodowych.
2. Napisać w odwołaniu:
- w związku z brakiem możliwości zapewnienia godziwego życia przez MON kierując się kodeksem honorowym żołnierza i w poczuciu odpowiedzialności za rodzinę pragnę podjąć pracę..... itd.
- a jeśli w argumentacji o nie wyrażenie zgody było, że praca narusza dobre imię, godność żołnierza zawodowego to napisać: - w związku utratą poczucia godności żołnierza zawodowego z powodu braku możliwości zapewnienia egzystencji mojej rodziny na poziomie wyższym niż ubóstwo, pragnę podjąć pracę ... itd.

Znam przypadek, kiedy taka argumentacji poskutkowała.- Powodzenia



A jesli nie pomoze to co miesiac pisz o zapomoge ! Zycze Ci z calego serca powodzenia. Sam jestem podoficerem i mam 3 super dzieciakow. I tak jak ty tez niedlugo zaczne pracowac dodatkowo. Pozwoleniem na prace sie nie przejmuje. Bo ja nie mam zamaru narzekac na swoj los i zyc godnie. Ponadto moja praca w zaden sposob nie bedzie kolidowala z obowiazkami sluzbowymi. A jak przelozonym sie nie spodoba to niech mnie zwolnia. Ja i tak nie mam wyjscia

  Generał wysłał syna na wojnę
Czyli mit misji pokojowej - stabilizacyjnej, demokratycznych wyborów w Iraku prysł. Teraz już otwartym tekstem mówi sie,że choć nie wypowiedzieliśmy Irakowi wojny (USA też tego nie zrobiło), to uczestniczymy w wojnie. Dlaczego my musimy być przedmiotem nieustannego fałszu i obłudy. Sam już nie wiem co to jest ten Afganistan i Irak?
Co do samego generała, to nie wysyłał on dorosłego syna na wojnę, lecz ten jest żołnierzem zawodowym i na ogólnych zasadach jednostka w której słuzy stanowi część kontyngentu. Za chwilę wpadniemy w obłęd, gdyż w górnictwie ojciec i jego ojciec i jego dziad od lat fedrują pod ziemią i traktują to normalnie taki zawód, taka cięzka praca, z dziada pradziada. Tylko im nikt nie wmawia żadnej ideologii i choć są pod ziemią, to nadal to Polska i po co to robią też jest jasne. Medialne halo na ww. temat wbrew pozorom obróci się przeciwko wizerunkowi wojska, a gest z odznaczeniem jest zbędny i niczemu nie służy, a wręcz stawia w niezręcznej sytuacji wnioskodawcę i tego kto go nadał. Prawdziwa reforma WLąd to m.in. sprawa w 13 pplot, porządznego sprzętu, jasnych zasad awansu, zaistnienia - zadziałania kodeksu honorowego itd., a nie gestów z których nic nie wynika i autopromocji. Pewno teraz, za ten tekst ,,zjecie mnie forumowicze razem z butami", ale jednak tak myślę.

  Nowy ,,stary portfel,,
Do Tomma.
Dzięki za takie informacje, tylko mam wątpliwości, czy rzeczywiście tak jest, bo znowu nie wiadomo, czy dotyczy to emerytur brutto czy netto. O ile mi wiadomo, to sędzia sądu rejonowego, którym może być człowiek młody (dwudziestoparoletni), tzn. bez doświadczenia życiowego, niezbędnego przy wykonywaniu tego zawodu, otrzymuje wynagrodzenie brutto ponad 3 tysiące, czy nawet blisko 4 tysiące, co może oznaczać, że doświadczony sędzia sądu apelacyjnego może mieć wynagrodzenie około 7 tysięcy brutto. Z tego wynika, że waloryzacja w tej grupie zawodowej również może budzić niezadowolenie, bo podobnie jak u nas, istnieje konflikt interesów pomiędzy sędziami wykonującymi zawód, a sędziami pozostającymi w spoczynku, czy na emeryturze. Taki sam konflikt interesów jest w służbach mundurowych. Żołnierze zawodowi i policjanci otrzymują uposażenia adekwatne do poziomu (realnego) wzrostu cen towarów i usług, a emeryci i renciści, których świadczenia pochodzą z tega samego budżetu, otrzymują świadczenia znacznie niższe. Przyczyna jest prosta. Niezadowolony ze służby np. pilot wojskowy mógłby w czasie defilady pomylić się z kursem i na przykład skierować samolot w trybunę honorową, a niezadowoleni żołnierze dywizji pancernej mogliby odmówić posłuszeństwa i skierować się wraz ze sprzętem do Stolicy. Natomiast emeryt lub rencista może co najwyżej rzucić w kogoś modlitewnikiem otrzymanym w wojsku, albo wystrzelić fajerwerki w sylwestra. Inaczej mówiąc władza MON wychodzi z prostego założenia, że Wy emeryci wojskowi, to nam możecie skoczyć. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, co wykazał Tomm, że funkcjonariusz publiczny określony w art. 115 kodeksu karnego w zależności od pełnionej funkcji jest różnie uposażony. W tym znaczeniu mamy do czynienia z nierównością obywateli wobec prawa art. 32 Konstytucji RP.
Pozdrawiam
Kobra ssssssssssssssssssss

  "Love story" Dowódcy WL
Wyznacznik moralny pt. ,,Kodeks Honorowy Żołnierza", rzeczywiście za przyczyną stosunku do niego ordynowanego odgórnie, można sobie w buty włożyć - żadna to od lat tajemnica. Zresztą podobny stosunek odgórnie jest w wojsku ordynowany w stosunku do norm ustawowych. Nikt za nic nie odpowiada, wszyscy puszczają sobie oko, a przeciętny sierżant leci dyscyplinarnie za byle pierdołę typu zagubiony 30 letni zestaw kluczy. W sumie co nas obchodzi życie osobiste osoby publicznej nr 2 w WP? Mnie osobiście nic, tylko po co więc forsować sztuczne zapisy o jakichś normach honorowych, czy elementarnej przyzwoitości? Albo są , albo nie.
Nie wiem ile w tym co napisało NIE prawdy. Wiem jednak, że od ludzi od których zależymy, którzy zajmują najwyższe szczyty władzy, którzy nas pouczają, stanowić mają wzór itd, trzeba wymagać odpowiednich postaw. Rezygnacja z tego może nas doprowadzic do kompletnego upadku moralnego. Każdy z nas wie, że życie osobste oddziaływuje na zawodowe, łączy się z nim. Pan Generałowi Skrzypczakowi, niezależnie od problemów jego osobistego życia, a moze i nawet w nim pobłądzenia, mimo tego należy się uznanie i szacunek za to, że nie zostawił na moralną pastwę losu całego wojska, wstawiając się jako jeden z nielicznych publicznie za naszymi kolegami z Nanghar Khel. Jeżeli jest prawdą to co napisało NIE, to wielka szkoda, lecz nie umniejsza to Jego zasług. Dla dociekliwych - podobne kłopoty na własne poniekąd życzenie miał m.in. Napoleon, a jakoś nie przeszkodziło mu to być wielkim wodzem, choć mało kto wiedział o jego zyciu prywatnym. Tu jednak odarto jednego z wyjatkowych generałów z prywatności. Jakie były tego intencje? Wcale się nie zdziwiłem znakami zapytania stawianymi przez Steviego.

  Kodeks honorowy
Projekt I wersji KODEKSU HONOROWEGO ŻOŁNIERZA ZAWODOWEGO, bo taka jest jego nazwa zgodnie z wolą większości kadry jednostek i wybranych przez nią organów przedstawicielskich ( nie tylko korpusu oficerów), którzy w zeszłym roku wypowiedzieli się w tym temacie, znajduje się od 1 lutego na stronie Konwentu Dziekanów : www.kdkowp.wp.mil.pl/index2.html
Swoje kodeksy etyczne (wzorce postępowania) ma większość korporacji i grup zawodowych, służą one między innymi po to aby wyspecyfikować naganne, nietyczne zachowanie lub postępowanie, które nie jest jeszcze wykroczeniem dyscyplinarnym ale wymaga potępienia, być może arbitrażu środowiska. O wielu przejawach takiego postępowaniai zachowania kadry ( wszystkich korpusów) można przeczytać na forum....
Wersja projektu została opublikowana praktycznie w całej prasie wojskowej, poprzez Mężów Zaufania trafiła (powinna trafić) do kadry jednostek, była o nie mowa rownież na nfow.
Wszelkie uwagi które dotarły róznymi drogami, także przez Dziekanów RSZ(OW) do Zespołu Autorskiego ( składającego się z przedstawicieli wszystkich korpusów kadry zawodowej z wszystkich rodzajów wojsk i uczelni wojskowych ) tworzącego ten dokument zostały przeanalizowane, projekt jest w tej chwili w fazie wprowadzania zmian, myśle że niedługo Xman , który podjął się przewodniczenia Zespołowi ( Konwent nie jest autorem Kodeksu)przedstawi do konsultacji jego poprawioną wersję..
I jeszcze jedno
Byłem świadkiem ponad 30 minutowej rozmowy którą p. redaktor przeprowadziła tworząc ten artykuł który zacytował "Prawie Emeryt". Z całej rozmowy napisała to co jej ślina na język przyniosła. Sami zresztą zobaczcie czy w tym projekcie ( jeszcze raz powiadam-poprawianym) jest coś o zdradach małżeńskich i ingerencji w życie prywatne.
A "Kodeks..." w naszym założeniu ma być przyjęty ( lub nie) w demokratycznym głosowaniu wybranych przez Was Męzów Zaufania na ogólnopolskim Zgromadzeniu Mężów Zaufania, po dyskusjach na Zebraniach w jednostkach...

Pozdrawiam
Waldit

  Kodeks honorowy
Lubię się czepiać??

1. W środowisku społecznym prezentuje najwyższe wartości moralne
i obyczajowe. Jest wzorem kultury osobistej i dobrego wychowania.
Sorki, ale jeżeli w moim (kolegi) środowisku będa księża, etycy, itd. (przedstawiciele środowisk "z urzędu" będący wzorami), to czy łamiemy kodeks honorowy nie będąc tak moralnymi i etycznymi jak oni??

Nie podejmuje działalności, która naruszałaby jego dobre imię
i dobre imię Sił Zbrojnych RP
A gdzie tzw. "konstruktywna krytyka", czyli dawanie wyrazu świadectwa niekompetencji, osobistych interesów itp. przełożonych - np. posty na NFoW??

5. W sprawach o naruszenie godności osobistej żołnierze zawodowi
powinni dążyć do polubownego załatwienia sporu zaistniałego między nimi.
Z tego co wiem, to "prawo do sądu" jest prawem konstytucyjnie gwarantowanym, jak wewnętrzny dokument może łamać postanowienia konstytucji??

W razie uznania wniosku za uzasadniony zebranie (zgromadzenie) podejmuje
uchwałę w sprawie środka zmierzającego do naprawienia krzywdy bądź
przeciwdziałającego dalszym naruszeniom, a w szczególności:
6) przekazuje uchwałę organowi kadrowemu celem dołączenia
do akt osobowych żołnierza. ?????????????????????????????????????????????
kuriozalne

. Zebranie (zgromadzenie) po rozpatrzeniu sprawozdania zespołu arbitrów może podjąć uchwałę:
2) o odstąpieniu od dalszego postępowania w razie uznania
przez sprawcę winy i naprawienia skutków naruszenia.
Tzn., że już przestaje się liczyć pokrzywdzony, wystarczy, że sprawca formalnie uzna winę i naprawi skutki???

Tyle na szybko, z pozdrowieniami dla chcących dobrze.

  Kodeks honorowy
Panowie, czas wyhamować. Niech nadchodzące miesiące i lata pokażą czy kodeks:
- zmienił coś na lepsze w żołnierskiej społeczności
- stał się nową bronia dla tyranów
- nie zmienił nic.

Może ktoś "odkopie" ten temat za rok i wtedy będzie okazja do merytorycznej dyskusji.

Kodeks przeczytałem. Może niedostatecznie uważnie, nie jestem prawnikiem... Jednak sądzę, że nie jest najgorszy. Chociażby:

7.Cechuje go (żołnierza) szczerość i szacunek dla innych. Stawia zawsze dobro służby ponad ambicje osobiste. Dba o wizerunek wojska i etos służby, z którymi się utożsamia.

Szczerość i szacunek - i tak ma być!

8.Nie dopuszcza się czynów, narażających na uszczerbek jego honoru
i dobre imię wojska. Czynami niegodnymi żołnierza są w szczególności: zdrada Ojczyzny, tchórzostwo na polu walki, obłuda, prywata, nie wywiązywanie się z przyjętych zobowiązań.

ŻOŁNIERZ ZAWODOWY W SŁUŻBIE

5.Zawsze poczuwa się do odpowiedzialności za podjęte decyzje
i działania. Nie obarcza winą innych.

6.Jako przełożonego w każdej sytuacji obowiązuje go kultura dowodzenia.

7.Rozkazy i polecenia zawsze podporządkowuje dobru służby. Rozkaz wydany z innych pobudek jest nieetyczny.

8.W relacjach z podwładnymi i współpracownikami wyraża szacunek dla
drugiego człowieka i jego godności osobistej, kieruje się poczuciem
sprawiedliwości oraz dąży do umacniania więzi koleżeńskich.

ŻOŁNIERZ ZAWODOWY POZA SŁUŻBĄ

3.Odnosi się z szacunkiem i zrozumieniem do obowiązków i potrzeb
rodzinnych swoich podwładnych i kolegów.

4.Dąży do integracji swojego środowiska zawodowego, a w kontaktach
towarzyskich prezentuje postawę otwartości.

5.Nie jest obojętny wobec negatywnych postaw i poczynań. Udziela pomocy potrzebującym i występuje w obronie pokrzywdzonych.
6. Nie podejmuje działalności, która naruszałaby jego dobre imię i dobre imię Sił Zbrojnych.

To co wyżej nie powinno przeszkodzić nikomu w służbie i życiu. Czy pomoże - czas pokaże.

Wszelkie sprawy honorowe ma rozstrzygać zebranie w tajnym głosowaniu.[/b]

  Quo Vadis Wojskowa Służbo Zdrowia-następna odsłona
Koledzy „wykrztałciuchy „ ( cytat z wypowiedzi ministra naszego obecnego rządu ) od 1988 roku borykam się z problemami WSZ i mam już tego dosyć, czego dałem wyraz organom kadrowym WP. Biorąc pod uwagę ilość wyjeżdżających za granicę lekarzy w Polsce musi się coś zmienić w Ochronie Zdrowia, ale cywilnej, bo w tej wojskowej, mam nieodparte wrażenie, lekarze są traktowani jak elementy wyposażenia strzelnicy czy sanitarki. Jeśli ktoś ma nadzieję, że będzie inaczej to powinien poszukać pomocy u kolegi psychiatry. Już wkrótce rośnie kontyngent w Afganistanie – kto tam ma jechać zabezpieczać operacje wojenną i za ile. Czy ktoś proponuje 12-15 tyś ( tak sobie napisałem – ja za tyle nie pojechałbym do kraju Talibów ) lekarzowi za nadstawianie 4 liter. W jednostkach jeszcze mniej znaczycie. Nie ukrywam, że czekam na chwilę, gdy do naszej armii będzie warszawka szukać lekarzy na Białorusi ( nie obrażając lekarzy z Białorusi ) tak jak to teraz robi armia duńska u nas. Warszawka żyje innymi problemami – jak siedzieć na stołku, gdy inni już się palą by je zająć ( podnieść U przed „zasłużoną” emeryturą ). I w świetle tego wszystkiego, gdy słyszę, że nasz minister jest najlepszym ministrem tego rządu to po prostu nie mogę wyjść z podziwu, że egzamin z WF-u czy kodeks honorowy tak dużo znaczą dla armii.

Panowie dawna wojskowa służba zdrowia to wspomnienia – czas na zmiany – do cywila i kształcić się, pracować, kształcić się, pracować i tak w kółko. A po drodze dbać o swoje dobre imię i PORTFEL.

Według mnie ŻADEN żołnierz nie zrozumie lekarza wojskowego, a co za tym idzie nie pozwolą wam zarabiać tyle ile powinniście – po prostu ludzka zazdrość i mizeria budżetu MON.

I jeszcze jedno - łapówki -szkoda słów, proponuje pokazywać i opisywać urzędników, policjantów, celników, sędziów i innych specjalistów, dać w końcu spokój lekarzom, bo to już nudne. Oglądając TV mam wrażenie, że tylko lekarze biorą. Prawda jest brutalna, jak dają to bierze większość niezależnie od zawodu – bo każdy ma chęć żyć godnie a jak można żyć godnie za kilkaset Euro. O - można zostać posłem to dobry zawód. I w kwestii wyjaśnienia jestem przeciwny łapówkom.

Kończąc proponuje by zmienić intencje tego wątku, proponuje dawać sobie rady gdzie i jak można zmienić na lepsze swoja służbę czy życie zawodowe a nie bić piany z jakimiś faciami z warszawki na temat WSZ – bo ta już dogorywa. Niebawem będą kontrolować samych siebie i puste ambulatoria.

  Legia Cudzoziemska
KIEDYŚ SŁUŻBA MŁODEGO POLAKA
W ARMII INNEGO PAŃSTWA BYŁA PRZESTĘPSTWEM.
OBECNIE PO ZMIANIE USTAWY O SŁUŻBIE WOJSKOWEJ
JEST TO DOPUSZCZALNE!
W 1998 roku do Dowództwa Śląskiego Okręgu Wojskowego nadeszło pismo od dowódcy francuskiej Legii Cudzoziemskiej z prośbą o rozpropagowanie w prasie wojskowej, iż każdy żołnierz kończący służbę w naszej armii jest mile widziany w Legii Cudzoziemskiej.
.
WARUNKI DOSTANIA SIĘ DO LEGII:
-bardzo dobry stan zdrowia,
-nienaganny przebieg służby w naszej armii,
-wykształcenie minimum zawodowe.

--------------------------------------------------------------------------------

O zgodę na służbę w Legii Cudzoziemskiej należy zwrócić się jeszcze do właściwych organów władzy państwowej. Bez takiej zgody za służbę w obcej formacji wojskowej grozi kara do 5 lat więzienia. Najsurowiej karani są ci, co uniknęli w Polsce obowiązkowej służby wojskowej.
--------------------------------------------------------------------------------KODEKS HONOROWY
LEGIONISTY

--------------------------------------------------------------------------------

1. Legionisto! Jesteś ochotnikiem, który służy Francji wiernie i z honorem!
2. Każdy legionista, niezależnie od narodowości, rasy lub wyznania jest Twoim towarzyszem broni. Wykazuj to swą bezpośrednia solidarnością, łączącą zawsze członków tej rodziny!

3. Szanuj tradycje Legii i swoich dowódców. Dyscyplina i braterstwo są Twoją siłą, odwaga i poświęcenie Twoimi zaletami!

4. Bądź dumny z bycia legionistą, wykazuj to swą postawą, godnym zachowaniem i schludną kwaterą!

5. Żołnierzu doborowy, szkolisz się surowo, a Twoja broń jest dla Ciebie czymś najcenniejszym. Zawsze dbaj o najlepszą kondycję fizyczną!

6. Masz święty obowiązek spełniać za wszelką cenę do końca swoje zadanie!

7. W walce wykonuj swe zadania bez emocji i nienawiści. Szanuj pokonanych przeciwników. Nie opuszczaj swych poległych i rannych kolegów, nigdy nie oddawaj swej broni!

Hmmm cała ta "otoczka" o Legii Cudzoziemskiej brzmi hehe imponująco
PZDR

  Chorąży, ale jak długo?
W dniu 16.12. br. Minister Obrony Narodowej p. Radosław SIKORSKI podczas spotkania z Konwentem Dziekanów KO WP wyraził niesmowite zdziwienie takim zapisem ustawowym i zadeklarował nam pełne wsparcie w nowelizowaniu każdego aktu prawnego eliminującego tę bzdurę. I ja mu wierzę. Serdecznie pozdrawiam wszystkich tych "zdegradowanych" których dotknął ten "ustawowy knot".
Serdecznie pozdrawiam
Anatol Tichoniuk :mrgreen:



Witam i również pozdrawiam przedstawiciela Konwentu Dziekanów KO WP.
A oto małe sprawozdanie z powyższego spotkania KD KO WP z MON.

16.12.2005 Warszawa. Spotkanie Ministra Obrony Narodowej z Konwentem Dziekanów.

„Jesteście zbiorowym rzecznikiem praw kadry” – tymi słowami zwrócił się do dziekanów korpusu oficerów WP minister Obrony Narodowej Radosław SIKORSKI podczas spotkania w dniu 16.12. br. z Konwentem Dziekanów Korpusu Oficerów WP. Przewodniczący Konwentu płk Anatol TICHONIUK przedstawił ministrowi ON krótki rys historyczny organów przedstawicielskich kadry zawodowej w Siłach Zbrojnych RP, strukturę organizacyjną, realizowane aktualnie zadania oraz wyzwania stojące aktualnie przed Konwentem.

Przedmiotem rozmów były głównie problemy kadry zawodowej związane z funkcjonowaniem Ustawy Pragmatycznej. Artykułowano zwłaszcza potrzebę jej nowelizacji, stworzenie możliwości rozwoju kadrowego w obszarze stanowisk zabezpieczających, zachowanie po 1 stycznia 2007 roku posiadanego stopnia wojskowego „AD PERSONAM” oraz wydłużenie okresu przejściowego. Podnoszono także problem realizacji prawa żołnierzy do zakwaterowania oraz zasadniczą dla kadry zawodowej zasadę odrębności systemu emerytalnego wojska.

Dziekani Korpusu Oficerów Rodzajów Sił Zbrojnych i Okręgów Wojskowych zaprezentowali ministrowi ON rolę instytucji mężów zaufania jednostek i instytucji wojskowych w obronie praw kadry zawodowej oraz potrzebę reprezentacji wszystkich korpusów osobowych na szczeblu centralnym wojska.

Minister ON Radosław SIKORSKI ze szczególnym zainteresowaniem odniósł się do opinii dziekanów nt. funkcjonowania Ustawy Pragmatycznej oraz prac nad Kodeksem Honorowym Żołnierzy Zawodowych. Przyjęte zostały również formy stałych kontaktów Konwentu z ministrem Obrony Narodowej.




  PZPR w wojsku.
Do Pana Paply
Strzelanie w pysk (przed wojną) było rzeczywiście popularną metodą rozwiązywania sporów, ale nie w WP. W WP w sprawach honorowych obowiązywał, nieuznawany przez kodeksy prawa II RP, "Kodeks Boziewicza". Kodeks ten nie przewidywał "strzelania w pysk". Przewidywał inne, byc może na wyższym poziome kulturowym, sposoby dawania satysfakcji.
Dawno temu, w armii Królestwa Kongresowego usiłował ten zwyczaj (bicie po pysku) wprowadzić (przywołany przez Pana) Wielki Książę Konstanty. Nie udało mu się to, ponieważ spoliczkowani przezeń oficerowie z reguły popełniali samobójstwa (nie mogli wyzwać na pojedynek swojego przełożonego - Naczelnego Wodza). Przywołane przez Pana Paplę strzelanie po pysku było za to dosyc popularną formą wyrażania opinii w armii carskiej a następnie w Armii Czerwonej. Polecam literaturę przedmiotu dostępną w bibliotekach.
Nie można wykluczyć, że oficerowie radzieccy, którzy kształtowali oblicze lWP w latach 1944 - 1956 (zwłaszcza po wyrzuceniu w lWP oficerów, którzy służyli w WP przed 1939 r.) przekazali zwyczaje i zasady panujące w RKKA swoim wychowankom w polskich mundurach. Jak można sądziź z postu Pana Papli, przekazali je skutecznie.
Wracając do głównego wątku dyskusji : "PZPR w wojsku", pozwalam sobie zauważyć, iż decyzja o niewstąpieniu do wymienionej organizacji była z reguły pierwszą decyzją "kadrową" w własnej sprawie, podejmowaną przez żołnierza zawodowego. Jeśli wierzyć ówczesnym enuncjacjom prasowym, tzw. :procent upartyjnienia" od stopnia makjora wzwyż wynmosił 100%. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na tzw. "propagandę sukcesu" prawdopodobieństwo awansowania w słuzbie na stopień majora oficera "bezpartyjnego" bylo b. małe. Oficer "bezpartyjny", z własnej woli, stawał na końcu kolejki do wyższego stanowiska (stopnia). Brak przynależności do PZPR oględnie mówiąc, nie pomagał mu zrobieniu tzw. kariery w lWP. Nie znaczy to, że nie bylo wyjątków. Może koledzy z NFOW znają i przypomną postaci oficerów, ktorzy mimo, że nie należeli do PZPR, doszli w lWP do wysokich stanowisk.
Odnośnie pojmowania honoru, pozwolę sobie przypomnieć, iż jeśli wierzyć licznym ówczesnym lektorom, moralność (wraz z innymi pojęcami, m. in. honorem) była podporządkowana tzw. walce klasowej.
Jak wspomniałem w poprzednim poście, nie wstąpiłem do PZPR podczas mojej slużby w lWP. Uważałem, że z pewnych względów "nie wypada"się zapisać. Była to, jak wspomniałem wyżej moja decyzja "kadrowa". Miała pewne skutki. Jednak w efekcie nie mam problemów z codziennym goleniem. Nie muszę również przed lustrem zamykać oczu.

  Sniper. Z pl.misc.militaria ( dlugie )
witam
Jeżeli ma to być rys historyczny żołnierzy zwanych snajperami to jest to bardzo pobieżna i pełna nieścisłości publikacja. Przynajmniej pomijająca wiele faktów. Już koledzy pisali wcześniej o oddziałach "jegrów" wyposażanych w "sztucery" czyli karabiny o lufie gwintowanej. Było dużo konfliktów gdzie te oddziały "nieźle" dały się we znaki stronie przeciwnej. Pierwszy konflikt który wykorzystał osadników i traperów jako strzelców wyborowych to Wojna o Niepodległość Stanów Zjednoczonych w latach 1775-1783.
Z doświadczeń wojny o niepodległość Stanów zjednoczonych kożystał oczywiście Tadeusz Kosciuszko tworząc z Kurpiów podobne jednostki.
Uwczesny "kodeks honorowy" zabraniał podobno strzelania do oficerów, że to niby nie fair że prosty chłop zabija oficera.
Niestety juz kilkadziesiąt lat później admirał Horatio Nelson "wpadł w oko" pod Trafalgarem francuzowi bez "głupich" zasad moralnych ... :lol:
Ale pierwszym konfliktem zbrojnym gdzie odziały snajperów wykożystywane były na bardzo szeroka skalę to Wojna Secesyjna 1861-1865, a pierwszym "seryjnym" karabinem snajperskim miał być Coolt Root którego replikę posiada kolega marekp. Niestety, po ujawnieniu swoich wad Colt bardzo szybko zastąpiony został karabinem Spencera. Ciekawe, czy Colty Rooty zakupione przez Rząd w czasie Powstania Styczniowego to były "nówki" czy raczej "używane ale dobre"? Zresztą, po dość krótkim czasie skąpe powstańcze siły posiadały w wyniku zagranicznych zakupów broń technologicznie lepszą od uzbrojenia rosyjskich żołnierzy .... tylko ta przewaga liczebna ...
Wojna burska to też konflikt gdzie osadnicy świetnie posługujący się bronią palną przerzedzali szeregi Anglików. Konne grupy partyzantów burskich nosiły nazwę "comando" stąd wywodzi się idea oddziałów specjalnych, komandosów. A Anglicy zaczeli organizować dla miejscowej ludności cywilnej pierwsze Obozy Koncentracyjne ....
Pierwszej Wojny Światowej nie bedę omawiał, ale to Anglicy pierwsi wprowadzili snajperów na pierwszą linię.
Wojna Zimowa pomiędzy ZSRR a Finlandią w 1939 też jest pełna przeinaczeń. Właśnie czytałem wywiad z mjr Pauli Sola który smieje się z poglądu jakoby Finowie sadzali swoich strzelców wyborowych na drzewach. To po prostu Rosyjski mit. W jakiś sposób Rosjanie musieli usprawiedliwić klęskę swoich wojsk, a raczej odniesienie pyrrusowego zwycięstwa. tak na marginesie Finowie używali pierwszowojennych karabinów Mosin, nie były one widocznie takie złe jak przedstawia sie je w literaturze. Zresztą sami też produkowali udane modele Mosina, np wz 39. Gwoli wyjaśnienia mjr Sola jest podręczników dotyczących szkolenia i taktyki fińskich snajperów.Prowadził też 5. Lapua Sniper Competition, zawody snajperskie otwarte nie tylko dla Finów i nie tylko dla żołnierzy zawodowych.
Dalej może ktoś inny pociągnie temat oddziałów strzelców wyborowych?
nara
ps oczywiście nie ustrzegłem sie błedów, ortograficznych też ... :lol:

  Gra pozorów, czyli organa przedstawicielskie w wojsku
Do napisania do tego tekstu zmusiły mnie sygnały płynące z różnych źródeł.
Ustawodawcy mydląc nam oczy wprowadzili do armii organa przedstawicielskie mające wspierać działania na rzecz poprawy bytu i służby żołnierzy (by odwrócić uwagę od potrzeby istnienia związków zawodowych). A jak to wygląda w praktyce? Jaki mają wpływ na poprawę sytuacji w wojsku? Co w ogóle mogą i jaką mają siłę przebicia? Te pytania zaczynają być zadawane coraz częściej. Obraz wyłania się niezbyt optymistyczny. Niestety. Z własnych obserwacji wysnułem wniosek, że pomimo szczerych chęci naszych przedstawicieli (spora większość) wkradła się apatia i poczucie bezsilności. O ile, na najniższym szczeblu można mówić o pozytywnych działaniach mężów zaufania (choć i tu jeszcze to kuleje), o tyle im wyżej, tym gorzej. Tezę te wysnułem na podstawie niepokojów i to coraz większych związanych z ciągłą restrukturyzacją i nowelizacją prawa, w tym zwłaszcza sławetnej pragmatyki, ustawy emerytalnej (ciągłe plotki o jej zmianie na niekorzyść żołnierzy) oraz ustawy o zakwaterowaniu. By nie być gołosłownym: nowelizacja pragmatyki ciągnie się od prawie roku (mówi się o tym od początku jej wprowadzenia czyli od września 2003 r.), a ostatecznie wprowadza się pod obrady tylko „małą nowelizację” dotyczącą okresów przejściowych. Tak, to ważne, ale to nie załatwia sprawy ! Proszę zapytać kapitanów, którzy nie mogą awansować, bo nie mają „podyplomówki”, ale już major bez niej może swobodnie awansować na podpułkownika !! Wkrada się więc w szeregi tych młodych ludzi zwątpienie i niechęć do dalszej służby (w tym myśl o odejściu do cywila). I nie dziwię się temu. Wielka rotacja trwa, ale od pewnego szczebla. Innym problemem jest nieuregulowanie spraw z zakwaterowaniem. Gro z nas ma „kwatery stałe” (nikt nie zmienił decyzji administracyjnych, bo i nie ku temu podstaw) i nie wie czy po zakończeniu służby otrzymają odprawę mieszkaniową. Gdyby był jasny zapis, że żołnierze posiadający takie „kwatery” otrzymają odprawę nie byłoby kolejnej niepewności. Lub też wyznaczyć i określić, że wszyscy obecnie służący i posiadający mieszkania mają kwatery służbowe. Szybko i sprawnie rozwiązałoby to definitywnie ten problem. Ale chyba i WAM nie jest zainteresowany rozwiązaniem tego problemu i niepotrzebnie traci energię na batalie z żołnierzami, miast zając się tym, do czego jest powołana. A już niezrozumiałe jest dla mnie to, że tak mało jest kwater służbowych lub jej kompletny brak (przykład garnizonu Mirosławiec, gdzie od ponad 2 lat nie wyznaczono ani jednej kwatery służbowej, jakbyśmy byli żołnierzami nawet już nie drugiej kategorii). O plotkach o ustawie emerytalnej już nie wspomnę, ale i tu jest wielki niepokój z kilku powodów (o czym można poczytać w innych tematach).
Wracając do tematu. Chwała i cześć Konwentowi, że usilnie lobuje na rzecz stabilności i poprawy służby,. Ale sukces jest niewielki. Na spotkania przychodzą „drugie garnitury”, bo prezesi (w tym WAM – pozdrowienia dla nowego Prezesa p. Kotasa) czy Minister wysyła zastępców, którzy na trudniejsze pytania odpowiadają, że nie są władni podjąć jakąkolwiek wiążącą decyzję. Myślę, że właśnie, dlatego „naczelni” unikają takich spotkań, aby nie być posądzeni o to, że coś obiecali, a nie dotrzymali słowa. Jednak taka postawa jest dla nich wygodna, ale ukazuje gdzie mają naszych przedstawicieli. Zresztą podejście decydentów widać było po organizowanych czatach – jedne z Ministrem, który odpowiadał na łatwe i przyjemne pytania, a drugi z prezesem WAM zorganizowanym w czasie pracy i podczas największych ćwiczeń od kilku ładnych lat, gdzie atmosfera była również sielankowa.
Nie wspomnę już jak traktują (traktowali) i jakie podejście do Konwentu mają (mieli?) dowódcy poszczególnych rodzajów SZ. Miejmy nadzieję, że po nowych nominacjach (tych przyszłych też) to się zmieni.
Stąd chyba zajęcie się przez Konwent „Kodeksem honorowym żołnierza” jako temat bezpieczny, bo nie kosztuje on nic i wykaże, że coś organa robią i mają na to wpływ. Jednym, słowem – temat zastępczy jak dyskusje w Sejmie o aborcji. Znów trudne sprawy zamiata się pod dywan mając nadzieję, że „jakoś to będzie”. Do czasu. Aż dziw bierze, że to wszystko jeszcze nie runęło. A może ma runąć, aby w końcu powstało coś naprawdę stabilnego i dobrego
Reasumując: jak wynika z powyższych rozważań, o ile organa sprawdzają się w „liniówce”, o tyle na najwyższym szczeblu mają zbyt mało do powiedzenia, bo „tylko” konsultują lub opiniują (nic wiążącego) akty prawne oraz traktowane są jako „zło konieczne”, aby zamknąć nam buzie byśmy nie twierdzili, że mamy coś do powiedzenia.

  Gra pozorów, czyli organa przedstawicielskie w wojsku
Tyle zebrało się naszym przedstawicielom, że sam nie wiem, od czego zacząć. Gdyby nie wspaniały serwer jednego z RSZ, z którego korzystam w internacie, odpowiedziałbym już dziś w południe. Nie widzę też odwagi ze strony żadnej z wywołanych osób. A szkoda! Taki odzew w dyskusji na temat reprezentacji zawodowej daje nadzieję, że w przyszłych wyborach nie wybierzemy już „figurantów”, bowiem boli mnie, że tacy również są wśród nas i „pracują” na nasze (moje także) konto.

Zatem - Pomocnik dcy ds. Podoficerów - nie jest on z wyboru społecznego i mylnie kojarzony jest ze społecznym reprezentantem środowiska. To jest głównie żołnierz dowódcy! A, że niektórzy z nich podjęli się próby reprezentowania swoich kolegów wobec przełożonych, to chwała im za to.

Tak więc, wystarczy wybrać odpowiednią osobę, co w jednostkach nie jest trudne, gdyż wszyscy się znają i wiedzą kto i co sobą reprezentuje. Jeżeli taki mąż zaufania informuje nas co jego wyższy "mąż" robi (a jest to w jego interesie) lub nie robi, to na najbliższym zebraniu ustalamy, że aby nie popierać tej kandydatury na następną kadencję. I tak aż do najwyższych przedstawicieli.
Wszyscy nasi – społecznie wybrani reprezentanci - podlegają i powinni podlegać społecznej weryfikacji. Jeśli uczciwie, aktywnie i z sercem robią swoje, to ci nie powinni bać się pełnej oceny środowiska, która już powoli się zbliża, bowiem za kilkanaście miesięcy kończy się ich kadencja. To środowisko, koledzy, my wszyscy zainteresowani ich skutecznością (moją również) powinni wystawić rachunek za dotychczasową działalność.

Stąd chyba zajęcie się przez Konwent „Kodeksem honorowym żołnierza” jako temat bezpieczny, bo nie kosztuje on nic i wykaże, że coś organa robią i mają na to wpływ. Jednym, słowem – temat zastępczy.
Wbrew pozorom, to nie jest „bezpieczny” temat – w kontekście naszego stanowiska zawodowego i wielu wątpliwości naszych kolegów – zwłaszcza w sytuacji kondycji finansowej rodzin wojskowych i niejednokrotnie przedmiotowego traktowania kadry zawodowej. Widzimy kodeks przede wszystkim, jako wyzwanie wobec wszystkich władz, pokazując, że mamy jeszcze swoją dumę i honor.

Apeluję do wszystkich, aby jednak idei organów przedstawicielskich totalnie nie zaprzepaścić. Zbyt wielu osobom i instytucjom byłoby to rękę, a psucie prawa stałoby się już chyba zasadą. A może rzeczywiście wcześniej czy później idea związków stanie się realnością?
Właśnie na ukończeniu jest procedowanie nowelizacji Rozporządzenia MON organach przedstawicielskich, w którym – mam taką nadzieję - reprezentacja środowiska podoficerów wyjdzie z poziomu jednostki wojskowej, natomiast dowódcy zobowiązani zostaną do cyklicznych spotkań z mężami zaufania.

Na dzisiaj dla Konwentu najważniejszym tematem jest nowelizacja Ustawy Pragmatycznej oraz podwyższenie wskaźnika bazowego.

Panu Generałowi Polko serdecznie dziękuję za zaproszenie, które przyjmuję z radością.
Pozdrawiam. Anatol Tichoniuk

  Gra pozorów, czyli organa przedstawicielskie w wojsku
Panowie,przedstawiciele Konwentu,swoimi wypowiedziami (X-man) potwierdzacie tylko,że pracujecie pod ministra,nie pod żołnierzy.Widać musiał pan czekać na wystąpienie P.Gen.Polko,który zna problemy żołnierzy (czyt.niskie uposażenia itd) i je panu uświadomił zabierając głos na spotkaniu Konwentu Meżów Zaufania Sił Zbrojnych RP,bo wszyscy inni byli tak podnieceni kodeksem honorowym (czy może przestraszeni,co minister sobie pomyśli,jeśli któryś z panów płk.wspomni o podwyżkach),że taka drobnostka jak podwyżka dla kadry (chociażby nawet o tą inflację) umknęła ich uwadze. To po co panowie istniejecie jako nasz organ przedstawicielski skoro nie załatwiace ważnych spraw dla żołnierzy Chyba wasza (specjalnie napisałem wasza) instytucja mogłaby przestać istnieć,a waszą rolę i funkcję powinno przejąć BBN z P.Gen. na czele,bo widać mają dużo więcej do powiedzenia na temat tego co nas,czyli kadre SZ RP boli i co więcej dobitnie przekazać to panu ministrowi.Panowie czas chyba kończyć,bo takimi duperelami jak kodeks,wf itd rodzin nie nakarmimy
Surowa jest moja wypowiedż i mam nadzieję,że nikogo nie uraziłem, ale takie jest moje zdanie na temat Konwentu:!:

Pozdrawiam



Oto fragment mojego wystąpienia nt. podwyżek, otwierającego plenarne spotkanie Zgromadzenia Mężów Zaufania SZ RP z kierownictwem MON:
"Szanowny Panie Ministrze,
Zostałem zobowiązany przez żołnierzy zawodowych do przedstawienia stanu nastrojów na tle sytuacji materialnej kadry zawodowej. Żołnierze dostrzegają, że w 2007 roku po raz pierwszy nie będzie nawet podwyżki inflacyjnej, natomiast coraz więcej jest grup zawodowych, jak służba zdrowia, nauczyciele, a niebawem może funkcjonariusze MSWiA, które ją wywalczyły
Stąd też stawiane są pytania - Jak zachować godność i honor, kiedy do wojskowego domu zagląda bieda? Jak zachować godność, kiedy powszechnym jest odwoływanie się żołnierzy do ustawowego zapisu w Ustawie o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, że „Państwo zapewnia żołnierzom zawodowym godne warunki życia umożliwiające oddanie się służbie Narodowi i Ojczyźnie, rekompensujące odpowiednio trud, ograniczenia i wyrzeczenia związane z pełnieniem zawodowej służby wojskowej.”
Trybunał Konstytucyjny orzekając w sprawie możliwości tworzenia związków zawodowych w wojsku stwierdził, iż Państwo przejmuje na siebie część uprawnień związkowych, zatem nie ma potrzeby ich zakładania w wojsku.
Podkreślenia wymaga fakt, iż większość wojskowych garnizonów dyslokowanych jest w rejonach o najwyższym bezrobociu w kraju. Stąd, ponad połowa żon żołnierzy zawodowych nie pracuje – o czym Konwent informuje w swoim ostatnim stanowisku - (wskaźnik bezrobocia najwyższy jest tam, gdzie są największe jednostki: 11 DKPanc, 12 i 16 DZ). Pamiętać także należy, iż ze względu na ciągłe zmiany miejsca służby żony żołnierzy nie mogą budować swojej kariery zawodowej, co również znacząco wpływa na dochody rodzin wojskowych.
Należy przy tym podkreślić, że znaczna część kadry, głównie podoficerów zawodowych nadal cyklicznie korzysta z dodatków mieszkaniowych udzielanych przez urzędy gminne. Niektórzy żołnierze, których dochody kwalifikują się do przyznawania takiej pomocy jej nie odbiera, uznając, że nie licuje to z honorem żołnierza. To wstyd, że w ogóle dochodzi do takich sytuacji. Stan ten, w połączeniu z doraźnym ratowaniem rodzinnych budżetów przydzielanymi zapomogami jest trudny do zaakceptowania i uwłaczający godności żołnierza.

Podkreślić należy również brak możliwości podejmowania dodatkowych prac zarobkowych przez zdecydowaną większość żołnierzy oraz wyboru i zmiany miejsca pełnienia służby, kosztowne „życie na 2 domy” oraz pełną dyspozycyjność. Co więcej, charakter służby w sposób istotny różni się od stosunku pracy.
W związku z pełnieniem służby w wojsku ograniczeniu ulegają prawa obywatelskie, jak np. zakaz przynależności do partii politycznych, czynnego udziału w życiu politycznym oraz zrzeszania się w związki zawodowe, których zadaniem jest przecież obrona praw swoich członków.
Natomiast podwyższenie wskaźnika bazowego stworzyłoby warunki do zwiększenia uposażenia na najniższych stanowiskach. Co więcej, zmiana cytowanego mnożnika pozwoliłaby również na uczynienie zawodu żołnierza bardziej konkurencyjnym na rynku pracy oraz dokonanie motywacyjnych regulacji w systemie uposażeniowym kadry zawodowej.

Szanowny Panie Ministrze,
Ufamy w to, iż możemy liczyć na wsparcie i przychylność Pana Ministra dla kadry zawodowej w procesie ewentualnych uzgodnień zmiany wysokości wskaźnika bazowego uposażeń żołnierzy zawodowych. Konwent Dziekanów oraz obecni tu mężowie zaufania pozostajemy w przekonaniu o korzystnym stanowisku Pana Ministra w powyższej sprawie."
Pozdrawiam wątpiących, a propos "podniecenia kodeksem".
A.T.

  [Ploteczki] Jednak kombinują z emeryturkami!!!
dziamdziak napisał/a:
zostanie uczynione (podobnie jak Jabu Ustawa) po to aby doprowadzic do exodusu (w szczególności młodej kadry) gdyz zapewni to przetrwanie dinozaurów - kadry z wysługą 30 - 35 lat słuzby

Cytat z sierżanta H:
,,No to chyba troszke przesadziłeś....Nie zaprzeczam że wszystko jest możliwe w naszym wspaniałym kraju i resorcie ale nie wmówisz mi że będzie to robione żeby pozbyć się młodej kadry która pod względem liczbowym jest dziś "trzonem armii" (nie dziele tutaj broń Boże na korpusy osob.) ???? W dzsiejszej walce o profesionalizację armii i tych wszystkich (rozpaczliwych czasami i nieudanych) próbach podwyżek uposażeń??? 30-35 lat wysługi?? To kogo oni będą chcieli mieć w armii?? Dowódców rodzajów sił zbrojnych i sztab generalny??? To już chyba lekka przesada i teoria spisku Panie Dziamdziak....A pasjonaci?? o czym mówisz?? Ilu ich jest i będzie ?? Starczy na rozwiniętą brygade?? chyba nie...."


Nie przesadziłem Panie sierżancie. Zdecydowana wiekszość zmian w armii w ostatnich latach uderzała w kadry stosunkowo najmłodsze. Nikt ich odejściem z MON się nie przejmował i zapewniam Pana sierżanta - nadal nie przejmuje. Większośc ustaw dot. wojska jest redagowana przez wojskowych i pod wojskowych (dane pokolenie), bo kto inny ma przedłozyc projekt, kto go uzgodnic, klepnąć i powiedziec - tak będzie OK? Robi to kadra w zaawansowanym wieku emerytalnym, pod siebie aby jeszcze pare lat .....To,że spowodują odejście iluś tam ludzi młodych, nikogo nie obchodzi, tym bardziej,ze na wszystko się patrzy poprzez kadencję sejmu czy danego rządu. Czy ktos u nas za coś poniósł (no moze poza p. Rywinem, konsekwencje)? Nikt, poza grupa ludzi z MON, SG WP i paru jeszcze miejsc, nie połapie się w tym bałaganie, w którym śwaidomie i celowo dokonana zostanie prawna operacja w czyims interesie. Przykład to pragmatyka. Wszyscy wiemy,ze ustawa pragmatyczna jest tragiczna, tak samo kwaterunkowa, czas więc na emerytalną bo o nowelizowaniu ustawy powszechnym obowiązku już nikt nie myśli, gdyż z racji emigracji masowej do deczydentów dotarło,ze musi powstac w perspektywie 5-10 lat armia zawodowa. Dlaczego, bo nie sposób ściągnąć do kraju i wcielić na siłę do wojska te tysiące poborowych zza granicy, co 4 literach maja to państwo i tę ustawę łacznie z jej obowiązkiem. Trzeba patrzec na polityke realnie, nie łudzić się i nie pokładać nadzieji w powszechnie kwitowanych śmiechem zapisach np. Konstytucji, traktowanej podobnie jak w wojsku Kodeks Honorowy Żołnierza (czy ktos w sądzie powołuje się na zapis konstytucji - raczej nie bo świadom jest skutku, a czy w wojsku ktos powołuje się na w/w Kodeks, no tez nie bo naraża się na śmieszność). I jeszcze jedno, polityków tak naprawdę armia wogóle nie interesuje, byleby była defilada ikogo wysłać na misje. A tak to ich to nie dotyczy, ich dzieci tym bardziej i nie chca nawet wiedzieć w czym rzecz. Jeden wyjątek był min. Szeremietiew, chłop chciał się wojska nauczyć. Jak skończył? Walczy o swe dobre imię, jak ci z Naghar Khel, co to przy okazji ich nazawnia przez ministra wyszedł jego prawdiwy do nas stosunek i wiedza o wojsku, dowodzeniu, mechanizmach itd.

  Kika słów o pogrzebie Tomka...
(…)czy to ten dotkliwy ból, Panie pułkowniku, skłonił Pana do opowiadania dowcipów na płycie lotniska w Królewie, kiedy rodzina pogrążona w żalu stała tam niedaleko Pana, a samolot wylądował z trumną Tomka ???



czy to ten smutek skłonił Pana do wyrażenia się również na lotnisku, w sposób wręcz obraźliwy , że chłopaki będą teraz biegać z różą w zębach bo... młoda wdowa z pieniędzmi (….), czy ten ból i smutek nie pozwoliły przerwać Panu urlopu i wrócić do jednostki na wieść, że zginął żołnierz z Pana jednostki ??? Nie pozwolił Panu na przybycie do Rodziny zmarłego i dlatego Pana zastępca reprezentował jednostkę???



Słów wysłuchali też koledzy Tomka, którzy przyjechali z całej Polski, przyjechali pożegnać kolegę i przyjaciela z III zmiany PKW Irak, w odpowiedzi na ich prośbę o zakwaterowanie w jednostce usłyszeli stanowcze NIE !!!



Z niedowierzaniem i wzbierającą złością czytałem tekst Cześka Faktem jest, że otrzymywałem wcześniej sygnały, że pogrzeb naszego kolegi był zakłócony ekscesami i „udziwnieniami”. Nie do końca byłem przekonany, że w taki sposób można było postąpić. Teraz jednak mam tego potwierdzenie z relacji światków obecnych na tej przygnębiającej uroczystości (napisano do mnie emaile i poprzez komunikator gg).
Zachowanie i słowa na pogrzebie pewnych osób napawa mnie pogardą i obrzydzeniem (odruch wymiotny). Takiego zdziczenia obyczajów, bezduszności i arogancji dawno nie widziałem (czytałem).

Oto motto niedawno przyjętego „Kodeksu Honoru Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego”.
„Honor służby jest jak sztandar,
z którym żołnierz rozstaje się wraz z życiem"
JÓZEF PIŁSUDSKI

Dowódca 13 pplot ppłk. Roman C. z Elbląga sprzeniewierzył się wielu zapisom tego Kodeksu
Począwszy od rozdziału pierwszego mówiący o „Godności i honorze żołnierza zawodowego”:
Pkt. 2. Honor żołnierza zawodowego to postawy i działania, które znamionują uczciwego i prawego człowieka. Jest źródłem jego czci oraz moralnych wartości środowiska zawodowego.
Pkt.6. Respektuje normy prawne i społeczne. ….
Pkt.7. Cechuje go szczerość i szacunek dla innych. ….
Pkt.8. Nie dopuszcza się czynów, narażających na uszczerbek jego honoru i dobre imię wojska.

„Żołnierz zawodowy w służbie”:
Pkt.3. Kształtuje pozytywne cechy charakteru …..
Pkt.6. Jako przełożonego w każdej sytuacji obowiązuje go kultura dowodzenia
Pkt.8. W relacjach z podwładnymi i współpracownikami wyraża szacunek dla drugiego człowieka i jego godności osobistej, kieruje się poczuciem sprawiedliwości oraz dąży do umacniania więzi koleżeńskich.

„Żołnierz zawodowy poza służbą”:
Pkt.1. W środowisku społecznym prezentuje najwyższe wartości moralne i obyczajowe. Jest wzorem kultury osobistej i dobrego wychowania.
Pkt.3. Odnosi się z szacunkiem i zrozumieniem do obowiązków i potrzeb rodzinnych swoich podwładnych i kolegów.
Pkt.5. Nie jest obojętny wobec negatywnych postaw i poczynań. Udziela pomocy potrzebującym i występuje w obronie pokrzywdzonych.
Pkt.6.Nie podejmuje działalności, która naruszałaby jego dobre imię i dobre imię Sił Zbrojnych RP.

Postawa dowódcy (celowo z małej litery) jest godna potępienia i wyciągnięcia w stosunku do jego osoby środków dyscyplinarnych, skończywszy na usunięciu z naszych szeregów w myśl Kodeksu Honoru:

„Postępowanie w sprawach honorowych
Pkt.2. Potępia wszelkie zachowania, naruszające honor i godność żołnierza zawodowego.

Panie i Panowie,
nie tolerujmy w swoich szeregach osobników, którzy swoją postawą, słowem i czynem deprecjonują nasz zawód Nie tolerujmy w swych szeregach cyników wyzutych z „wyższych” uczuć Nie tolerujmy w swoim środowisku osobników mających w głębokim poważaniu swych podwładnych oraz ich rodziny
Ś.p. Tomasz Murkowski zapłacił najwyższą cenę i won każdemu, kto tego uszanować nie potrafi.
Mam nadzieję, że przełożeni zareagują i napiętnują w odpowiedni sposób taką postawę. Liczę także, na Konwent Dziekanów, że zajmie stanowisko w tej bulwersującej sprawie. Także Dowódca RSZ – gen Skrzypczak powinien bardzo mocno zainterweniować (otrzymał od nas spory mandat zaufania) i niech się dowie jakiego ma podwładnego.
Myślę, że zhańbiono nie tylko honor żołnierza, ale mundur i Ojczyznę, a tego płazem nie można puścić.
Żonie Tomka - Małgosi wyrazy szczerego współczucia z powodu straty Męża, Ojca dzieci – Laury i Agnieszki oraz głowy Rodziny. Jesteśmy z Panią całym sercem.

P.S. Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale moje wzburzenie nie ma granic. Cisną mi się na usta słowa niecenzuralne, które oddałby targające mną emocje, ale przez wzgląd na pamięć o naszym koledze wstrzymam się przed tym.

  Armia bez zdrowego rozsądku
Wojsko – Policja? Zagrożenia XXI w. sprawiają, że mieszają się nam role policjanta i żołnierza co ma fatalny wpływ na stan wojska i policji bowiem nie wydaje mi się, aby można było kwestie obrony narodowej powierzać policjantom, a sprawy bezpieczeństwa wewnętrznego, publicznego powierzać żołnierzom.
Generalnie - policjant ma za zadanie aresztować przestępcę i doprowadzić go przed wymiar sprawiedliwości; żołnierz ma unieszkodliwić wroga (zabić go), odeprzeć obcą agresję. Z tego powinny więc wynikać inne jednak zadania dla policji, a inne dla wojska, odpowiednio także struktury, organizacja, wyposażenie, itp., itd.
To prawda, że policja i wojsko powinny ze sobą współpracować, ale nie powinny chyba występować w odmiennych rolach, żołnierze w roli policjantów, czy policjanci w roli żołnierzy. Wydaje mi się, że w powyższej kwestii nie mamy w Polsce tzw. jasności. System reagowania na zagrożenia okresu pokojowego, w którym rolę zasadniczą powinien odgrywać resort spraw wewnętrznych (wojsko funkcje wspierające) i system obrony państwa (SOP) z decydującą rolą wojska (podporządkowane obronie wsparcie policji i innych służb) to chyba w naszych warunkach czas przyszły niedokonany? Gdyby było inaczej to pan gen. Polko, dziś odpowiedzialny za BBN nie pisałby, że:
Wojsko trzeba zmieniać mądrze - tak, aby zachowało zdolność do reagowania, gdyby miał się spełnić najgorszy scenariusz. Dowodzący muszą wiedzieć, czego się od armii oczekuje i jakie zadania ma spełniać.


Skoro tak pisze wnoszę, że jeszcze wojska nie zmieniliśmy mądrze (niemądrze kilka razy zmienialiśmy), a więc i SOP raczej pieśn przyszłości.

Celne uwagi dotyczące kondycji wojska zgłasza pan dziamdziak .
Polska armia ma przede wszystkim przestarzały stosunek do człowieka. Jest to relacja post-sowiecka, wiernopoddańcza, która pozwala tępić kadry wg woli pana dowódcy, szefa itd.


Wydaje mi się, że kwestia miejsca „człowieka” w naszym państwie to szerszy problem, nie tylko wojskowy. Nasz polski wolny rynek coś bardziej przypomina XIX-wieczny dziki kapitalizm, w którym godność człowieka (w tym jego dobrobyt) to była sprawa najmniejszej wagi – w końcu socjalizm miał jakieś racjonalne podstawy. Mamy więc protesty pielęgniarek, sytuacje, gdy warto raczej coś robić na szaro, niż przyjmować prace za marne grosze. Wakaty w policji i chyba kłopot z rekrutacją chętnych na żołnierzy zawodowych (armia zawodowa?) też tego dowodzą. Może więc nie tylko relikty post-sowieckie mają zły wpływ na stosunek wojska do człowieka?
Polska armia posiada anachroniczne i oszukańcze w stosunku do żołnierza regulacje prawne, które w żaden sposób nie stwarzają mu warunków do pełnego oddania się służbie. Polaka armia to armia korupcji kadrowo - awansowej, doboru negatywnego kadr. Polska armia to przechowalnia w dużej mierze starej daty nieudaczników, którzy już raz pokazali gen./płk Polce gdzie jego miejsce. Tysiące kadry w podobnej sytuacji już z cywila nie powróciło bo nie ma jak (plecy, układy itp.) i za bardzo możliwości prawnych.


Tu absolutnie zgoda.
Polska armia nie zna pojęcia honoru, a Kodeks Honorowy, nie dość, że mało przydatny jest przedmiotem kpin.


Polskiemu wojsku potrzebne jest więc dobre prawo, gwarantujące żołnierzom godną służbę i także, a może nawet zwłaszcza - odrodzenie patriotyzmu. To drugie jest najtrudniejsze bowiem zmiana świadomości żołnierzy i odbudowa morale wojska nie są łatwe. To proces który musi trwać latami. A ważne jest, aby nasi wojskowi „uczniowie” mieli zawsze odpowiednich „wychowawców”, bez względu na zmiany w MON wywoływane wyborami. Czy ten warunek wychowawczy współczesna Polska może spełnić?
RSz

  Minister wydal rozporzadzenie
Witam ponownie
Nie uważam się za eksperta w sprawach prawnych . Ukończenie studiów prawniczych to, jak mawiał jeden z profesorów, zaledwie podstawówka. Dlatego polecam konsultacje z prawnikami. Oni są po aplikacjach i to ich można nazywać ekspertami.
Co do Twojego kolejnego postu, to już wyjaśniam (choć nie wszystko – dlatego polecam prawników).
Odpowiedź na Twoje pierwsze pytanie zawiera art. 18 Ustawy z dnia 25 maja 2001 roku o odpowiedzialności majątkowej żołnierzy, cyt.: spory dotyczące odpowiedzialności majątkowej żołnierzy rozpoznają sądy pracy oraz sądy pracy i ubezpieczeń społecznych. Art. 17 odsyła do Kp – tylko jednak w zakresie przedawnień roszczeń. Dalej chyba nie muszę wyjaśniać – sprawa jest oczywista.
Nazwa – sąd pracy – nie oznacza, iż zajmuje się wyłącznie przepisami Kodeksu pracy – przedmiotowość tych sądów jest o wiele szersza.
Odpowiedź na Twoje drugie pytanie zawarta jest w art. 60 ust 2 (nie zapominać o wyjątkach zawartych w ust. 3) Ustawy z dnia 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (Dz. U. z dnia 20 października 2003 r.), cyt.: zadania służbowe żołnierzy zawodowych powinny być ustalane przez przełożonych w sposób pozwalający na ich wykonanie w ramach czterdziestu godzin służby w tygodniu, z uwzględnieniem trzymiesięcznego okresu rozliczeniowego dla czasu służby ponad tę normę, z zastrzeżeniem ust. 3.
Co do kolejnego (trzeciego) pytania – musze zaprzeczyć, iż mamy prawo do tzw. urlopu na żądanie. Urlop taki przysługuje jedynie pracownikowi i regulowany jest przepisami Kodeksu pracy. Jeżeli znasz jakieś inne podstawy prawne i nadal twierdzisz, że nam się ten urlop należy, to proszę o konkretne przepisy prawne. Osobiście uważam, iż takowe nie istnieją.
Kolejne (czwarte) pytanie. Podstawowym aktem prawnym jest Ustawa z dnia 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych (Dz. U. z dnia 20 października 2003 r.) i wszystkie jej akty wykonawcze (rozporządzenia). Jest jeszcze kilka aktów prawnych (m.in. ustaw) – polecam stronę Departamentu Kadr i Szkolnictwa Wojskowego (link Prawo) – tam przedstawione są one dość przejrzyście. Również ujęty jest tam Kodeks pracy. Zaznaczam jednak, iż m.in. dlatego, że dotyczy nas kwestia bhp. Możemy stosować przepisy Kp tylko i wyłącznie wtedy, gdy przepisy ustaw dotyczących żołnierzy odsyłają do tych konkretnych przepisów Kp. W sprawach precedensowych przed sądem, gdy nie ma regulacji w ustawie, można na zasadzie analogii skorzystać z przepisów Kp. Ale tak jak wcześniej napisałem – jest to dość płynne i dyskusyjne.
Jeżeli chodzi o to, czy podlegamy przepisom dotyczącym mobbingu? To odpowiedź jest również bardzo prosta – nie podlegamy. Czy lobbing istnieje w wojsku? Pewnie tak, ale to nie oznacza, że można powoływać się na przepisy dot. mobbingu przed sądem. Osobiście uważam, iż wielu żołnierzy nadużywa tego pojęcia. Charakter służby wojskowej jest taki, a nie inny. Nie spodziewaj się, iż przełożeni będą prosić Cię o wykonanie polecenia. Ramy przełożeństwa określone są przez przepisy i regulaminy. Zapewniam Cię, że mądra realizacja praw z nich wynikających obroni Cię przed tzw. mobbingiem w armii.
Na koniec prośba. Zanim cokolwiek zarzucisz mi – zapoznaj się z przepisami. Twierdzisz, iż gdybym miał rację, Twój dowódca nie odsyłałby Cię do przepisów Kp, a Sąd Pracy nie rozpoznawałby Twojej sprawy. Odpowiedzi na ten temat udzieliłem w Twoim pierwszym pytaniu.
Nie zarzucaj mi również stronniczości. Patrzę na to obiektywnie (staram się). Od 1993 roku służę w wojsku i również odczuwam na sobie wszelkie zmiany przepisów. Nie mam interesu w tym, by kogoś oszukiwać – wręcz przeciwnie. Poprzez to forum próbuję wyjaśnić, a czasem wyprostować wypowiedzi niektórych osób.
Jeżeli nie ufasz prawnikom wojskowym, to są również cywilni. Jesteś przekonany o swojej racji, więc nie obawiaj się dochodzenia swoich praw przed sądem.
Ja również jestem za tym, by w przypadku naruszenia przepisów dochodzić ich realizacji przed sądem. Różnica między nami polega jednak na tym, iż Ty mówisz tak jak populista. Ja wolę jednak argumentację merytoryczną.
Co do tego, czy nasza polemika jest jałowa? Może dla kolegi tak. Mam nadzieję, że choć jedna z osób czytających naszą wymianę argumentów wyciągnie z tego wnioski i chociaż kilka spraw będzie dla niej przez to bardziej „przejrzystych”.
Na koniec mój drobny apel o bardziej honorową wymianę zdań. Możemy zarzucać komuś kłamstwo powołując się na „jakieś” przepisy Unii Europejskiej. Trudności przychodzą wtedy, gdy ktoś prosi nas o konkretne akty normatywne UE. Proszę więc o ty, by w przypadku powoływania się na prawo UE przytaczać konkretne jej dyrektywy, bądź rozporządzenia.
Z pozdrowieniami

  1
Jeżeli za porównywalny uznajesz stopień komplikacji procesu rozkładania P-64/P-83 z Wistem, to chyba - jak pisałem - Bóg cię jednak opuścił. Do prawidłowego rozłożenia P-94 trzeba wykonać więcej czynności manualnych, które śmiało można określić procesem złożonym, zwłaszcza w kontekście konieczności przekazywania ich w procesie szkoleniowym innym osobom.

Remov, jaką Ty masz kategorię zdrowia? D czy E? Czy Ty w ogóle byłeś kiedyś w wojsku albo innej strukturze siłowej?

Czy zdajesz sobie sprawę, że wojsko nie jest bynajmniej zbiorowiskiem Einsteinów, lecz ludzi raczej przeciętnych; może silnych duchem i ciałem, z poczuciem misji i celu, ale zarazem takich, którym trzeba coś pokazać parę razy więcej niż innym, bo to pojęli. Z tego też względu broń etatowa winna być możliwie najprostsza. Zajęcia na temat z pozoru prostych czynności trzeba czasami ponadplanowo przedłużać bądź powtarzać, z uwagi na słaby poziom ich wykonawstwa. Żaden konspekt do takich zajęć nie pomoże, a szkolący nie zawsze maja odpoweidie przygotowanie pedagogiczne i cierpliwość porównywalną z moją.
W takich warunkach sprawdzają się rozwiązania najprostsze, intuicyjne, i to nie tylko w armii z poboru powszechnego. Armia stricte zawodowa nie ma takiej siły przyciągania, by byli w niej szeregowymi inżynierowie.

Co do wycieczek osobistych pod moim adresem-konsekwentnie podtrzymuję zamiar nie polemizowania z Tobą na tym polu. Trzymam się w tym zakresie żelaznej zasady kodeksów honorowych, iż obrazić człowiekam może tylko ktoś, kto ma tzw. zdolność honorową. Ludzie nazywający bliźnich ,,chłopkami-roztropkami" niewątpliwie takiej nie mają. Stąd nie ma tematu, możesz sobie pisać o mnie co chcesz, a biorę to na klatę. Tylko frustraci i zgredy przejmowały by się takimi tekstami. Dość brutalnie a abrazowo powiedział to niedawno pewnien nieżyjący już niestety minister spraw zagranicznych, gdy Go obrażono.

Twoje oceny wyszkolenia żołnierzy WP są nieasłużonym policzkiem w twarz wielu ludzi. Owszem, są czarne owce, idioci którzy nie przyjmują do wiadomości wprowadzenia na uzbrojenienie nowej wersji PK, ale tzw. większość zna swoją robotę. Krzywdzące jest Twoje generalizowanie w tym zakresie i pochopnie wyciągane wnioski. Wojsko to nie tyko strzelanie z broni indywidualnej; znam ludzi którzy z P-83 nie trafiali w tarczę, a z S-60 trafiali w cel 1-2 pociskiem. Też są źle wyszkoleni? Zwolnić Ich? Stopnia wyszkolenia wojska nie możan oceniać przez pryzmat stopnia znajomości obsługi broni indywidualnej. Realia obecnej wojny-wyjąwszy konflikty asymetryczne-powodują, iż przeciętny żołnierz ma nikłe szanse by zobaczyć wroga w zasięgu strzału swojego karabinu. Ważne w co najmniej równym lub większym syopniu jest zatem, jak wykonuje on inne czynności.

Niechybnie czeka Cię tu ciężka przeprawa z innymi którzy myślą podobnie.

  Najwieksza porazka ONZ-UNOMUR, UNAMIR
Przypomnialem sobie jedno zdarzenie ze sluzby w misji pokojowej ONZ - UN w Libanie, gdzie wraz z kolega z Polski chor. szt. z Reszowa i jednym bardzo dobrym kumplem z Fidzi SGGT. Joseph NABULIVANGA GARANIVALU udalismy sie jak zazwyczaj na PX patrol do SAIDY pomiedzy Bejrutem, a Tyrem, gdzie rutynowo personel UN udawal sie tam na zakup ZLOTA, iz bylo tanie jak barszcz Ukrainski, a UN mial tam swoje znizki, gdzie mielismy w trojke dosc przykry incydent z lokalnymi wataszkami uzbrojonymi z pistolety i AK - 47, a mianowicie :

Sierzant Fidzyjski byl bardzo uczciwym, wierzacym katolikiem i z ciekawosci chcial zrobic z bliska fotki dla rodziny Meczetu Muzulmasnkiego w Saidzie, ale oczywiscie takich rzeczy oficjalnie nie wolno nam bylo robic, i wiedzielismy o tym doskonale oraz mielismy na ten temat szkolenia, pouczenia, przestrogi, ale to co zakazane zawsze najbardziej smakuje i SSGT. Joseph wykonal szybko z auta z TOYOTY kilkanascie fotek czesci wejsciowej do MECZETU Muzulmanskiego i doslownie w kilku sekundach podlecialo do naszego samochodu kilku uzbrojonych, brodatych, dobrze zbudowanych i wysportowanych jak bylo widac po sylwetce Arabaow, a dwoch z nich trzymalo w reku gotowe juz do strzalu pistolety chyba nawet to byly stare Rdzieckie TT-33 i zazadali oni od nas wydania kamer i sprzetu video.
ja bylem kierowca tej TOYOTY, ten Polak chor. szt. z Reszowa siedziel obok mnie, a kolega SSGT, iz byl najmlodszy stopniem siedzial na tylnym siedzeniu.
Ja mialem wraz z BUGIM pistolety P-83 oraz kazdy z nas mial TANTALA i kilka magazynkow amunicji, a Fidzol mial tylko swoje
M-16 i kilka magazynkow, ale to sa zolnierze jak mowilismy z krwi i mkosci, a nie popierduly.
Jeden chcial otworzyc moje drzwi i chyba mnie wyciagnac, ale zablokowalem swoje drzwi, BUGI nie, a FIDZOL wysiadl z auta przeladowal swoje M-16 i po angieslku zaczal krzyczec, aby sie cofneli, ale to bylo za puzno, a wiec, kiedy BUGI ten POLAK wysiadl pomoc mu, iz ja trzymalem auto na gazie w tym momencie FIDZOL kolba i rekoma zalatwil dwoch Arabow, ktorzy lezeli na ziemi, a my w nogi - dobrze, ze nikt nie strzelil z Arabow, ale FIDZOL byl gotowy odpowiedziec ogniem i ZROBILBY TO jak go znalem, a BUGI by mu pomogl, iz ja bylem kierowca i moim zadaniem bylo utrzymac auto.

Jak widzicie ja nie wiem jak bym sie sam zachowal, ale FIDZOL nie pozwolil zabrac sobie sprzetu Foto i Vide, a co za tym idzie musielibysmy oddac im swoj samochod i bron, a potem juz pozostaje ROTACJA wczesniejsza do kraju, ale FIDZOL na tej misji w Libanie i na Synaju spedzil ponad 12 lat i wiedzial jak postepowac z Arabami, iz ja bylem nowka na tej misji, iz to byla moja pierwsza misja, ale dzieki Fidzolowi nic sie nie stalo.

Potem po powrocie do bazy na spokojnie spytalem go Joseph strzelalbys, a on na to odpowiada " ja kocha swoje dzieci i zone TAK nie pozwolil by sobie zabrac broni, iz to dla niego pozbawienie honoru w oczach mlodszych stopniem, kolegow, przelozonych i kodeksu honorowego Armii Fidzyjskiej".

Dla mnie i innych byl przykladem i wzorem, iz nie bal sie w razie czego mimo, ze przepisy UN byly jakie byly, ale on postepowal najpierw jako zolnierz armii Fidzi, potem jako ONZ, a na koncu jako katolik, ale to byl zawodowy bokser ich armii i zawodowo gral w rugby, a mial ponad 2 metry wzrostu i wazyl ponad 125, a tkanki tluszcowej u niego nie znalazles, ale pomimo takiej budowy mysla bardzo trzezwo.

Pozdrawiam.

  Wybierzmy najlepszych! Apel Konwentu Dziekanów do kadry
Drogie Koleżanki i Koledzy,

Wybrani w demokratycznych wyborach mężowie zaufania i dziekani kończą 3-letnią kadencję. Jest to dobra okazja do podsumowania działań, jakie w tym okresie realizował Konwent, Zgromadzenia i Zebrania.
Zastrzegając, że nie wszystko nam się udało, a efekty niektórych zamierzeń będą odczuwalne dopiero w przyszłości, jako ewidentny dorobek należy wskazać:
l wypracowanie na przełomie 2005/2006 r. strategii rozwoju organów przedstawicielskich, w tym sposobów podniesienia rangi przedstawicieli korpusu podoficerów i szeregowych zawodowych,
l przyjęcie w 2006 r., w wyniku powszechnej dyskusji, Kodeksu Honorowego Żołnierzy Zawodowych Wojska Polskiego,
l pełnoprawne i aktywne członkostwo w Europejskiej Organizacji Związków Żołnierzy – EUROMIL.
l nowelizację przepisów rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej w sprawie organów przedstawicielskich żołnierzy zawodowych.

Szczególnie ważne, najbardziej oczekiwane przez całą kadrę zawodową i skuteczne okazały się działania na rzecz nowelizacji przepisów ustaw o podstawowym znaczeniu dla żołnierzy – ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych oraz ustawy o zakwaterowaniu Sił Zbrojnych RP, przywracającą m.in. bezpłatne internaty dla żołnierzy zawodowych. Podobnie ocenić można nowelizację przepisów wykonawczych odnoszących się do poziomu uposażenia, dodatków do uposażenia, dodatkowego wynagrodzenia, opłat za użytkowanie lokali mieszkalnych itp. Skutecznie uczestniczyliśmy w podejmowaniu korzystnych dla żołnierzy decyzji w sprawach:

    lpozostawienia odrębnego systemu emerytalnego służb mundurowych,
    lcorocznego podwyższania wskaźnika bazowego uposażeń żołnierzy w latach 2005-2009,
    lprzywrócenia dodatków za pełnienie nieetatowych służb dyżurnych,
    za rozłąkę lub alternatywnie zwrot kosztów dojazdu, a także dla personelu latającego i służby inżynieryjno-lotniczej,
    lzmiany zapisów decyzji Ministra ON w sprawie wyróżniania żołnierzy,
    lzmiany systemu ocen ze sprawdzianu sprawności fizycznej,
    lcorocznego wykupu ulgi na przejazdy PKP dla żołnierzy dojeżdżających do miejsca pełnienia służby,
    lnie zmniejszenia wysokości tzw. równoważników mundurowych;
    lpodjęcia prac nad przywróceniem podmiotowości żołnierzowi zawodowemu, tak w sprawie jego rozwoju służbowego jak i zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych.


Istotnym dla środowiska żołnierzy zawodowych było doskonalenie roboczych kontaktów z Sejmową i Senacką Komisji Obrony Narodowej oraz Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie bez znaczenia pozostają również efekty kontaktów z naszymi zagranicznymi partnerami. Z inicjatywy Konwentu w maju 2007 roku Polska po raz pierwszy była organizatorem 95. posiedzenia Prezydium EUROMIL. Na nasz wniosek EUROMIL opracowuje „białą księgę” standardów socjalnych żołnierzy armii państw europejskich. Pożyteczne doświadczenia uzyskujemy ze współpracy z naszymi sąsiadami, a w gronie naszych partnerów z Grupy Wyszehradzkiej strona polska odgrywa bardzo aktywną rolę.

Za zaangażowanie, za osobiste poświęcenie sprawie reprezentacji zawodowej i za serce włożone w działalność na rzecz interesu wszystkich żołnierzy w imieniu Konwentu wszystkim Wam dziękuję.

Ten kierunek powinien być utrzymany.
Czego powinniśmy zatem oczekiwać od wybieranych mężów zaufania oraz dziekanów korpusu oficerów? W moim przekonaniu, aby byli kompetentni, z zacięciem społecznym, umiejący rozmawiać i słuchać, odważni w wyrażaniu myśli oraz cieszący się autorytetem. Po prostu najlepsi. To oni będą „firmować” korpus zawodowy, uczestniczyć w dyskusjach, stawać w obronie słusznej sprawy, stać na straży praw żołnierzy oraz przestrzegania zasad Kodeksu Honorowego. Poza tym powinni umiejętnie godzić obowiązki służbowe ze społecznymi, zajmowane stanowisko w hierarchii służbowej z rolą męża zaufania. Wymaga to dokonania przemyślanych wyborów.

O czym więc dyskutować podczas wyborów, co wpisywać w program działania organów przedstawicielskich nowej kadencji?
Przed nami debata o tym, jak poprawić naszą działalność oraz skuteczność obiegu informacji w strukturach przedstawicielskich? Które sprawy są dla nas priorytetowe dziś i w najbliższej przyszłości? Jak zachęcić przełożonych do wymiany doświadczeń i współpracy? Wreszcie - jak budować autorytet żołnierza, poprawiać więzi między żołnierzami, budować warunki do skuteczniejszych działań służbowych?
Dotychczasowym naszym przedstawicielom, jak i obecnie wybieranym przydatne będą wszelkie uwagi i wnioski. Szczególnie ważne dla nas będą te, które dotyczą nowego zadania - sposobu wpisania mężów zaufania i dziekanów korpusu oficerów w postępowanie honorowe określone w Kodeksie Honorowym Żołnierza Zawodowego. Obiektywny osąd sukcesów i porażek mężów zaufania i dziekanów oraz organów pośrednich wymaga zatem otwartej dyskusji, krytycznej oceny, a nade wszystko artykułowania naszych wzajemnych oczekiwań oraz trafnych wyborów.

Wybierzmy Najlepszych

PRZEWODNICZĄCY KONWENTU

płk Anatol Tichoniuk

  Legia
Umundurowanie posiada charakterystyczne czerwone naramienniki oraz białe kepi. Uzbrojenie - karabin FAMAS.Legia Cudzoziemska (fr. La Légion Étrangère) to francuska, elitarna, zawodowa jednostka bojowa, w której formalnie mogą służyć wyłącznie obywatele obcych państw. W praktyce jednak część (jeden, dwóch na dwudziestu) żołnierzy stanowią rodowici Francuzi, którzy dostają przy rekrutacji obywatelstwo Belgii, francuskojęzycznej Kanady, Szwajcarii lub Luksemburga.

Historia
Jednostka została utworzona 9 marca 1831, głównie w celu ochrony francuskich terytoriów zamorskich podczas wojny w Algierii. Do dzisiaj posiada ona zakaz prowadzenia działań bojowych na terenie samej Francji. Zwykle jest ona wysyłana w najbardziej zapalne tereny, gdzie stanowi pierwszą linię frontu lub prowadzi działania poza linią frontu.

Skład Legii Cudzoziemskiej [edytuj]
Legia Cudzoziemska obecnie liczy 7662 żołnierzy w tym 408 oficerów, 1724 podoficerów i 5530 legionistów w 10 pułkach (regimentach), z których każdy posiada unikalną funkcję. Najbardziej znany i uważany za "elitarny" jest 2 REP (spadochroniarze) z bazą na Korsyce w Calvi. Jest to regiment o najbardziej zaostrzonej dyscyplinie, w stanie ciagłej gotowosci bojowej. 1 cudzoziemski pułk kawalerii zachował najwięcej tradycji Legii i w nim należy szukać dawnych ideałów. Nazywany jest potocznie pułkiem tradycji.

Jednostki administracyjno-szkoleniowe:
1 pułk cudzoziemski w Aubagné - 1 RE (1er Régiment Étranger)

4 pułk cudzoziemski w Castelnaudary - 4 RE (4ème Régiment Étranger)

Jednostki bojowe:
1 cudzoziemski pułk kawalerii w Orange - 1 REC (1er Régiment Étranger de Cavalerie)

1 cudzoziemski pułk saperski w Laudun - 1 REG (1er Régiment Étranger de Génie)

2 cudzoziemski pułk saperski w Saint-Christol - 2 REG (2ème Régiment Étranger de Génie)

2 cudzoziemski pułk piechoty w Nîmes - 2 REI (2ème Régiment Étranger d'Infanterie)

2 cudzoziemski pułk powietrzno-desantowy w Calvi na Korsyce - 2 REP (2ème Régiment Éntranger de Parachutistes)

Jednostki zamorskie:
3 cudzoziemski pułk piechoty w Gujanie Francuskiej - 3 REI (3ème Régiment Étranger d'Infanterie)

13 półbrygada Legii Cudzoziemskiej w Djibouti - 13 DBLE (13ème Demi-Brigade de Légion Étrangère)

Oddział Legii Cudzoziemskiej na Mayotte - DLEM (Détachement de Légion Étrangère de Mayotte)

Kodeks Honorowy Legionisty [edytuj]
Artykuł 1

Legionisto jesteś ochotnikiem służącym Francji z honorem i wiernością.

Artykuł 2

Każdy legionista jest twoim towarzyszem broni, jaka by nie była jego narodowość, rasa czy religia. Wyrażasz to solidarnością, która łączy członków jednej rodziny.

Artykuł 3

Strzegący z szacunkiem tradycji, związany z twoją kadrą dowodzenia, dyscyplina i koleżeństwo są twoją siłą, odwaga i lojalność twoimi cnotami.

Artykuł 4

Dumny z twojego stanu legionisty, wykazujesz to twoim mundurem zawsze eleganckim, twoim zachowaniem zawsze dostojnym, lecz skromnym, twoimi koszarami zawsze czystymi.

Artykuł 5

Elitarny żołnierzu, szkolisz się z surowością, czyścisz twoją broń jakby to był twój największy skarb, stale masz troskę o twoją formę fizyczną.

Artykuł 6

Otrzymane zadanie jest świętym, wykonujesz je do końca przestrzegając regulaminów wojskowych i konwencji międzynarodowych, a jeżeli trzeba to i za cenę własnego życia.

Artykuł 7

Na polu walki działasz bez pasji i nienawiści, szanujesz pokonanych wrogów, nigdy nie opuszczasz zabitych lub swoich rannych, ani Twojej broni.

Stan obecny [edytuj]
Legia Cudzoziemska rekrutuje mężczyzn z całego świata w wieku od 17 do 40 lat. Dawniej żołnierze wstępujący do Legii mieli zapewnioną pełną anonimowość w trakcie pełnienia służby, a po jej odbyciu otrzymywali obywatelstwo francuskie i nowe dokumenty. Przyciągało to do Legii wielu kryminalistów – obecnie stan ten się zmienił i Legia nie przyjmuje już w swoje szeregi osób podejrzanych choćby o wykroczenie.

Według oficjalnych wypowiedzi Legii, największy odsetek żołnierzy, którzy podjęli służbę jako ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości to osoby uchylające się od płacenia alimentów.

Skład narodowy Legii jest bardzo zmienny, aktualnie w szeregach Legii Cudzoziemskiej reprezentowanych jest ponad 140 narodowości. Niemal wszyscy wyżsi oficerowie są Francuzami, często przysyłanymi do Legii z innych jednostek Armii Francuskiej. Do połowy lat 80. XX w. większość składu stanowili "Belgowie", Brytyjczycy, oraz obywatele państw Wspólnoty Francuskiej. Obecnie coraz większą część składu pochodzi z krajów Europy Środkowej, w tym z Polski. Legia nie ujawnia jednak pełnych danych statystycznych na ten temat. Aktualnie coraz więcej kandydatów pochodzi z Ameryki Południowej.

Ważnym świętem dla Legii jest Dzień Camerone obchodzony 30 kwietnia na pamiątkę Bitwy o Camerone

Rekrutacja [edytuj]
Rekrutacja do Legii Cudzoziemskiej odbywa się w jednym z jedenastu punktów werbunkowych rozsianych po całym terytorium Francji. Miejscowości, w których znajdują się te punkty to: Paryż, Lille, Nantes, Strasburg, Aubagne, Bordeaux, Lyon, Marsylia, Nicea, Perpignan, Tuluza. więcej..
Przyszły legionista musi spełniać następujące warunki:

być mężczyzną w wieku od 17 do 40 lat,
posiadać dokument tożsamości,
być bardzo sprawnym fizycznie i zdatnym do służby.
Ponadto, Legia nie dopuszcza do zwerbowania ludzi niezrównoważonych psychicznie i/lub ściganych przez policję. Nie jest ważny za to stan cywilny - niezależnie od tego czy rekrut jest kawalerem czy jest żonaty, kontrakt podpisuje jako kawaler. Przed wstąpieniem do Legii Cudzoziemskiej trzeba także zaliczyć testy sportowe, medyczne i psychologiczne. Ma to na celu wyeliminowanie ludzi niezdolnych do służby fizycznie i psychicznie oraz kryminalistów. Średnio na jedno miejsce w Legii Cudzoziemskiej przypada rocznie czterech kandydatów.

  Legia Cudzoziemska
Z Wikipedii:
Legia Cudzoziemska (fr. La LĂŠgion ĂŠtrangère) to francuska, elitarna, zawodowa jednostka bojowa, w której formalnie mogą służyć wyłącznie obywatele obcych państw. W praktyce jednak część (jeden, dwóch na dwudziestu) żołnierzy stanowią rodowici Francuzi, którzy dostają przy rekrutacji obywatelstwo Belgii, francuskojęzycznej Kanady, Szwajcarii lub Luksemburga.

Jednostka została utworzona 10 marca 1831, głównie w celu ochrony francuskich terytoriów zamorskich podczas wojny w Algierii. Do dzisiaj posiada ona zakaz prowadzenia działań bojowych na terenie samej Francji. Zwykle jest ona wysyłana w najbardziej zapalne tereny, gdzie stanowi pierwszą linię frontu lub prowadzi działania poza linią frontu.

Legia liczy aktualnie ok. 8500 żołnierzy, podzielonych na 10 regimentów, z których każdy posiada unikalną funkcję. Najbardziej znany jest 2REP (spadochroniarze) z bazą na Korsyce w Calvi. Ten regiment zachował najwięcej tradycji legii i w nim nalezy szukać przygody oraz dawnych ideałów.

Legia Cudoziemska rekrutuje żołnierzy z całego świata. Dawniej żołnierze wstępujący do Legii mieli zapewnioną pełną anonimowość w trakcie pełnienia służby, a po jej odbyciu otrzymywali obywatelstwo francuskie i nowe dokumenty. Przyciągało to do Legii wielu kryminalistów – obecnie stan ten się zmienił i Legia nie przyjmuje już w swoje szeregi osób podejrzanych choćby o wykroczenie.

Według oficjalnych wypowiedzi Legii, największy odsetek żołnierzy, którzy podjęli służbę jako ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości to osoby uchylające się od płacenia alimentów.

Skład narodowy Legii jest bardzo zmienny. Niemal wszyscy wyżsi oficerowie są Francuzami, często przysyłanymi do Legii z innych jednostek Armi Francuskiej. Do połowy lat 80. XX w. większość składu stanowili "Belgowie", Brytyjczycy, oraz obywatele państw Wspólnoty Francuskiej. Obecnie coraz większą część składu pochodzi z krajów Europy Środkowej, w tym z Polski. Legia nie ujawnia jednak pełnych danych statystycznych na ten temat.

http://www.greendevils.pl/

KIEDYŚ SŁUŻBA MŁODEGO POLAKA
W ARMII INNEGO PAŃSTWA BYŁA PRZESTĘPSTWEM.
OBECNIE PO ZMIANIE USTAWY O SŁUŻBIE WOJSKOWEJ
JEST TO DOPUSZCZALNE!

W 1998 roku do Dowództwa Śląskiego Okręgu Wojskowego nadeszło pismo od dowódcy francuskiej Legii Cudzoziemskiej z prośbą o rozpropagowanie w prasie wojskowej, iż każdy żołnierz kończący służbę w naszej armii jest mile widziany w Legii Cudzoziemskiej.

.
WARUNKI DOSTANIA SIĘ DO LEGII:
-bardzo dobry stan zdrowia,
-nienaganny przebieg służby w naszej armii,
-wykształcenie minimum zawodowe.

O zgodę na służbę w Legii Cudzoziemskiej należy zwrócić się jeszcze do właściwych organów władzy państwowej. Bez takiej zgody za służbę w obcej formacji wojskowej grozi kara do 5 lat więzienia. Najsurowiej karani są ci, co uniknęli w Polsce obowiązkowej służby wojskowej.

Powyższą informację podajemy za polską prasą wojskową:
("Żołnierska Rzecz"-dwutygodnik Śląskiego Okręgu Wojskowego nr 7 [3797], 28 marca 1998 r.)

Jak podaje w/w dwutygodnik chętni do służby w Legii Cudzoziemskiej proszeni są o nadsyłanie swojej oferty z dołączonym życiorysem pod adres redakcji z dopiskiem "Legia". Wszystkie listy przekazane zostaną Oddziałowi Kadr okręgu.

Adres redakcji:
"Żołnierska Rzecz"
ul. Pretficza 28
50-984 Wrocław 27

Code d'honnoeur
de legionaire

KODEKS HONOROWY
LEGIONISTY

1. Legionisto! Jesteś ochotnikiem, który służy Francji wiernie i z honorem!

2. Każdy legionista, niezależnie od narodowości, rasy lub wyznania jest Twoim towarzyszem broni. Wykazuj to swą bezpośrednia solidarnością, łączącą zawsze członków tej rodziny!

3. Szanuj tradycje Legii i swoich dowódców. Dyscyplina i braterstwo są Twoją siłą, odwaga i poświęcenie Twoimi zaletami!

4. Bądź dumny z bycia legionistą, wykazuj to swą postawą, godnym zachowaniem i schludną kwaterą!

5. Żołnierzu doborowy, szkolisz się surowo, a Twoja broń jest dla Ciebie czymś najcenniejszym. Zawsze dbaj o najlepszą kondycję fizyczną!

6. Masz święty obowiązek spełniać za wszelką cenę do końca swoje zadanie!

7. W walce wykonuj swe zadania bez emocji i nienawiści. Szanuj pokonanych przeciwników. Nie opuszczaj swych poległych i rannych kolegów, nigdy nie oddawaj swej broni!



Teraz ja:
Legia cCudzoziemska to formacja wojskowa stworzona do obrony kolonii Francji. Kiedyś teoretycznie obywatele Francji nie mogli wstępować w jej szeregi. Na plus tej armii jest to iż żołnierze nie mają żon, prywatnego życia. To jest coś co sprawia, że zawsze są gotowi do akcji, nigdzie im się nie spieszy, są w żywiole. Z moich wiadomości wynika, że obecnie Legia Cudzoziemska obniżyła loty, ale dalej można tam przeżyć przygodę i zwiedzić trochę świata.

P.S. Prosze nie spamować w tym temacie. Jeżeli ktoś nie ma nic konkretnego do napisania to niech lepiej się nie odzywa. Posty w stylu: "Fajny temat", "Legia jest spoko" będą od razu kasowane. Mile widziane filmiki, oraz inne materiały. A może ktoś z forum był w tej formacji? Wtedy może pospamować pod warunkiem, że opisze swoją przygodę.